Jak zacząć zarabiać na fotografii? Wielu o tym marzy, a Marta podpowie, jak to zrobić

Marzycie o karierze fotografa? Marta Dębska podpowie od czego zacząć, albo jak przyspieszyć rozwój kariery, zrobisz z nią zdjęcia na dachu i przejdziesz przyspieszony kurs fotografii mobilnej.
.get_the_title().

Jak zostać influencerem i zacząć zarabiać na fotografii? W jej przypadku to pytanie musi się pojawić. Fotografka Marta Dębska, którą na Instagramie śledzi ponad 14 tysięcy osób, twierdzi, że trzeba po prostu robić swoje. I trzeba robić to dobrze.

Marta będzie bohaterką kolejnego spotkania z cyklu „Wpływowi Goście”, które w sobotę, 9 listopada, odbędzie się w Gdańsku.

Pierwsze komercyjne zapytania dostałam 3 lata temu, choć nie miałam wtedy super zasięgów. Wyróżniało mnie natomiast to, że dużo robiłam w temacie, który najbardziej mnie interesuje, czyli w fotografii – mówi Marta Dębska, fotografka, którą na Instagramie śledzić można jako @mde_35mm . Jedną z takich współprac – z marką Sigma trwa do dzisiaj. Nie jest jedyna, bo Marta regularnie dostaje zlecenia, w ramach których nie tylko tworzy content do social mediów, ale także podróżuje – po Polsce i świecie. Ostatnio była m.in. w Miami.

Od dziesięciu lat zawodowo zajmuję się fotografią ślubną. Zlecenia „influencerskie” są dla mnie odskocznią od tego, co robię na co dzień, wyzwaniem, bo marki, z którymi współpracuję, mają określone wymagania, którym ja staram się sprostać oraz, nie ukrywam tego, także dodatkowym źródłem dochodu – mówi Marta. Przyznaje, że być może sama nigdy by się na żadne „bycie influencerem” nie zdecydowała, gdyby nie Victor Borsuk, 7-krotny mistrz Polski w kitesurfingu, jeden z uczestników programu „Agent – Gwiazdy”. – Przekonywał, że to będzie fajna przygoda i sposób na zarobienie dodatkowych pieniędzy. Nie pomylił się – przyznaje Marta. Zastrzega jednak, że do współprac komercyjnych podchodzi selektywnie. – Nigdy nie pokazuję czegoś, co jest niezgodne z tematyką mojego konta, stylem życia czy przekonaniami – tłumaczy. Jej zdaniem to jeden z warunków bycia autentycznym, a o to przecież chodzi w prowadzeniu kanału na Instagramie. – Oczywiście, nie wszyscy mnie „kupują”. Jednym to, co robię, się podoba, innym nie. Dla mnie najważniejsze jest, że robię to, co lubię, staram się to robić najlepiej jak potrafię i w dodatku dobrze się przy tym bawię – mówi Marta. Dodaje, że aby dojść tutaj, gdzie jest ona, potrzebna jest charyzma i… ciężka praca.

Na Instagramie wszystko wygląda, jakby nie wymagało wysiłku. Rzeczywistość jest jednak inna. Ale najważniejsze to postawić pierwszy krok i być konsekwentnym w tym, co się robi – mówi Marta.

F5: Jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią? Kiedy zaczęłaś fotografować?

Marta Dębska: Od dziecka pasjonowałam się fotografią i zawsze fascynowała mnie możliwość zamrożenia chwili. Mój pierwszy aparat przywiózł mi ojciec prosto z Korei – zaczęłam rozpracowywać jego budowę, założyłam film i się zaczęło…

Jak powstają Twoje zdjęcia? Lubisz eksperymentować? Widziałam na Twoim insta zdjęcia z drona.

Lubię nowe wyzwania, lubię eksperymentować, zdjęcia najczęściej powstają spontanicznie, prosto z serca. Oczywiście praca to praca, więc spora część jest niestety reżyserowana, natomiast zdjęcia dla mnie, robione dla przyjemności są jak najbardziej odzwierciedleniem tego, co siedzi we mnie, w mojej głowie lub jest odzwierciedleniem mojego nastroju. Pracuję na różnego rodzaju sprzęcie, od telefonu komórkowego po drony, ale lubię też wrócić do analogów.

Jakie zdjęcia lubisz robić najbardziej? Wyglądasz na osobę wiecznie w ruchu, wiecznie w podróży – jak wygląda Twoje życie?

Najbardziej lubię robić zdjęcia telefonem, bardzo mnie to odpręża. Nie muszę dźwigać sprzętu, przekładać obiektywów, myśleć nad koncepcją dla sponsora czy partnera… Kocham długie spacery, w nowych miejscach zaglądam w każdy kąt i wykonuję zdjęcia dla siebie telefonem dla przyjemności. Moje życie to życie na walizkach… większą część roku spędzam poza domem, w podróży. Przeskakuję z projektu na projekt, niekiedy odbija się to na moim zdrowiu, dlatego też od przyszłego roku postanowiłam zwolnić tempo… Na ten moment jest to już pewnego rodzaju uzależnienie. Paradoksalnie nie lubię zbyt długich przestojów w domu, ale jednak jak już tu jestem, to cieszę się każdą chwilą w domowym zaciszu.

Twoje ulubione miejsca, w których robiłaś zdjęcia, ale też jakie masz marzenia: gdzie pojechałabyś z aparatem?

Właściwie nie mam swoich topowych miejsc, to po prostu się dzieje. W różnych miejscach spotykają mnie różne przygody i sytuacje – wtedy wyciągam aparat i zatrzymuję to w kadrze. Fascynuje mnie reportaż, coś nieobliczalnego, w każdej sekundzie może wydarzyć się wszystko, a wiadomo, że im bardziej egzotyczne miejsce pod względem kulturowym czy przyrodniczym, tym ciekawiej i bardziej ekscytująco. Co do marzeń, to na pewno chłodniejsze klimaty, Spitsbergen, Skandynawia… Zobaczymy. Rysuje się pewien temat, ale póki co bez konkretów.

Początek grudnia mam zlecenie na Karaibach, będę produkowała content dla firmy związanej z żeglarstwem, a dalej zobaczymy… Na pewno marzeniem są surowe i chłodne klimaty.

Robisz zdjęcia ślubne, powiedz czym to się różni od innych zleceń komercyjnych? Jak wygląda planowanie takich zdjęć? Przygotowujesz się?

Tak, zdjęcia ślubne można znaleźć na moim drugim profilu https://www.instagram.com/wedding_stoooories/. Tutaj mam dość mocno „zautomatyzowany system”. Wykonuję około 40 ślubów rocznie, umowy z klientami podpisuję z około rocznym wyprzedzeniem, kalendarz ślubny jest poustawiany na rok do przodu, a nawet 2 lata… Dzięki czemu łatwiej mi zorganizować czas na inne rzeczy czy logistykę związaną z podróżami. Realizuję reportaże, czyli bardzo wiernie opowiadam historię, która się dzieje w tym dniu – od przygotowań do oczepin. Jedyne, co tutaj planuje, to wspólny harmonogram wydarzenia z parą młodą, czas, miejsce, charakter ceremonii, etc. Plenery realizujemy przeważnie według moich propozycji i kreatywności. Ludzie mi ufają i chętnie poddają się moim pomysłom. Staram się unikać typowych „polskich wesel”, odchodzę również w bardziej południowe klimaty. Pracuję też na rynku zagranicznym, Hiszpania czy Stany Zjednoczone. Tam klient jest zupełnie inny, a praca jest zdecydowanie przyjemniejsza i jednocześnie staje się nową przygodą – od czego, jak już wspomniałam, jestem chyba uzależniona.

Od czego Twoim zdaniem należy rozpocząć przygodę z fotografowaniem? Jaką radę dałabyś ludziom marzącym o fotografii, ale też pracy fotografa?

Aby rozpocząć przygodę z fotografią, po prostu trzeba to poczuć. Uważam, że nie chodzi tutaj o sprzęt, tylko o spojrzenie. O to, co nam w duszy gra. Jeśli ktoś tego nie czuje, pójdzie do szkoły fotograficznej, kupi najlepszy sprzęt, a i tak nigdy nie osiągnie pewnego poziomu czy progresu. Ja swoja wiedzę zdobywałam i zdobywam wciąż sama. Metoda prób i błędów jest jak najbardziej wskazana! Trzeba robić dużo, eksperymentować, bawić się perspektywą, próbować nowych rzeczy, łamać stereotypy, nie szufladkować, mieć otwartą głowę przede wszystkim, odpowiedni poziom estetyki i wrażliwości również mile widziany. Sprzęt powinno się nabywać równolegle do rozwoju swoich umiejętności i zajawek. Moim aktualnym marzeniem i celem rozwoju jest film. Forma dokumentalna, krótki metraż. Do tego będę dążyła i w tym kierunku będę rozwijać swoje umiejętności, kiedy tylko czas pozwoli.

O tym, jak wyglądał jej pierwszy krok w fotografii, współpracach komercyjnych, podróżach i sportach ekstremalnych, które także są jej pasją, Marta Dębska opowie podczas kolejnego spotkania z cyklu „Wpływowi Goście”, które w sobotę, 9 listopada, w godzinach 12:30 – 17:30 odbędzie się w Galerii Bałtyckiej.

Podczas wydarzenia dowiemy się, jak wygląda codzienne życie fotografa i influencera po drugiej stronie aparatu. Będziemy pytać, jak Marta łączy swoje pasje do podróży, sportu i fotografii z pracą w ciągłym ruchu oraz współpracą ze znanymi markami. Zapraszamy. Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny.

Harmonogram wydarzenia:
12:30 – 13:30 Życie fotografa influencera (m.in. kim jest influencer i jak zacząć zarabiać na fotografii)
13:50 – 15:20 Fotograficzna gra miejska
15:30 – 17:00 Najlepszy aparat masz w kieszeni (m.in. warsztaty z fotografii mobilnej i szybki kurs edycji zdjęć na telefonie)

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook