Grobo-Kop, Gałopol i Jajax. Ta książka z nazwami firm pokazuje kreatywność polskich przedsiębiorców

„Firmy” Piotra Puldziana Płucienniczaka to książka-eksperyment – lustro odbijające słowotwórcze możliwości polskiego kapitalizmu. Autor stworzył spis unikalnych nazw polskich przedsiębiorstw i konfrontuje go z czytelnikiem, pozostawiając pole do interpretacji. Postanowiliśmy skorzystać z tej okazji i wybraliśmy najciekawsze nazwy firm z tej publikacji.
.get_the_title().

2137 nazw na 450 stronach – wszystko wydane w formacie przypominającym oldschoolową „Panoramę Firm”. Tak prezentuje się nowa publikacja Piotra Puldziana Płucienniczaka, artysty intermedialnego i doktora socjologii, znanego m.in. z kolektywu ZUSwave.

fot. 2i5D

„Firmy” wydała Rozdzielczość Chleba – awangardowy kolektyw twórczy, który Płucienniczak również współtworzy. Działania grupy nie są nastawione na zysk, a jednym z jej założeń jest dzielenie się wydawanymi publikacjami bezpośrednio w internecie, na licencji Creative Commons (pod szyldem Rozdzielczości ukazały się m.in. docenione debiuty poetyckie, jak „repetytorium” Macieja Taranka czy „Clubbing” Kamila Brewińskiego, które nominowane były do pretiżowej nagrody Silesius, co z uwagi na wirtualny sposób wydania tych książek, było swoistą rewolucją na polu poezji). Także „Firmy” można przeczytać online na stronie wydawnictwa.

fot. 2i5D
fot. 2i5D

Co znajdziemy w tej publikacji? Książka Płucienniczaka to przede wszystkim eksperyment. Wielki zbiór nazw przedsiębiorstw, które tworzą wiersze i kolumny – niektóre z nich możecie kojarzyć z przydrożnych szyldów, inne brzmią jak fonemy.

Gospodarka kreatywna w Polsce jest kreatywna przede wszystkim z nazwy: akt nazwania podmiotu gospodarczego jest zasadniczym aktem twórczym. Proces ten celebrowany jest przez dominującą ideologię, na której falach unoszą się pakiety „załóż firmę”, „załóż firmę w 5 minut”, „załóż firmę w 1 okienku” i podobne – pisze we wstępie do „Firm” sam autor.

Publikacja, poza oczywiście aspektem informacyjnym, jest wielką analizą polskiej gospodarki pod kątem możliwości słowotwórczych.

Puldzian stworzył ją za pomocą R, wolnego języka programowania przeznaczonego do operacji na danych. Dzięki temu powstał wypis unikalnych pomysłów na nazwy dla przedsiębiorstw z całej Polski. To swoiste lustro odbijające charakter języka polskiego kapitalizmu – dzięki książce możemy dostrzec, jak przedsiębiorcy operują na pewnych schematach odwołujących się do znaczeń, aby ich nazwa jednocześnie pełniła funkcję identyfikacyjną, informacyjną, a nawet lokalizacyjną.

Zapewne kojarzycie firmę Grobo-Kop, której nazwa drogą viralową rozprzestrzeniała się w internecie. Co ciekawe, jak opisuje we wstępie do „Firm” Paweł Swoboda, jej założyciel nie miał na celu stworzenia gry słownej, nawiązującej do filmowej postaci Robocopa. Nazwa miała jedynie sugerować działalność przedsiębiorstwa, które specjalizowało się w kopaniu grobów, ekshumacji. Przypadek Grobo-Kopa wyczula nas, że nazewnictwo firm charakteryzuje się pewną specyfiką (niestety sam Grobo-Kop nie znalazł się w książce ze względu na dywiz w nazwie, które eliminował go przy procesie przeszukiwania baz danych). To otwiera pole do interpretacji.

fot. 2i5D
fot. 2i5D
fot. 2i5D

„Firmy” dają zatem dużą swobodę czytelnikowi, konfrontując go z zasobami językowych tworów polskiego biznesu. My postanowiliśmy przejrzeć tę bazę danych i wykorzystać ją do dość niecnych celów. Poniżej wypisaliśmy najciekawsze, często absurdalnie brzmiące nazwy firm z książki i krótko je skomentowaliśmy, bez sprawdzania, czym dane przedsiębiorstwo się zajmuje. Zobaczcie, co z tego wyszło.

Aaaa

Nazwa tej firmy brzmi, jakby jej twórca jarał się awangardową poezją. Nic bardziej mylnego. Jak możemy dowiedzieć się ze wstępu do „Firm”, w czasach „przedinternetowych”, kiedy możliwości wypromowania przedsiębiorstwa były dużo bardziej ograniczone, zdarzało się, że przedsiębiorcy tak nazywali swoją działalność, aby ta wyświetlała się w pierwszej kolejności w bazach danych. To jeden z przykładów takiej firmy – jej nazwa składająca się wyłącznie z samogłoski rozpoczynającej łaciński alfabet zapewniała właścicielowi pierwszą pozycję w „Panoramie Firm” i innych spisach dotyczących działalności gospodarczej.

Bestskór

Nazwy firm zwykle odnoszą się do działalności danego przedsiębiorstwa. Ta nie pozostawia żadnych wątpliwości. Prosta, a zarazem zabawna. Najlepsze skóry dostaniemy tylko w Bestskórze.

Bhpprotection

To kolejny przykład, jak łatwo za pomocą nazwy zasugerować klientowi specyfikę działalności przedsiębiorstwa. Pełna ochrona i BHP.

Gałopol

Tutaj sprawa się komplikuje. Pozwolimy sobie nie fantazjować – liczymy na to, że nazwa tej firmy pochodzi od nazwiska założyciela.

Insta

Nazwa prosta, łatwa do zapamiętania i, jak się dzisiaj okazuje, jeszcze niezwykle aktualna. Czyżby jej właściciel antycypował powstanie słynnego serwisu społecznościowego?

Jajax

To zapewne producent jaj, nie ma co się pastwić. Ale musieliśmy tutaj umieścić tę nazwę.

Koksoprojekt

Ta firma przypuszczalnie zajmuje się przemysłowym uzyskiwaniem paliwa w koksowniach, ale kto wie, czy nie kryje się za nią jakaś siłownia.

Mcdonald’

A to pewnie jedna z pierwszych odpowiedzi na fast foody.

Pabieda

Ta nazwa z kolei mogłaby zostać cynicznie wykorzystana przez firmę zajmującą się sprzedażą kredytów.

Pprzedsiębiorstwo

Przedsiębiorstwp

Przedsiębiiorstwo

Przedsiębiorstowo

Rzedsiębiorstwo

Ciężko powiedzieć, czy nazwy tych PRZEDSIĘBIORSTW to kreatywne wygibasy słowne prekursorów SEO czy może po prostu efekt omsknięcia się palca na klawiaturze. Niemniej, warte odnotowania.

Półchjłopek

Okej. Szanujemy ten pomysł, choć nie wiemy, o co chodzi.

Ubezpiecenia

Być może ta firma to prywatny ubezpieczyciel z Zakopanego, ale my obstawiamy, że za tą nazwą kryje się przedsiębiorstwo zajmujące się profesjonalnym pieczeniem ciast.

PS. Liczymy także na wasz wybór najciekawszych nazw firm w komentarzach.

Autora powyższych zdjęć znajdziecie na Instagramie.

Tekst: Rafał Krause

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook