Previous Slide Icon Next Slide Icon
Play Daily Button Pause Daily Button
Exit Daily Button

Wieczorny „binge-watching” warto zamienić na „binge-reading”. Badania potwierdzają, że kto czyta przed snem, ten jest szczęśliwszy

Do popularnego hasła: „Nie czytasz, nie idę z Tobą do łóżka” można by jeszcze teraz dodać wersję: „Idę z Tobą do łóżka. Poczytać”.
.get_the_title().

Pisaliśmy już o tym, że czytanie książek i gazet wydłuża życie. Ale jeśli mamy żyć długo, to i szczęśliwie, prawda?

Na szczęście bibliofile nie muszą obawiać się o to, czy do późnej starości będą zadowoleni z życia, czy raczej pomyślą sobie – zdmuchując z tortu te 100 świeczek – że może jednak nie było trzeba aż tyle czytać.

Wystarczy tylko, że będą pamiętać, że najlepiej sięgać po lekturę przed snem.

via GIPHY

Takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych na stornie SleepJunkie.org. Portal zaprosił do udziału ponad 2300 osób, z czego finalnie dokładniej przeanalizowano odpowiedzi 1000 z nich. Wybrano takie osoby, które można było bez problemu i żadnych wątpliwości podzielić na 2 grupy. Do pierwszej z nich trafiły osoby, które zadeklarowały, że regularnie czytają książki przed snem, co najmniej 5 wieczorów w tygodniu.

Jak ustalono – ten wieczorny rytuał zajmuje im średnio 43 minuty, a preferencje co do tego, czy wybierają e-booka czy druk rozkładają się mniej więcej pół na pół.

FOt. Thought Catalog/Unsplash

Druga grupa to uczestnicy badania, którzy przyznali, że po lekturę sięgają przed snem bardzo rzadko bądź wcale.

Niestety gdyby brać pod uwagę całość – czyli te pierwotnie ankietowane 2000 osób – nie udałoby się dokonać podziału na w przybliżeniu równe grupy, bo przeważająca ilość należała do osób nieczytających.

Nie to żeby był to jakoś szczególnie szokujący fakt, biorąc pod uwagę chociażby wyniki czytelnictwa w Polsce z 2018 roku.

via GIPHY

Skupmy się jednak na tych pozytywnych wnioskach płynących z badania. A te dotyczą osób, które znajdują czas i chęci na czytanie przed snem.

Aż 81 proc. osób stwierdziło, że niezwykle je ono relaksuje, 65 proc. uznało, że bardzo w zauważalny sposób odstresowuje, a 63 proc. – że pozwala im się wyłączyć, odciąć i odpocząć od przebodźcowanego świata.

Są to niesamowite zalety czytania, o których wiemy już nie od dziś, więc pozostaje jeszcze odpowiedź na pytanie – dlaczego po lekturę warto sięgnąć akurat przed snem? Okazuje się, że aż 63 proc. regularnie czytających osób uznało, że nawet ta niecała godzinka obcowania z książką wieczorem pomaga im szybciej zasnąć, a 50 proc. jest przekonanych, że pozytywnie wpływa na jakość ich snu. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że większość osób odczuwających takie korzyści z czytania należy do grupy, która sięga po tradycyjne książki lub czytniki e-booków. Ci, którzy czytają na ekranach telefonów czy tabletów, są narażeni na negatywne skutki wpatrywania się w ich ekrany. Emitowane przez nie niebieskie światło wpływa negatywnie na jakość snu, gdyż hamuje wytwarzanie melatoniny.

via GIPHY

Wracając jednak do powodów do radości – 73 proc. czytających osób jest przekonanych, żeby gdyby nie lektura przed snem, proces zasypiania trwałby znacznie dłużej.

Dlatego nie zamierzają zmieniać swoich nawyków. Co więcej – gorąco zachęcają innych do wprowadzenia rytuału wieczornej lektury w swoje życie. Około 96 proc. ankietowanych na pytanie czy poleciłyby innym czytanie książek przed snem zdecydowanie odpowiedziało, że tak.

via GIPHY

Wynika to z pewności jaką mają, co do pozytywnego wpływu czytania. I chociaż nie jest to badanie przeprowadzone w laboratoriach z udziałem wybitnych naukowców, to ciężko dyskutować z osobistymi doznaniami, spostrzeżeniami i uczuciami tak zgodnej grupy ankietowanych.

A 70 proc. z nich deklaruje, że swój stan ducha, umysłu i fizyczny określa jako bardzo dobry, a przez to uznaje się za osoby szczęśliwe.

via GIPHY

I trzeba wspomnieć o jeszcze jednym ważnym czynniku, który generuje to szczęście. Z ankiet wynika, że osoby regularnie czytające śpią średnio o 1,5 godziny więcej w skali tygodnia niż te, które nie sięgają po książki przed snem. Może to wynikać także tego, że higiena snu, czyli np. kładzenie się do łóżka wcześniej, żeby poczytać, unikanie urządzeń elektronicznych, jest tu zachowana na naprawdę wysokim poziomie. A o zbawiennych właściwościach snu pisaliśmy już wielokrotnie.

Biorąc pod uwagę, że codziennie rano dalibyśmy się pokroić za „jeszcze 5 minutek”, to te półtorej godziny więcej snu tygodniowo wydaje się spełnieniem marzeń! I sposobem na szczęście.

via GIPHY

To z kim się jutro widzimy między półkami księgarni?

Zdjęcie główne: Monika Kozub/Unsplash
Tekst: KD

SURPRISE