Masz tatuaż? Uważaj na udar!

Po pierwszej wizycie w salonie, wiele osób myśli już o kolejnym projekcie. Miłośnicy tej sztuki nie zdają sobie jednak sprawy, że ich pasja może okazać się dla nich śmiertelnie niebezpieczna.
.get_the_title().

Większość pasjonatów podchodzi do tego tematu całkowicie na luzie. Mało kto zastanawia się nad konsekwencjami kolejnych tatuaży. Jak dowiedli naukowcy z Michigan nie pozostają one obojętne dla naszego zdrowia.

W miejscu w którym wykonany został tatuaż dochodzi do podwyższenia zawartości sodu, a skóra wydziela o połowę mniej potu niż w miejscu pozbawionym malunków.

Nie ma tu znaczenia, jak dawno temu byliśmy w salonie, ani czy tatuaż jest czarno-biały czy kolorowy. Podczas wprowadzania tuszu igła znajduje się około 3-5mm pod warstwą skóry – dokładnie w miejscu, w którym znajdują się gruczoły potowe.

Choć z początku ta informacja może wydawać się nam szczęśliwa (w końcu kto lubi się pocić?), w rzeczywistości zmniejszona potliwość ma ogromny wpływ na gospodarkę wodną naszego organizmu.

– Nie jesteśmy pewni, czy powodem takiej reakcji jest sam tusz, uszkodzenia skóry w czasie tatuowania czy też połącznie tych dwóch czynników – tłumaczy Maurie Luetkemeier, autor badań.

Eksperci uspokajają – zmniejszona potliwość to nie problem, jeśli malunki zajmują niewielki fragment naszej skóry. Niestety, znacznie gorzej, gdy tatuażami pokryliśmy niemal cale nasze ciało.

Skóra pocąc się ma skłonność do ponownego wchłaniania sodu i innych elektrolitów. Uszkodzenia powstałe w wyniku tatuowania upośledzają tę zdolność. To może skutkować poważnymi problemami z termoregulacją, przegrzaniem, a w efekcie nawet udarem cieplnym. Z tego powodu osoby, które pokryły tatuażami większą część swojego ciała powinny szczególnie uważać w czasie upałów.

Zdjęcie Allef Vinicius, Unsplash

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook