Pogoń za przyjemnością to nowe uzależnienie. Co jest złego w tym, że robimy sobie dobrze?

Dlaczego czujemy się coraz gorzej, choć wciąż dostarczamy sobie przyjemności? Odpowiedzią na to pytanie może być zachowania, jakich się dopuszczamy, szukając pocieszenia.

Na przełomie XX i XXI wieku Uniwersytet w Oksfordzie przeprowadził badanie pod nazwą The Million Women Study. Badacze przeanalizowali wówczas zdrowie ponad miliona mieszkających w Wielkiej Brytanii kobiet powyżej 50. roku życia. Centralnym punktem badań był rak piersi, ale naukowcy odkryli po drodze coś jeszcze.

Okazało się, że brak szczęścia nie jest groźny sam w sobie. Niebezpieczne, i niekiedy prowadzące do śmierci, są natomiast zachowania, które podejmują nieszczęśliwe osoby, aby się pocieszyć – np. sięganie po papierosy, alkohol czy cukier.

Obecnie na całym świecie rośnie liczba uzależnień – także od leków na receptę czy narkotyków. Jednocześnie coraz więcej ludzi zapada na cukrzycę, choroby wątroby, choroby serca i demencję. Wszystkie te czynniki odbijają się na zdrowiu psychicznym – coraz więcej osób cierpi na depresję. Sprzyjają jej uzależnienia, ale też niedobór snu, który jest powszechną plagą.

Źródło: Nootriment Źródło: Nootriment

Dlaczego depresja i uzależnienia idą ze sobą ręka w rękę? Wszystko za sprawą rosnących poziomów stresu oraz coraz większej liczby rzeczy, od których można się uzależnić – dziś to nie tylko alkohol czy narkotyki, ale także smartfony czy internetowa pornografia. Tymczasem zamiast szukać źródła naszych problemów, gonimy za przyjemnością – szybkimi, doraźnymi środkami, które sprawią, że przez chwilę poczujemy się lepiej.

W rezultacie prowadzi to do tego, że mamy za dużo dopaminy, czyli związku, który odpowiada za uczucie euforii i wysyła do naszego mózgu komunikat: 'podoba mi się to i chcę tego więcej'.

To właśnie komunikat, który prowadzi do uzależnień. Z drugiej strony nasze poziomy serotoniny spadają. Serotonina także odpowiada za pozytywny nastrój, jednak w tym wypadku wysyłany komunikat brzmi raczej tak: 'podoba mi się to i już wystarczy'. Odpowiedni jej poziom relaksuje i usypia, wpływa na apetyt, trawienie, pamięć oraz sen. Efektem dużych ilości dopaminy, a małych serotoniny jest to, że nasze ścieżki szczęścia i przyjemności rozjeżdżają się. W rezultacie nie jesteśmy szczęśliwi i zdajemy się na szybkie przyjemności, które poprawią nam nastrój choćby na chwilę.

Źródło: Guardian

  • kup