BreakUp Bar – amerykańska knajpka dla osób, które nienawidzą Walentynek, ale kochają pyszne koktajle

Jeśli święto zakochanych budzi w tobie wewnętrznego gnoma, bo ostatnio sprawy sercowe potoczyły się tak, że nie po drodze ci obecnie z ciasteczkami w kształcie serca i różowymi balonikami – kupuj bilet do Los Angeles.
.get_the_title().

To właśnie w Kalifornii przez 2 pierwsze tygodnie lutego funkcjonuje bar stworzony z myślą o klientach, w których Walentynki rozniecają co prawda intensywne, ale niezbyt ciepłe uczucia. Pop-up znajduje się w lokalu sąsiadującym z Severance Wine Bar. Właścicielem obu jest Evan Chasten, wykwalifikowany sommelier i były wieloletni pracownik wielkiej korporacji.

BreakUPCarLA.com

Nazwa jego pierwszej knajpki nie jest przypadkowa, gdyż legenda głosi, ze otworzył ją właśnie za tzw. „severance check”, czyli opiewający na sporą sumkę czek, który dostał na odchodne, gdy zwolniono go z pracy. Choć Chasten na taki obrót spraw nie narzeka, bo kocha to, co obecnie robi, to szczególną opieką chce otaczać klientów, którzy spotkali się z „odprawą” nie tylko na polu zawodowym. Dlatego powstał BreakUp Bar.

via GIPHY

Czego może się tam spodziewać złamane, samotne serducho? Na pewno nie nudy. Na wielkim monitorze puszczane są filmy – nowości i klasyki – w których motywem przewodnim jest temat zerwania.

Na „Ścianie Nieudanych Związków” można przyczepić anonimowe zapiski dotyczące naszych ex.

Na innej znajdują się wydrukowane wiadomości z komunikatorów osób, z którymi zerwano właśnie przez internet.

I chociaż to wszystko może brzmieć trochę smętnie i przygnębiająco, to idea całego przedsięwzięcia jest zgoła inna. – BreakUp Bar to antywalentynkowa knajpka, nabijająca się ze stereotypowego i wymuszonego charakteru tego święta, w którym królują nerwowe wyjścia na kolacje i inne akcje, które podejmujemy napędzani chciwością branży cukierniczej i kwiatowej – mówi dla portalu FoodAndWine.com Chasten. – Chcieliśmy stworzyć miejsce, które będzie stanowiło przeciwieństwo tego całego chaosu.

Drink „Serious Baggage”/BreakUPBarLA.com

Jeśli jednak ktoś nadal ma wątpliwości, czy znajdzie tam ukojenie albo dobrą zabawę, to donosimy, że specjalnością zakładu są pyszne drinki. Wyglądają obłędnie, ich receptury powodują prawdziwy ślinotok, a same nazwy wywołają uśmiech na twarzy nawet największego walentynkowego Grincha. W menu znajdziemy m.in. „Sherry Painkiller”, „A Cold Day in Hell” z dodatkiem rumianku, „She Blinded Me with Science” podany w naczyniu laboratoryjnym, „Ghosted” z mlekiem i lawendową pianką czy „I Dealt with Your Parents for Years” z dodatkiem papryczki habanero.

A gdyby ktoś miał ochotę tego wieczoru pójść na całość, może zamówić butelkę najlepszego szampana, którą barman otworzy szablą.

Wcale nie dziwi nas fakt, że rezerwacje rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Bilet wstępu do BreakUp Baru kosztuje 20 dolarów, ale zabunkrowanie się w tym antywalentynkowym schronie jest warte takiej ceny. Poza tym zawiera się w niej darmowy koktajl.

Dodatkowo, jako że miejsc na wieczorne godziny prawie już nie ma, pomysłodawcy pop-outu postanowili zorganizować za dnia specjalny brunch, podczas którego nie zabraknie innego sprawdzonego środka na ból serca, czyli góry słodkich wypieków z cukierni Sweet AF.

BreakUPBarLA.com

I jest tylko jedno małe „ale” – jak zdradził Chasten, póki co większość rezerwacji dokonały… pary. Ej, serio?!?

Zdjęcie główne: BreakUpBarLA.com
Tekst: Kinga Dembińska

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook