Naukowcy twierdzą, że bałagan na biurku jest oznaką geniuszu

Szach-mat, Marie Kondo!
.get_the_title().

Mama dawała ci szlaban na komputer, a ojciec straszył, że weźmie worek na śmieci i wyrzuci wszystko, co masz na biurku, skoro taki tam bajzel? Siostra komentowała z dezaprobatą, że wygląda ono jak po wybuchu bomby, a brat nazywał cię fleją i nieogarem? Grupa naukowców z Uniwersytetu w Minnesocie może poświadczyć, że należą ci się przeprosiny. W ich badaniu wzięli udział studenci, których podzielono na dwie grupy. Pierwsza z nich pracowała nad danym zadaniem w pomieszczeniu, w którym panował całkowity porządek. Druga, jak się już pewnie domyślacie, została ulokowana w pokoju, który można opisać jako niezłe pobojowisko.

Studenci musieli się wykazać kreatywnością, logicznym myśleniem i zdrowym rozsądkiem. Okazało się, że grupa pracująca w warunkach totalnego bałaganu poradziła sobie bardzo dobrze.

Jerry Maguire (1996)

Nie tylko udało im się opracować tyle samo rozwiązań problemu, co ich kolegom pracującym w tym czasie w ładzie i porządku.

Grono bezstronnych oceniających uznało ich pomysły za lepsze, bardziej wartościowe, a czasem wręcz genialne.

Ciężko jednak sobie wyobrazić, że te wyniki badań mogłyby nam zagwarantować przyzwolenie na bałagan w miejscu pracy – zwłaszcza że tak często nasze biurko znajduje się w open space’ie, a więc w przestrzeni współdzielonej z innymi. Obawiamy się, że jeśli nie będziemy utrzymywali na biurku porządku, zostaniemy uznani za słabo zorganizowanych i mało efektywnych. W końcu od najmłodszych lat wpaja się nam, że utrzymanie porządku jest oznaką samodyscypliny, odpowiedzialności i dobrego wychowania.

Takie cechy zresztą zwykle przypisujemy liderom, ludziom sukcesu, naszym przełożonym. Tymczasem według badań przeprowadzonych przez firmę PsyMax, zajmującą się badaniem kapitału ludzkiego w korporacjach, rzeczywistość wygląda inaczej. PsyMax wziął pod lupę profile behawioralne aż 240 dyrektorów oraz CEO i okazało się, że faktycznie posiadają oni zespół wartościowych cech, które ich wyróżniają, ale na tej liście nie ma lepszej organizacji swojej przestrzeni pracy i utrzymywania w niej porządku.

Kropkę nad i stawiają Eric Abrahmason i David H. Freedman autorzy książki „A perfect mess”. Badacze tematu zwracają uwagę na fakt, że często niesłusznie też zakładamy, że bałagan na biurku uniemożliwia lub utrudnia efektywną pracę, bo nie można w nim się odnaleźć.

Tymczasem okazuje się, że właściciel tego biurka, czyli zarządca tego chaosu, zwykle porusza się w nim bardzo sprawnie.

Rzeczy tylko pozornie tworzą totalny rozgardiasz. Tak naprawdę ważne dokumenty i przedmioty zazwyczaj są na wierzchu, czyli w zasięgu ręki. Przedmioty związane z mniej priorytetowymi czy zupełnie nieważnymi tematami kłębią się natomiast gdzieś pod spodem. Korzystanie z takiego biurka staje się więc intuicyjne i bardzo sprawne.

via GIPHY

Dodatkowo autorzy książki przypominają o tzw. koszcie, jaki wiąże się z utrzymaniem porządku. – W sprzątanie trzeba zainwestować zasoby takie jak czas, zaangażowanie, wysiłek fizyczny, a być może nawet pieniądze np. na pudełka czy poradniki – komentuje dla NewScientist.com Freedman. – Sprzątanie to prawdziwa praca, na dokładkę trzeba ją systematycznie powtarzać.

Kiedy więc następnym razem ktoś w pracy zwróci uwagę na wasz bałagan, wyjaśnijcie, że nie chcecie marnować na ogarnianie go zasobów, które możecie poświęcić dla dobra firmy. I wracajcie do swoich genialnych projektów. Nobel czeka!

Zdjęcie główne: Annie Leibovitz (Vogue 2018)
Tekst: Kinga Dembińska

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook