Porsche Macan S – wzorowo jeżdżący SUV

Sport Utility Vehicle, w skrócie SUV, to stosunkowo nowy gatunek w motoryzacji. Porsche przedefiniowało ten segment modelem Macan, stawiając przede wszystkim na sportowe doznania z jazdy. Ten samochód nie tylko świetnie wygląda, tocząc się po bulwarze. Gdy trzeba, zjedzie też z utwardzonej drogi, a także potrafi dostarczyć prowadzącemu adrenaliny.
.get_the_title().

Zanim po raz pierwszy wsiadłem do testowego Macana S, to auto było dla mnie olbrzymią niewiadomą – zagadką, której rozwiązania nie mogłem się doczekać. Kompromisy przy projektowaniu samochodów mają różne efekty, ale skoro model ten napędza sprzedaż marki z Zuffenhausen, to miałem świadomość, że inżynierowie Porsche wspięli się na wyżyny swoich możliwości. Jadąc do salonu, skąd miałem odebrać auto, wróciłem pamięcią do czasu premiery Cayenne. Początkowo zbierał złe opinie wśród motoryzacyjnych purystów, uważających, że jest pojazdem usportowionym, a nie sportowym – w związku z czym nie należy mu się zaszczytne logo z galopującym koniem znanym z herbu miasta Stuttgart. Mimo to okazało się, że SUV trafił w gusta klientów i wyciągnął firmę z tarapatów finansowych.

Cayenne przetarł szlaki dla zgrabniejszego Macana, który w momencie debiutu już tak nie szokował i nie wzbudzał tak skrajnych emocji.

W ramach zapoznania się z samochodem odbyłem wycieczkę do Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Na pierwszych kilometrach trasy byłem zaskoczony tym, jak łagodnie jeździ auto, które ma pod maską 340 koni mechanicznych.

Powolna jazda sprzyjała delektowaniu się udogodnieniami znajdującymi się na pokładzie. Szybka dawała radość z każdego kilometra jazdy, które szybko uciekały pod kołami.

W bardzo komfortowych warunkach dotarłem do celu, czyli malowniczo położonego hotelu Poziom 511 na terenie Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd. Nowoczesny, designerski obiekt umiejscowiony na szczycie najwyższego wzniesienia w okolicy, a jego bryła wbudowana jest w  skałę wapienną, zaledwie 300 metrów od imponujących ruin Zamku Ogrodzienieckiego.

Poziom 511
Poziom 511

Bliskość natury, imponująca architektura kompleksu oraz strefa SPA sprzyjały odpoczynkowi. Znajdując się zaledwie kilka minut spacerem od ruin zamku w Ogrodzieńcu, nie mogłem odmówić sobie zwiedzenia ich następnego poranka. Następnie, znając okoliczne drogi, zabrałem Macana S na wspólne upajanie się jazdą po serpentynach. Tak, ten SUV naprawdę nie boi się zakrętów – uwielbia je!

Po kilkudniowej przygodzie za kierownicą Porsche Macana S mógłbym wymienić pięć rzeczy, które najbardziej mi się w nim podobały:

1. Wzbudza zazdrość

Osoby różnej płci i w zróżnicowanym wieku kilkukrotnie z żywym zainteresowaniem pytały o samochód i chciały mu się dokładniej przyjrzeć. Wygląda genialnie – zgadzaliśmy się. Co ciekawe, Macan często mylony był z większym Cayenne – przypuszczam, że za sprawą zbliżonego wyglądu z przodu. Jest jednak pewien aspekt, który odróżnia je od siebie. Mniejszy z SUV-ów Porsche ma maskę sięgającą z boków aż do nadkoli, a po jej otwarciu pozostają otwory na reflektory. W Cayenne pokrywa silnika otwiera się klasycznie, więc w razie wątpliwości wystarczy zerknąć na nadkole. Sylwetka Macana S jest bardzo sportowa i przysadzista, w związku z tym już na pierwszy rzut oka samochód pokazuje swoje możliwości. Z tyłu wyróżniają się dwie podwójne końcówki układu wydechowego oraz wyrzeźbione tylne lampy, które prezentują się drapieżnie i zarazem bardzo elegancko. To drogowy rozrabiaka w pięknie skrojonym garniturze – nie jest ostentacyjny jak sportowe modele Porsche, a cechuje się przy tym znacznie większą użytecznością. Wszyscy go pożądają.

Poziom 511
Poziom 511

2. Duch 911

Projekt wnętrza to charakterystyczne dla marki połączenie sportu z luksusem. Tradycyjnie dla Porsche stacyjka umieszczona jest po lewej stronie od kierownicy, obok przełącznika świateł. Obrotomierz jest dokładnie tam, gdzie powinien się znajdować, a prędkościomierz wyskalowano co 50 km/h. W miejscu trzeciego wskaźnika wbudowano sterowany z poziomu kierownicy wyświetlacz komputera pokładowego, który informuje o podstawowych parametrach auta. Kierownica świetnie wygląda, a jeszcze lepiej leży w dłoniach. Oczywiście mogłaby być obszyta alcantarą, ale nie bądźmy zbyt wymagający. Zegarek, który pełni też funkcję stopera to kolejne nawiązanie do modelu 911. Wnętrze zostało stworzone z dbałością o najmniejsze szczegóły, a wykonanie nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Tunel środkowy koło skrzyni biegów został zaprojektowany w stylu rozpoznawalnym dla Porsche. Niektórzy mówią, że jest przeładowany przyciskami. Po chwili nauki można jednak docenić ich starannie przemyślany układ. Fotele są wygodne i zapewniają odpowiednie trzymanie boczne, więc jeszcze pewniej można pokonywać szybkie łuki.

3. Mniej obawia się „zjechania ze szlaku” niż kierowca

Większość Macanów nigdy nie zjedzie z utwardzonej drogi. Samochód wjeżdża jednak dalej niż wyznaczona jest granica zaniepokojenia kierowcy decydującego o losie połowy miliona złotych. Rewelacyjnie, że do dyspozycji jest przycisk offroad, który znacznie zwiększa prześwit, ale nikt o zdrowych zmysłach nie będzie zabierał tego auta w ciężki teren. Statystycznemu właścicielowi funkcja ta posłuży raczej do tego, by dostać się zimą, nieodśnieżoną drogą na swoją działkę z dala od miejskiego zgiełku.

4. 340 koni, które słychać

Pod maską Macana S pracuje podwójnie turbodoładowany silnik benzynowy V6 o pojemności 3 litrów. Jednostka rozwija maksymalnie 340 koni i 460 niutonometrów. Porsche zrezygnowało z oferowania kierowcy wielu trybów jazdy, więc ograniczyło się do bazowego, mocno zdławionego, a także dwóch najważniejszych – sport i sport plus. Dopiero w tych ustawieniach Porsche pokazuje swój prawdziwy charakter. Pneumatyczne zawieszenie zbliża nadwozie do nawierzchni, siedmiobiegowa skrzynia PDK później zmienia biegi, a kręcony do wysokich obrotów silnik brzmi wspaniale przez otwarte klapy aktywnego wydechu. Rozpędzający się SUV rasowo hałasuje, a sprint do 100 km/h trwa 5,4 sekundy.

5. Droga w Macanie S jest lepsza… nawet do dentysty

Macan powstał na płycie podłogowej Audi Q5, ale inżynierowie Porsche znacznie dopracowali tę konstrukcję. Obydwa auta łączy jedynie około trzydzieści procent części, więc nie można mówić tutaj o bliźniaczych modelach. Porsche ma inny napęd, zwiększony rozstaw kół, a nad dopracowaniem właściwości jezdnych pracowali ci sami specjaliści, którzy usprawniali między innymi 911 i 718. Zrobili to z charakterystyczną dla siebie precyzją, więc układ kierowniczy świetnie informuje dłonie kierowcy o tym, co w danej chwili dzieje się z samochodem, a praca skrzyni biegów to majstersztyk – zarówno w automatycznym, jak i w manualnym trybie. Napęd na cztery koła w normalnych warunkach faworyzuje tylną oś, przekazując na nią około 80 proc. momentu obrotowego. Podczas intensywnego przyspieszania rozkłada po 50 proc. na każdą z osi, a na zakrętach reaguje, by jak najbardziej zacieśnić zakręt. Pneumatyczne zawieszenie sprawia, że przechyły nadwozia są niemal nieodczuwalne. Niski środek ciężkości w połączeniu z kołami rozmieszczonymi w niemal skrajnych punktach karoserii powodują, że samochód jest bardzo stabilny i pewny w prowadzeniu. Jest to wzorowo jeżdżący SUV, za kierownicą którego można zapomnieć o jego rozmiarach i wyższym zawieszeniu. Oszukuje fizykę i zmysły.

Macan wszedł na rynek w 2014 roku i jest jednym z filarów Porsche – sprzedano już ponad 350 tys. egzemplarzy na całym świecie. W pierwszej połowie bieżącego roku nabywców znalazło 130 tys. samochodów marki Porsche, z czego przeszło 35 proc. osób zdecydowało się na Macana. Na drugiej pozycji plasuje się Cayenne z wynikiem 22 proc. Sprzedaż firmy słynącej z legendarnego modelu 911 dzisiaj opiera się głównie o SUVy. Auta tego segmentu produkują już Lamborghini, Bentley, Maserati czy Rolls Royce.

Niebawem zadebiutuje Macan po faceliftingu, w którym podobno udało się polepszyć komfort i dynamikę jazdy. Główną różnicą wizualną będą przeprojektowane tylne reflektory. Nie przejdzie jednak stylistycznej rewolucji, bo nie ma sensu diametralnie zmieniać auta, które cieszy się tak dużym zainteresowaniem.

Tekst: Krystian Kaleta
Zdjęcia: Krystian Kaleta, Sebastian Czarnecki
Dziękujemy Poziom 511 Hotel & SPA za pomoc w realizacji sesji zdjęciowej.
www.poziom511.pl

POZIOM 511 Design Hotel & SPA to nowoczesny, 4-gwiazdkowy obiekt położony w sercu Jury Krakowsko-Częstochowskiej, na terenie Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd. Ulokowany na szczycie najwyższego wzniesienia Jury, pośród zieleni i wapiennych skał, 300 metrów od imponujących ruin Zamku Ogrodzienieckiego. Wbudowanie bryły budynku w skałę wapienną, która stała się elementem architektonicznym i designerskim, odzwierciedliło symboliczne znaczenie powstania i istnienia Poziom 511, przemijalności i stałości, możliwości łączenia ze sobą form nowoczesnych i tradycyjnych. Tutaj nowoczesny design, hołdujący prostym formom i funkcjonalności, został zamknięty w przestronnych wnętrzach osłoniętych szklaną fasadą i wtopiony w naturę.

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook