„Jumping cats”, czyli prze-koty uchwycone w locie

Te zdjęcia ogląda się z fascynacją i prawdziwym podziwem dla zdolności akrobatyczno-lotniczych kotów. Ale także z radością, że zawsze spadają na cztery łapy i nadzieją, że rzeczywiście mają 9 żyć.
.get_the_title().

Daniela Gebharta de Koekkoek przedstawiliśmy ostatnio na łamach F5, prezentując jego rewelacyjne sesje z alpakami, które wykonał w zeszłym roku. Mimo że fotograf działa w branży foto od przeszło dekady, głośno zrobiło się o nim zaledwie 2 lata temu za sprawą projektu „Jumping Cats”, czyli zdjęć, na których koty – Ume, Elli, Flitzie, Nevio i Fiffy – zostały uchwycone w powietrzu. Każdy, kto dobrze zna te zwierzęta wie, że są one niezwykle skoczne.

Niemniej jednak uchwycenie tej sekundy, kiedy są w pełnym locie – to dopiero musiało być wyzwanie!

Nie jest do końca jasne, w jaki sposób udało się namówić koty do wykonywania tak spektakularnych skoków przed obiektywem. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że Koekkoek po tej sesji deklarował, że już nigdy nie zamierza pracować ze zwierzętami, można przypuszczać, że to raczej one rządziły na planie zdjęciowym.

Spędziłem kilkanaście miesięcy na prywatnych, tajemnych sesjach z tymi kotami, czekając, aż mi zaufają i poczują się swobodnie. Po pewnym czasie zaczęły zachowywać się normalnie, czyli tak, jakby nikt ich nie obserwował. Tańczyły, skakały, a ja po prostu cykałem fotki – powiedział artysta w rozmowie z portalem It’s Nice That.

Kiedy już się napatrzymy na latające futrzaki, warto przyjrzeć się scenerii, w której się znalazły, bo ta również jest ciekawa.

Te oldskulowe mieszkania przenoszą nas gdzieś w lata 80.

Naklejki na meblach, piecyki gazowe, charakterystyczne drewniane podłogi, masa dziwacznych przedmiotów – to wszystko sprawia, że fotki nabierają jeszcze bardziej surrealistycznego charakteru.

Źródło zdjęć: Gebhart.dk
Tekst: Kinga Dembińska

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook