5 powodów, dla których każdy Polak powinien zainteresować się protestem lekarzy rezydentów

Pracę polskiego lekarza, który ratuje ludzkie życie i spędza w szpitalu nawet 400 godzin miesięcznie, wycenia się na 14 zł netto za godzinę pracy. To dokładnie tyle samo, ile wynosi stawka kelnera czy pracownika kasy. Piszemy o rezydentach, którzy wznowili trwający od kilku dni strajk głodowy.

Po środowym spotkaniu z premier Beatą Szydło, protestujący od kilku dni lekarze rezydenci wznowili głodówkę. Jak poinformował wczoraj Filip Płużański z Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, z ust premier nie padły żadne konkretne deklaracje. Rezydenci, którzy domagają się m.in. zwiększenia wysokości pensji, poziomu finansowania służby zdrowia oraz liczby miejsc, w których można odbyć specjalizację, otrzymali od szefowej rządu jedynie propozycję powołania komisji, która do 15 grudnia miałaby wypracować satysfakcjonujące dla obu stron rozwiązanie problemu. Protestujący nie doszli do porozumienia i kontynuują walkę. Kim są zatem młodzi lekarze i dlaczego ich protest jest tak ważny?

1. Grozi nam znaczny spadek liczby lekarzy

Według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, w Polsce jest obecnie około 2,2 lekarza na 1000 mieszkańców i wiele wskazuje na to, że liczba ta, która już teraz odstaje od średniej zanotowanej w podobnie rozwiniętych krajach (ok. 3,3) może w najbliższym czasie znacznie zmaleć.

Polscy lekarze emigrują do innych krajów UE, głównie do Wielkiej Brytanii oraz Niemiec – szacuje się, że z Polski wyjechało już 6,5 tys. lekarzy oraz 6 tys. pielęgniarek.

Aby przekonać się o brakach kadrowych wystarczy spróbować zarejestrować się do jakiegokolwiek specjalisty – 6 miesięczne oczekiwanie na wizytę u kardiologa czy ortopedy to polski, smutny standard.

źródło: oko.press źródło: oko.press
źródło: oko.press źródło: oko.press

2. Niskie zarobki w służbie zdrowia

Emigrujących z Polski lekarzy można zatrzymać poprzez polepszenie obecnych warunków pracy i co najważniejsze, podwyższenie zarobków, które znacznie odbiegają od europejskich standardów. Protestujący rezydenci, czyli lekarze posiadający pełne prawo do wykonywania zawodu, którzy skończyli 6-letnie studia na kierunku lekarskim, odbyli 13 miesięczny staż podyplomowy oraz dostali się na 4-6 letnie szkolenie specjalizacyjne, zarabiają miesięcznie od 3170 (pierwsze lata rezydentury) do 3890 zł brutto (ostatnie lata rezydentury), czyli 14-17 zł netto za godzinę pracy. Oznacza to, że stawka za ratowanie ludzkiego życia plasuje się na tym samym poziomie co płaca barmana czy kasjera w supermarkecie. Co ważne, pensje młodych lekarzy nie zmieniły się od 2009 roku, pomimo, iż od tego czasu średnia krajowa wzrosła o ok. 1000 zł.

źródło: Porozumienie Rezydentów OZZL

3. Polska oszczędza na służbie zdrowia 

Polska należy do czołówki państw, które wydają najmniej pieniędzy na służbę zdrowia. Niskie wydatki, jakie przeznacza się na finansowanie opieki zdrowotnej (ok 4,7 proc. PKB) znacznie odbiegają od kwoty zaproponowanej przez WHO (6,8 proc. PKB). Sam rząd również wydaje się nie do końca świadomy powagi problemu – opublikowany w kwietniu tego roku raport Ministerstwa Finansów nie przewidywał bowiem żadnego zwiększenia środków finansowych, które przeznaczone miałaby zostać na zdrowie. Niedobór pieniędzy oraz zbyt mała liczba lekarzy odbija się na pacjentach – Filip Dąbrowski, przedstawiciel Porozumienia Rezydentów i Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie tłumaczy, że już teraz mamy problemy z diagnozowaniem chorych i borykamy się z nawet 30 proc. niższą wyleczalnością niektórych typów nowotworów.

Publiczne wydatki na zdrowie w 2015 roku jako procent PKB. źródło: oko.press Publiczne wydatki na zdrowie w 2015 roku jako procent PKB. źródło: oko.press
źródło: oko.press źródło: oko.press

4. Lekarze są przepracowani

Dyżury po 24, 36 czy jak informuje Państwowa Inspekcja Pracy, nawet 80 godzin to norma w polskiej służbie zdrowia. Niskie zarobki oraz co najważniejsze braki kadrowe powodują, że lekarze spędzają w szpitalu nawet 400 godzin miesięcznie, co stanowi ponad dwa normalne etaty.  Cierpi na tym zarówno jakość ich usług, bo nie oszukujmy się, że ktokolwiek jest w stanie wytrzymać 24 godziny na pełnych obrotach, jak i sami lekarze. Zawał serca chirurga z Włoszczowa, śmierć 28-letniej lekarki po dobie spędzonej w pracy czy w końcu zwłoki lekarza, które znaleziono w sierpniu w jednym ze szpitali w Lipnie, to tylko kilka z głośnych ostatnio przypadków śmierci z przemęczenia.

Postulowanie, aby lekarze pracowali mniej, nie ma w tym przypadku racji bytu – szacuje się bowiem, że 8-godzinny system pracy przy obecnej liczbie polskich lekarzy doprowadziłby do całkowitego upadku służby zdrowia.

źródło: tvn24.pl

5. Biurokracja przeszkadza w leczeniu pacjentów

Protestujący rezydenci domagają się również ograniczenia biurokracji, która obecnie obniża standard leczenia. 10-minutowe wypełnianie obowiązkowych dokumentów, które następuje po każdej wizycie lekarskiej, powoduje, że lekarze znacznie mniej czasu poświęcają na rozmowę z pacjentem i badanie. Jak podkreślają protestujący, problem stanowią również szpitalne, często absurdalne normy oraz zgody, które należy uzyskać do przeprowadzenia określonych badań.

Tekst: Ola Patola

  • kupprenumerata