Gdy ci zimno, gdy ci źle, idź na saunę, wygrzej się

Wraz z nastaniem pierwszych jesiennych dni Skandynawowie odpalają przydomowe sauny, a kiedy spadnie śnieg i chwyci pierwszy mróz, korzystają z lodowatych kąpieli w przeręblach. To nierozerwalna część kultury Szwecji i Finlandii i stylu życia mieszkańców.
.get_the_title().

W krajach Skandynawskich uważa się, że sauna jest lekiem na całe zło. To miejsce kultowe, w którym kobiety rodziły kiedyś dzieci, a prezydent Finlandii załatwiał najważniejsze interesy państwowe. Moda na saunę powoli wchodzi również do Polski i w coraz większej liczbie kompleksów sportowych i SPA można skorzystać z tego kojącego rytuału. W czym tkwi fenomen sauny i jak wpływa na zdrowie? Zgodnie ze statystykami 90 proc. Finów korzysta z saun. Co więcej, zupełną normą jest posiadanie jej we własnym domu lub mieszkaniu. Jest to stosunkowo proste, gdyż większość z nich jest elektryczna i w pełni bezpieczna. Do sauny wchodzi się nago z niewielkim ręcznikiem, na którym można wygodnie usiąść. Dość łatwo jest złamać saunowy savoir vivre, wchodząc do środka w bieliźnie. Temperatura w typowej saunie waha się między 70 a 100 stopni Celsjusza, a wilgotność reguluje się samemu, polewając kamienie wodą (czasem z olejkami eterycznymi). Efekt wzmacnia okładanie się brzozowymi gałązkami, którymi wymiata się złą energię i stres. Pobyt w saunie powinien być krótki – maksymalnie 15 minut z dwiema przerwami. Mieszkańcy Skandynawii w czasie tych krótkich przerw zwykli nacierać się lodem albo brać lodowaty prysznic. Jakie są korzyści z korzystania z sauny? Finowie mówią o saunie jako o aptece biedaka. Ciepło pozwala na odprężenie i relaks po ciężkim dniu w pracy.

Pobudza również organizm do wydzielania endorfin, czyli hormonów szczęścia i przyspiesza krążenie krwi.

Zwiększona potliwość w saunie sprzyja wydalaniu toksyn (niklu, ołowiu, rtęci czy cynku), oczyszcza skórę i sprzyja zachowaniu szczupłej sylwetki. Należy jednak pamiętać, aby po wizycie w saunie uzupełnić płyny. Korzystanie z sauny musi przebiegać z zachowaniem rozsądku – nie zaleca się picia w niej alkoholu ani przebywania osobom z chorobami krążenia.

Źródło: telegraph.co.uk

Szwed Martin Lundberg, którego styl życia można określić mianem wędrowniczego (pomieszkiwał na łodzi i odżywiał się głównie rybami), wpadł na oryginalny pomysł. To, czego podczas wojaży brakowało mu najbardziej podczas wojaży, to właśnie sauna. Tak zrodziła się potrzeba zbudowania pływającej sauny u wybrzeży Norwegii. Do projektu przystąpiła grupa ludzi, która założyła obóz na pobliskiej plaży (wyspa Hovedøya).

Sauna DIY powstała z naturalnego drewna, w taki sposób, aby sprawiała wrażenie jakby została wyrzucona przez morze.

Zgodnie z założeniem jej wnętrze miało być przytulne, czyste, ale i nowoczesne. Efekt był nieco inny. Finalny projekt wyglądał jak zrujnowana szopa wykonana z niedopasowanych do siebie desek. Osoby, które po raz pierwszy zobaczyły ten odważny projekt, były przekonana, że to slumsy. Prawnicy i władze miast zajmujący się planowaniem przestrzeni nie wyrazili zgody na obecność pływającej sauny. Po pierwsze ze względu na brak przepisów dotyczących utrzymywania pływających saun, a po drugie ze względu na nieestetyczny wygląd.

Zdjęcie: Geir Anders Rybakken Ørslien

Losy pływającej sauny zmieniły się z dnia na dzień, kiedy znany były norweski piłkarz Freddy dos Santos zrobił sobie z nią selfie. Uruchomiło to lawinę aktywności mających na celu legalizację nietypowej sauny. W akcję zaangażowało się wielu prawników i sportowców. Ostatecznie sauna imieniem Måken (czyli „Mewa”) została zalegalizowana i prowadzona jest obecnie przez Oslo Fjord Sauna. Plany zakładają stworzenie kolejnych 10-15 pływających saun użytku publicznego.

Tekst: PKW

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook