JUUL – amerykańska alternatywa dla e-papierosów, z którą coś poszło nie tak

Elektroniczne i instagramowalne – tyle wystarczyło żeby zainteresować waporyzatorem marki JUUL amerykańską młodzież. Stężenie nikotyny w jednym JUULpod jest równe całej paczce papierosów.
.get_the_title().

Pamiętacie ten czas, kiedy w Polsce zaczęły pojawiać się elektroniczne papierosy? Można było odnieść wrażenie, że ma je co drugi, niekoniecznie pełnoletni, młody człowiek. Osoby niepalące szczególnie oburzał, albo przynajmniej irytował, widok nastolatków palących w środkach komunikacji miejskiej, w kinach czy na ulicach. Ciężko było oprzeć się wrażeniu, że jest w tym wszystkim coś na pokaz a nawet szpan. I w wielu wypadkach mogło właśnie tak być.

E-papierosy zainteresowały nie tylko palaczy, ale również młodzież niepalącą, bo ten produkt zaczęto traktować jako ciekawy gadżet, nowinkę technologiczną.

Źródło: Screen z video na kanale Top Trending/Youtube

O ile jednak ta „moda” dla wielu kończyła się na popróbowaniu różnych opcji smakowo-zapachowych liquidów, to za oceanem problem osiągnął dużo większą skalę. A przyczyniło się do tego urządzenie zwane JUUL. Pojawiło się ono na rynku w 2015 roku, ale popularność zaczęło zdobywać jakieś 2 lata temu. JUUL, jak czytamy na oficjalnej stronie marki, ma służyć jako satysfakcjonująca alternatywa dla papierosów. „JUUL LABS został stworzony przez byłych palaczy, Jamesa i Adama, którym przyświecał cel poprawy jakości życia miliarda palaczy na świecie poprzez wyeliminowanie z ich codzienności papierosów.” – głosi misja firmy – „Mamy wizję świata, w którym coraz mniej osób pali papierosy dzięki temu, że oferujemy im urządzenie, które pozwala ograniczyć lub zakończyć całkowicie ten proceder”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez ✖️DASH✖️ (@dashdripss)

Brzmi to całkiem optymistycznie, a pozytywny vibe podbijają jeszcze opinie zadowolonych klientów. „Społeczność JUUL”, jak swoich konsumentów nazywa marka, chwali waporyzatory za łatwość wymiany kapsułek z liquidami, zgrabny design urządzenia, różnorodność smaków, brak papierosowego smrodu, małą wagę i rozmiar urządzenia, a tym samym – dużą mobilność.

Ba, zdarzają się nawet deklaracje, że dzięki JUUL córki odzyskują ojców, mężowie żony, wnuczęta dziadków etc., bo po pierwsze – brak nieprzyjemnego zapachu sprawia, że osoby niepalące z rodziny, chętniej garną się do palacza.

A po drugie „sztachnąć się” można zawsze i wszędzie, nie trzeba więc tracić czasu na wyjścia na papieroska. Zwłaszcza, że inhalacja nie zajmuje też tyle czasu, co normalnie palenie, bo stężenie nikotyny jest tu na naprawdę wysokim poziomie.

Źródło: Juul.com

I to tłumaczy pojawianie się takich opinii jak: „Zaciągaj się powoli i nie wdychaj za dużo naraz”, „Nie zrażaj się po pierwszym użyciu”. Producenci chcieli mieć pewność, że klienci nie uznają, że JUUL jest za słaby i nie zaspokaja ich nikotynowego głodu jak to często bywa w przypadku elektryków, więc tu dali im całkiem sporą dawkę nikotyny.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Juul Guy (@juuulguy)

Przeciwnicy JUUL zwracają uwagę na fakt, że współczesne pokolenie młodzieży jest wychowywane w świecie, gdzie palenie jako takie przestało być modne czy popularne. Więcej mówi się o jego negatywnych skutkach i wprowadza kolejne ograniczenia. Jest więc duża szansa, że młodzi ludzie w ogóle nie sięgaliby po nikotynę, gdyby nie przybrała tak atrakcyjnej formy, jaką jest waporyzator.

„JUUL jest idealnym urządzeniem dla młodych ludzi, bo jest elektroniczny i nowoczesny” – komentuje dla portalu Medium.com Stanton Glantz, dyrektor UCSF Center for Tobacco Control Research and Education.

A jeśli do tego dodać jeszcze wszystkie informacje dotyczące dużych ilości nikotyny w nim zawartych – pojawia się ciekawość i chęć poeksperymentowania. Choć jak podkreślają obserwatorzy zjawiska, które doczekało się już nawet swojej nazwy „juuling” – młodzi Amrerykanie nie mają poczucia, że sięgają po JUUL jako zamiennik papierosów.

Wielu z nich nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, ze wdychają nikotynę, a nie jakieś zapachowe olejki.

Jest to dla nich kompletnie nowa używka. JUUL oprócz tego, że fajnie się prezentuje i dodaje kilka punktów nonszalancji do image’u, to ma ciekawe smaki. Dostępne są np. mango, ogórek, creme brulee. Liquidy mają nawet różne kolory. Jeśli dodać do tego przystępną cenę to jasnym staje się, że to musiało zainteresować młodzież.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Juul Fails (@juulfails)

Ponadto modę na „juuling” podsycają młode gwiazdki i influencerzy, którzy jakoś upodobali sobie te inhalatory. Cała komunikacja marki była zresztą niesamowicie nastawiona na social media – kolorowa, instagramowalna, z twarzami produktu sugerującymi, że inhalacja jest juicy, jazzy, trendy i cool.

Źródło: Juul.com

Tym, co budzi największy niepokój jest fakt, że młodzi ludzie chwalą JUUL za to, że „daje niezłego kopa”. Związane jest to właśnie z wysoką ilością nikotyny zawartą w kartridżach. Podczas gdy e-papierosy zawierają ją zwykle ok. 6-30 mg/ml, w JUUL jest to aż 59 mg/ml. To trzykrotnie większa ilość nikotyny, niż dozwolona przez UE. W Unii Europejskiej JUULpods zawierają mniejsze stężenie nikotyny niż w USA, czyli w ujęciu wagowym 20 mg/ml. W przypadku tradycyjnych papierosów, poszczególne marki oferują różną zawartość nikotyny, jednak uśredniając paczka 20 papierosów zawiera w przybliżeniu 180 mg nikotyny.

W niektórych państwach istnieją opcje o mniejszym niż w Stanach stężeniu nikotyny.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Juul Fails (@juulfails)

Tak, czy inaczej w USA Juuling stał się prawdziwą plagą wśród nastolatków. Ponad 20 procent uczniów szkół średnich korzysta z JUUL, 5 procent z podstawówek, co daje łącznie 3,6 miliona młodzieży w Stanach. A trzeba dodać, że według portalu Top Trending, w ciągu jednego roku (2017-2018) ilość osób korzystających z waporyzatorów i e-papierosów wzrosła wśród młodych ludzi o ok. 50-70 procent. Ciekawość i chęć poeksperymentowania nie maleje.

Zwłaszcza, że w wypadku nowicjuszy w temacie JUUL działa, w ich odczuciu, jak narkotyk.

Inhalacja tak dużymi dawkami nikotyny dostarcza nowych doznań. Nie muszą być one specjalnie przyjemne, wystarczy, że dodadzą nam 10 punktów w skali fajności.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez 18+ (@http.overplay)

Opinia publiczna, środowiska medyczne i edukacyjne nie pozostają jednak obojętne na taki stan rzeczy.

Skutkiem tego szkoły zaczęły regularną walkę z juulingiem, choć przyznają, że ze względu na rozmiary urządzenia i łatwość jego użycia, wcale nie jest ona łatwa.

Rozpoczęto ją jednak od edukacji kadr i rodziców, gdyż jak się okazało nie wszyscy nadążali za młodzieżową modą, a przez to nie tylko nie zdawali sobie sprawy z jej szkodliwości, ale też nie wiedzieli jak z nią walczyć. Wiadomo już, że niektóre szkoły zaczęły skracać przerwy między lekcjami, czy ograniczać ilość dostępnych kabin w toaletach tylko po to, by uniemożliwić uczniom spędzanie czasu na juulingu, właśnie w WC. Całkowite zakazy inhalacji na obszarze szkoły są normą.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Juul Athletics 🔹 (@juulathletics)

W swej komunikacji firma już teraz podkreśla, że nie jest to produkt dla młodzieży lub kogokolwiek innego, kto nie palił do tej pory papierosów.

Ponadto zmieniono nazwy smaków liquidów, by były mniej zachęcające, z np. „spoko ogórek” na „ogórek” czy „creme brulee” na „kremowy”. A kiedy niektóre sklepy zaczęły i tak wycofywać się ze współpracy z marką, ta zdecydowała się na niespotykany w dzisiejszych czasach krok – usunięcia swoich mediów społecznościowych. Miało to ograniczyć przekaz, który mógłby docierać do młodzieży.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Fuuels (@fuuels)

Nie zmienia to faktu, że na hashtag JUUL na instagramie pojawia się ponad pół miliona odpowiedzi.

Trzeba przyznać, że założyciele JUULsa przejęli się. JUUL Labs walczy z sytuacją. Wprowadził kompleksowy program działań na rzecz blokowania dostępu osób nieletnich do jej produktów. Firma podjęła zdecydowane działania, takie jak ulepszona technologia weryfikacji wieku dla zakupów online (ograniczająca także zakupy hurtowe) na rynkach, gdzie sprzedaż online papierosów elektronicznych jest dopuszczalna, (w Polsce nie jest, a wszelkie podejmowane próby sprzedaży produktów JUUL za pośrednictwem tego kanału są przez JUUL Labs blokowane). Kolejne zmiany to zaprzestanie sprzedaży JUULpods o aromatach różniących się od tytoniu czy mentolu w punktach sprzedaży detalicznej w USA. JUUL nie prowadzi również działań promocyjnych w mediach społecznościowych.

Zdjęcie główne: Screen z video na kanale Top Trending/Youtube
Tekst: Kinga Dembińska

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook