Producent filmu „Midsommar. W biały dzień” ogłasza konkurs, w którym można zdobyć trzymiesięczną terapię dla par. Zaufalibyście mu?

Wśród bardzo wielu strasznych scen, które można było zobaczyć w tym filmie, dla wielu par najbardziej mrożące krew w żyłach mogło być to, że zobaczyli tam siebie. Także jakby nie patrzeć – jesteś im to winien, "Midsommar"!
.get_the_title().

Amerykańsko-szwedzki horror Ariego Astera to jeden z najgorętszych tytułów 2019 roku. Już po pierwszych pokazach został okrzyknięty przez krytyków filmowych arcydziełem, co sprawiło, że przyciągnął do kin nie tylko horroromaniaków, ale też innych wielbicieli dobrego kina, którzy zazwyczaj niekoniecznie wybierają ten gatunek filmowy.

Obstawiamy więc, że niejedna para, w której tylko jedna strona lubi straszne filmy, ucieszyła się, na wejście tego tytułu do kin kiedy „Midsommar weszło do kin i zgodnie popląsała na seans.

Tymczasem okazało się, że „Midsommar. W biały dzień” nie tylko sprawił, że na Szwedów już nigdy nie spojrzymy tak samo, a skrót „WTF?!” będziemy rozwijać jako „What the folk?!”. Mimo że akcja filmu toczy się głównie za dnia, atmosfera jest mroczna i gęsta. Do tego twórcy serwują nam kilka porządnych „jump scares” i takich scen, które sprawiły, że wstrzymywaliśmy oddech na kilka minut, a apetyt straciliśmy na resztę dnia.

Ten horror to przede wszystkim historia rozstania, które przybrało wprawdzie totalnie pokręcony obrót (w najgorszym tego słowa znaczeniu), ale było powodowane czynnikami, które wiele par może znać „ze swojego podwórka”.

Różne niesnaski, niekompatybilność charakterów czy kwestia tego, komu w związku zależy na nim bardziej – to sprawy często zamiatane po dywan z obawy przed tym, że konfrontacja z tymi problemami może zakończyć się rozstaniem.

Na ekranie pokazano odjechaną wizję skali zniszczeń, jaką one za sobą niosą.

Dlatego niejedna para mogła wyjść z kina kompletnie nie w sosie i przywołując różne sceny z filmu, skomentować, jak główna bohaterka w jednej z nich, „Myślę, że ty tak mógłbyś się zachować”. I już kłótnia gotowa.

A24 – producent i dystrybutor filmu – postanowiło nie zostawiać swoich widzów na lodzie. Co prawda nie zapewnia opieki psychologicznej wszystkim, którzy zadeklarują, że jest im potrzebna w związku z seansem „Midsommar”, ale trzy chętne pary dostaną taką pomoc. Chodzi o trzymiesięczną terapię dla par poprowadzoną na platformie Talkspace. Żeby mieć szansę na wygraną, trzeba na jednym z profilów filmu na Twitterze, Instagramie lub Facebooku dodać komentarz pod filmikiem konkursowym i oznaczyć tam swoją drugą połówkę.

via GIPHY

Nie da się ukryć, że sam film mógł nieźle namieszać, a to rozdanie jest pewnie częścią akcji promocyjnej przed wypuszczeniem tego obrazu na DVD i Blu-ray. Trzeba jednak przyznać, że ta nagroda może uratować czyjś związek. Oczywiście, o ile twórcy „Midsommar” nie będą mieli żadnego wpływu na jej przebieg. W innym wypadku może się to znów skończyć po prostu stwierdzeniem: „WTF?!”.

Zdjęcie główne: „Midsommar. W biały dzień” (2019)
Tekst: KD

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook