Leki nootropowe stają się coraz popularniejsze. Skąd ten hype?

Wartościowe suplementy, „smart drugs”, placebo czy narkotyki przyszłości, których jednak lepiej się wystrzegać? Nootropy budzą kontrowersje, ale jedno jest pewne – możliwość poprawienia jakości życia jedną tabletką zawsze kusi.
.get_the_title().

Leki nootropowe, czyli prokognitywne, to suplementy i substancje, które mają za zadanie wprowadzić pracę naszego mózgu na wyższe obroty. Odblokują go, zhakują (brainhacking), podkręcą. Tak przynajmniej twierdzą ich zwolennicy, których liczba masowo rośnie. Nic dziwnego – producenci obiecują, że stosowanie tych leków wyraźnie poprawi nasze zdolności umysłowe.

Mają zagwarantować lepszą pamięć, szybsze uczenie się, poprawioną koncentrację, a nawet zwiększoną kreatywność.

Czyli wszystko to, z czym w tym przebodźcowanym i nie zwalniającym tempa świecie mamy coraz większy problem.

via GIPHY

Być może w tym momencie zastanawiacie się, czemu jeszcze nie słyszeliście o nootropach, skoro to takie magiczne pigułki? Prognozuje się, że w 2020 roku środki kognitywne będzie znał każdy, bo ostatnimi czasy ich popularność – głównie w Dolinie Krzemowej – wzrasta w zawrotnym tempie. Ich producenci więc nie próżnują.

Według raportu Zion Market Research w 2017 roku ludzie na całym świecie wydali ok. 1,7 miliarda dolarów na leki nootropowe. Szacuje się, że w 2024 roku będzie to kwota rzędu 6 miliardów dolarów.

via GIPHY

Producenci doskonale znają czułe punkty współczesnego społeczeństwa i coraz śmielej przypisują nootropom kolejne cudowne moce, twierdząc, że zwalczają one depresję, działają przeciwstarzeniowo i zbawienie działaj na nasz sen, poprawiając jego jakość i sprawiając, że śnią się nam przyjemne rzeczy.

Tymczasem neurolodzy studzą entuzjazm, zwracając uwagę na to, że kategoria środków nootropowych wciąż pozostaje bardzo szeroka, niedookreślona i stale się zmienia.

Jej główne kryteria, czyli nadanie naszemu mózgowi supermocy, spełniają też takie substancje jak kofeina czy psychodeliki. To może być trochę konfundujące, jeśli wypijamy kilka kaw dziennie, a psychodeliki to nie nasza bajka. Czyżby więc nootropy były takim złotym środkiem? Nie za słabym, nie za mocnym – tylko w sam raz?

via GIPHY

Okazuje się, że nie. Choć półki alejek amerykańskich aptek czy sklepów z suplementami zaczynają uginać się od różnych pojemniczków z środkami prokognitywnymi, większość z nich jednak po prostu nie działa.

Większość tzw. inteligentnych leków to środki pobudzające o krótkotrwałym działaniu – tłumaczy dla neuronaukowiec Rahul Jandial – Nootropy, których działanie jest potwierdzone, takie jak stosowany przy ADHD Adderall czy używany do wybudzania ze śpiączki Modafinil, to leki na receptę. Te środki, które można kupić bez recepty lub są nielegalne, nie mają potwierdzonego działania. Sytuacja na pewno nie poprawi się wraz ze wzrostem ilości dostępnych nootropów na rynku. Wręcz przeciwnie, producenci będą chcieli szybko zaspokoić popyt, a przy okazji zarobić jak najwięcej. Istnieje więc obawa, że zaczną sięgać po różne zamienniki podstawowych składników. I tak np. zamiast skutecznego w walce ze stresem ekstraktu z ashwagandhy, mogą użyć zmielonego suszu, który już takich właściwości nie posiada. W składzie leku dalej będzie widniał porządny składnik, a przeciętny klient raczej się nie połapie, że coś jest nie tak.

Fot. Paweł Czerwiński/Unsplash

Na szczęście większość nootropów nie wykazuje negatywnych skutków ubocznych, dlatego to, co nam grozi po ich użyciu, to przede wszystkim rozczarowanie, że nie zadziałały. Neurolodzy zwracają jednak uwagę na to, że są to środki chemiczne, więc ich suplementację zawsze warto skonsultować z lekarzem. W środowisku lekarskim kontrowersje wzbudza sam fakt, że są to substancje, po które mają sięgać zdrowi ludzie. Tymczasem obniżona zdolność koncentracji może przecież wynikać z przemęczenia.

Zdaje się więc, że można uznać, że w tym wypadku to nie ludzie są chorzy, ale cały system, w którym funkcjonujemy na co dzień i który wymaga od nas coraz więcej, w coraz krótszym czasie.

A jego nootropy na pewno nie zdołają uzdrowić.

Fot. Joshua Coleman/Unsplash

Kiedy więc w najbliższej przyszłości zaleją was reklamy przeróżnych cudownych środków obiecujących nam koncentrację, pamięć i motywację, o jakich nam się nie śniło, nie dajcie się nabrać. Zdrowy sen, aktywność fizyczna i ćwiczenie umysłu – to są sprawdzone stymulatory, które warto wprowadzić do swojej codzienności choćby od zaraz.

Zdjęcie główne: film „Jestem Bogiem” (2011)
Tekst: KD

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook