Mesut Oezil rozpętał w Niemczech ogromną polityczną aferę – dziennikarze odnieśli się do zarzutów

Zdjęcie z Erdoganem, nieudany Mundial, oskarżenia o rasizm. W kraju naszych zachodnich sąsiadów znany piłkarz wywołał ideologiczną burzę.
.get_the_title().

Całe Niemcy żyją ostatnio aferą wokół Mesuta Oezila. Mający tureckie pochodzenie niemiecki pomocnik Arsenalu przez długi czas był podporą i pewnym punktem reprezentacji (92 mecze, 23 gole, wywalczone w 2014 roku wraz z zespołem mistrzostwo świata). Po nieodpowiedzialnym wspólnym zdjęciu z tureckim prezydentem (albo, według europejskich standardów, dyktatorem) Recepem Erdoganem, w czym, co w całej sprawie kluczowe, sam piłkarz nie widzi nic niestosownego, jego odbiór przez niemiecką opinię publiczną zaczął się zmieniać. Fatalny w wykonaniu naszych zachodnich sąsiadów występ na Mundialu tylko pogorszył ten wizerunkowy impas, zwłaszcza że pomocnik został uznany za jedną z twarzy i głównych winowajców tej porażki. Czara goryczy w końcu musiała się więc przelać, a Oezil nie wytrzymał i zaatakował bardzo wiele osób, sprowadzając całą sytuację do mającego dotykać go rasizmu i wytykania za pochodzenie.

Poniżej przedstawiamy argumentację zarówno piłkarza, jak i dziennikarzy, którzy odnieśli się do stawianych im zarzutów o słowną agresję. Ten konflikt, niezależnie od tego, do którego stanowiska bardziej się skłaniacie (nas wyjątkowo mierzi tu fakt niedostrzegania przez Oezila, że wymienia życzliwości z człowiekiem wprowadzającym w Turcji dyktaturę i tłamszącym wolność słowa), dobrze ilustruje jak kruche podstawy ma w Niemczech mówienie o dobrym radzeniu sobie z asymilacją ludności napływowej.

Mesut Oezil:

Fotografia z prezydentem Erdoganem nie była żadną polityczną manifestacją. Chciałem wyrazić szacunek osobie, która piastuje najwyższy urząd w kraju moich rodziców. Pewne niemieckie gazety użyły mojego zdjęcia i nawiązały do mojego pochodzenia w celach propagandowych, chciały w ten sposób realizować swoje polityczne cele. Media nie skrytykowały moich występów, tylko tureckie pochodzenie. Dziennikarze chcieli, by Niemcy stanęli przeciwko mnie. Nie rozumiem, dlaczego stosuje się podwójne standardy. Lothar Matthaus spotkał się z innym politykiem, Władimirem Putinem i prawie nikt go za to nie skrytykował. Jestem lepszym celem ze względu na tureckie pochodzenie? Nie mogę pogodzić się z tym, że według niektórych zawiedliśmy na mistrzostwach świata przez zamieszanie wokół mojej osoby. To, w jaki sposób potraktował mnie związek, sprawia, że nie chcę już nosić niemieckiej koszulki. Prezydent DFB Reinhard Grindel powiedział po MŚ, że powinienem wyjaśnić sytuację. Nie będę dłużej kozłem ofiarnym. Dla niego i jego zwolenników jestem Niemcem, gdy wygrywamy. Gdy przegrywamy, jestem imigrantem. Czy czegoś mi brakuje, by być “prawdziwym” Niemcem? Urodziłem się tutaj, tutaj chodziłem do szkoły. Dlaczego ludzie nie akceptują, że jestem Niemcem?

Sport BILD:

Oezil po raz pierwszy zabrał głos w całej sprawie, ale po dwóch miesiącach refleksji obwinia wszystkich z wyjątkiem siebie. Pisze o swoich wartościach, jednak ignoruje fakt, że Erdogan jest przeciwko wartościom zarówno niemieckiego, jak i tureckiego społeczeństwa. Pod rządami polityka kochająca wolność Turcja zmieniła się w islamską dyktaturę. Wolność słowa nie istnieje, dziennikarze trafiają do aresztu, gdy krytykują prezydenta. Oezil nie wspomina o tym ani słowa. Żadna gazeta nie napisała, że mundialowa katastrofa ma swoje źródła w tureckich korzeniach Oezila. To kompletny nonsens i zwykłe użalanie się nad sobą. Piłkarz to wymyślił, by przedstawić się jako ofiarę rasizmu. Tutaj poglądy gracza niebezpiecznie zbliżają się do światopoglądu Erdogana i innych dyktatorów. Każdy, kto go krytykuje, musi to robić w celach politycznych. Oezil cały czas kreuje się na ofiarę, co ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Dziennikarze nigdy nie domagali się wyrzucenia go z reprezentacji, “Sport BILD” też tego nie robił. Media, włączając nasz dziennik, skrytykowały za to mocno Lothara Matthausa po jego spotkaniu z Putinem.

Smutna sprawa.

Tekst: WM
Źródło: sport.onet.pl

FUTOPIA