Z sieciówkami na bakier. Pierwszy sklep charytatywny w Katowicach

Za granicą sklepy charytatywne cieszą się ogromną popularnością. Wyglądają jak luksusowe, eleganckie butiki, a znaleźć w nich można prawdziwe retro perełki. W Polsce ta inicjatywa też nabiera tempa i skupia ludzi, którzy chcą zrobić coś dobrego.
.get_the_title().

Zaczęło się od stolicy. Pierwszy sklep Fundacji Sue Ryder powstał dwadzieścia lat temu w Warszawie. Obecnie działa ich tam pięć. Do województwa śląskiego inicjatywa dotarła w maju ubiegłego roku i ulokowała się w sercu Katowic. To pierwsza tego typu działalność w tym mieście. Wcześniej nikt tego tutaj nie próbował.

Wróciłam z zagranicy i spojrzałam na swoje rodzinne miasto. Powstawały nowe sklepy, centra handlowe, a z kontenerów wysypywały się ubrania. Stwierdziłam, że to dobry moment, aby się tym zająć – opowiada Dominika Bogucka inicjatorka Charity Shopu w Katowicach.

Działalność Charity Shopu skupia się na zbiórce różnego rodzaju rzeczy, ale przede wszystkim ubrań. Przynosząc niepotrzebne produkty, wspieramy Fundację Sue Ryder, która pomaga osobom starszym, niepełnosprawnym i ubogim. Cały dochód ze sprzedaży trafia do rąk fundacji, dzięki czemu kupując w sklepie charytatywnym, wspieramy tych najbardziej potrzebujących.

To idealne rozwiązanie dla wszystkich tych, którzy są z modą sieciówkową na bakier, chcą ubierać się alternatywnie czy wyznają ideę minimalizmu i chętnie oddadzą niechciane produkty.

Starsze panie żartują, że idą do Peweksu. Młodsi chwalą, że ubrania u mnie są lepsze niż po dostawie w lumpeksie – śmieje się Dominika. – Katowice złapały bakcyla, a mój sklep to dobre miejsce, w którym się pomaga, przychodząc, rozmawiając czy podając dalej idee.

Oddawać można wszystko – ubrania, akcesoria, dodatki, biżuterię, książki, płyty, sprzęt i artykuły domowe, filiżanki, kubki, zabawki czy ubranka dla dzieci. Chętnych, aby oddać trochę swoich niechcianych rzeczy, jest sporo. W sklepie często można znaleźć modę z wysokiej półki np. skórzane kozaki marki Pollini czy spodnie Cavalliego. Te ubrania wiszą w na specjalnym wieszaku, który Dominika nazywa „tanim luksusikiem”.

W kwietniu pojawił się też wieszak z odzieżą vintage, gdzie znajdziemy ubrania o wzorach i fasonach z minionych lat. Jest tu żółty kombinezon w grochy, welurowa sukienka czy awangardowy żakiet z ozdobnymi guzikami.

To nie jest zwykły sklep z ubraniami – tłumaczy Dominika. – My nie wystawiamy sezonowej kolekcji. Wszystkie rzeczy, które do nas trafiają, musimy przejrzeć i wycenić. Często zdarzają się nam perełki np. porcelana, złoto czy piękny obraz. W ich wycenie często pomagają nam nasi sąsiedzi: złotnik, pan z antykwariatu czy ze sklepu z antykami.


Cały ten proces jest bardzo prosty. Aby oddać rzeczy, nie trzeba się specjalnie umawiać. Wystarczy przynieść je w godzinach otwarcia sklepu (ul. Sienkiewicza 4 w Katowicach). Najlepiej, aby były one jak najmniej zniszczone, a odzież wyczyszczona. Dzięki temu pomagamy potrzebującym, a ubrania dostają drugie życie. Oddawać można wszystko z wyjątkiem bielizny i pościeli.

Sklepy charytatywne nie tylko pomagają i promują odpowiedzialną modę, ale też łączą ludzi.

To punkt spotkań mieszkańców, gdzie można zwyczajnie porozmawiać. Ten w Katowicach organizuje cykliczne spotkania i tematyczne dni tygodnia np. dziecięce czwartki. Dużo się wokół nich dzieje, a chętnych do pomocy nie brakuje. Dominika współpracuje z lokalnymi markami czy restauracjami, tworząc inicjatywy takie jak np. wiosenne wietrzenie szafy. – Robimy dobro i  wielu chce się w nie trochę zaangażować – tłumaczy.

Tekst: Agnieszka Pastor

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook