Ekipa z BH90210 powróciła! Mamy czołówkę i zajawkę nowej serii plus kilka newsów na jej temat

Melodię z tej czołówki rozpoznacie po jednej nutce – ona akurat w ogóle się nie zmieniła. A czy to samo można powiedzieć o głównych bohaterach serialu?
.get_the_title().

Choć od premiery serialu minęło 30 lat, a ostatni klaps na jego planie padł 19 lat temu, część aktorów wygląda tak, jakby czas się dla nich zatrzymał. Serial „Beverly Hills, 90210” był przeogromnym sukcesem i spokojnie można nazwać go kultowym. Wielu z nas z wypiekami na twarzy śledziło przed laty perypetie Brendy, Brendona, Dylana i spółki.

Trzeba przyznać, że w jednym odcinku potrafiło ich spotkać więcej zawirowań losu, niż nas i naszą paczkę przyjaciół w ciągu całego roku szkolnego.

Oprócz pokazywania amerykańskiego świata równoległego, który raczej nie przystawał do ówczesnych polskich realiów, serial poruszał masę ważnych kwestii: bezpiecznego seksu, rozwodów, gwałtów czy śmierci. Jednym słowem: był to fenomen. Nic więc dziwnego, że już pierwsze newsy o tym, że powstanie jego reboot, wzbudziły zainteresowanie i emocje. Choć od razu pojawiało się pytanie, o czym on właściwie teraz będzie i jaką widownie przyciągnie?

Pierwszy odcinek nowego sezonu został wyemitowany 7 sierpnia na kanale Fox.

Z umieszczonej wcześniej na YouTubie czołówki widzowie dowiedzieli się, że na planie zdjęciowym pojawi się praktycznie cały stary skład ekipy.

W najnowszej serii pojawili się: Shannen Doherty, Jennie Garth, Tori Spelling, Jason Priestley, Ian Ziering, Brian Austin Green i Gabrielle Carteris, którzy zagrali odpowiednio: Shannen Doherty, Jennie Garth, Tori Spelling, Jasona Priestley’a, Iana Zieringa, Briana Austina Greena i Gabrielle Carteris. Tak, to, że dwoi wam się w oczach nie jest naszym przypadkowym copy-pastem. Formuła nowej serii jest właśnie taka: aktorzy grają samych siebie. Zabrakło niestety jednej z najbardziej wyrazistych postaci serialu – Dylana granego przez Luka Perry’ego. Aktor zmarł w wyniku udaru w marcu tego roku. Pisaliśmy wtedy o jego dość niestandardowym pochówku.

O co tu właściwie chodzi? Tego dowiemy się z kolejnych odcinków. Póki co fabuła wygląda tak, że w pierwszym odcinku ekipa spotyka się po latach w celu omówienia ewentualnego reboota serialu. Nowa seria ma pokazywać ich perypetie wokół tego projektu, a także życie prywatne postaci.

Oczywiście jedno z drugim intensywnie się tu przeplata, a jak komentuje w jednym z pierwszych odcinków serialowa producentka reboota: „Pewnie więcej się tu wydarzy poza planem zdjęciowym niż na nim”.

To wszystko brzmi co najmniej dziwnie, a pierwsi widzowie mają raczej mieszane uczucia – z jednej strony zalewa ich fala nostalgii, z drugiej mają poczucie, że serial nie jest już tym, czym był kiedyś. Niemniej jednak pojawiają się też głosy, że nowa seria, o czym by nie była, ucieszy fanów i zapewni masę nowych pozytywnych wrażeń związanych z „BH90210”.

Źródło: FOX
Fot. Fox

Powstanie reboota do ostatniej chwili stało pod znakiem zapytania.

Aktorzy wspominają o tym, że decyzja o podjęciu pracy nad rebootem wcale nie była prosta i oczywista. W innym wypadku powstałby on już co najmniej dekadę temu.

Jason Priestley mówi, że nie sądził, że ten moment kiedykolwiek nastąpi, ale kiedy już do tego doszło – to świetne uczucie znów pracować z tymi ludźmi. Shannen Dohorty wyznaje, że nawet gdy pojawiły się już pierwsze informacje o powrocie serii na ekrany telewizorów, ona wcale nie była jeszcze pewna, czy w niej wystąpi. Do podjęcia tej decyzji miała ją skłonić śmierć Luka Perry’ego. Reboot uznała za formę hołdu dla aktora oraz pewnego rodzaju ukłon w stronę fanów, którzy poczuli pustkę i większą niż kiedykolwiek wcześniej tęsknotę za swoimi ulubionymi bohaterami.

Sprawdzicie, czy faktycznie dobrze się stało, że „Beverly Hills” powróciło w nowej formie? Czy raczej już czujecie przez skórę, że pewnych popkulturowych świętości z lat 90. lepiej nie ruszać?

Zdjęcie główne: Fanpage BH90210
Tekst: Kinga Dembińska

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook