kultura

5 powodów, dla których warto oglądać 'The Deuce' – serial o narodzinach pornobiznesu

Polska premiera serialu Davida Simona 'The Deuce', odsłaniającego kulisy narodzin pornobiznesu, już za nami. Oto 5 powodów, dla których warto poświęcić czas na nową produkcję twórcy słynnego 'The Wire'.

David Simon, to bardzo nietuzinkowy showrunner. Jego seriale, mimo że emitowane w HBO, stacji kojarzonej z wysokojakościową rozrywką, są zawsze zaangażowane społecznie i stanowią audiowizualny esej na temat problemów współczesności. Nawet gdy opowiada o narodzinach pornobiznesu, nie traci z oczu tego, co najważniejsze – odpowiedzialności społecznej.

11 września odbyła się polska premiera nowego serialu HBO, zatytułowanego 'Kroniki Times Square' (oryg. 'The Deuce'). Piszemy o 5 powodach, dla których warto obejrzeć ten serial:

1. Nowy Jork lat 70.

HBO już raz próbowało przenieść się w czasie i opowiedzieć o branży muzycznej w serialu 'Vinyl'. Ten produkt nie należał jednak do szczególnie udanych i Simon ma szansę zagospodarować na nowo lata 70., tym razem zachęcając widzów do wędrówki po Times Square, miejscu gdzie narodził się nowojorski biznes pornograficzny.

Już fotosy promocyjne podpowiadały, że serial będzie atrakcją wizualną – billboardy, neony, fryzury, ubrania, muzyka i nowojorski styl życia to jeden z powodów, dla których warto dać temu serialowi szansę.

Zwłaszcza że przy niewielkim budżecie, jakim dysponował Simon (9 mln dolarów na odcinek pilotowy, porównując z 30 mln, które otrzymał Scorsese, to znacząca różnica mająca wpływ na wiele detali realizacyjnych), wygląda obłędnie dobrze.

2. Złamanie kolejnego tematu tabu

W czasach gdy seriale opowiadają o wszystkim (i to dosłownie, od wątków true crime, po senne amerykańskie przedmieścia, i z powrotem), wydaje się, że nie ma już tematów, które należy widowni oswajać. To nie do końca prawda. Widownia wyemancypowana powinna wiedzieć, że nie zawsze rasizm, seksizm i homofobia były piętnowane (zwłaszcza że dzisiaj sytuacja polityczna wielu krajów zdaje się negować wypracowane standardy społeczeństw nowoczesnych) i warto pokazać, jak w takich opresyjnych czasach radziły sobie kobiety i przedstawiciele mniejszości etnicznych. Z kolei widownia, która nie widzi takich problemów, ma w końcu szansę je dostrzec. David Simon nie bez powodu w swoich serialach opowiada o marginesach, na które amerykańska klasa średnia wysyła tematy 'niewygodne'. To jego osobista misja i póki co, idzie mu całkiem nieźle.

3. James Franco w podwójnej roli braci bliźniaków – barmana z poukładanym życiem rodzinnym i hazardzisty w rozsypce

Aktor promował serial w wielu programach telewizyjnych, opowiadając o kulisach swojej pracy, dzięki temu wiemy, że kluczowe przy budżecie, jakim dysponowali twórcy, było wykreowanie rzeczywistości lat 70. za pomocą najnowszych technologii cyfrowych. Franco poza podwójną rolą i wąsikiem z epoki, także reżyserował dwa odcinki serialu, a tym samym dowiódł że jest człowiekiem renesansu (tego akurat dowodził już wcześniej, studiując, pisząc pracę doktorską, poezję i występując w najlepszych filmach dekady) także gdy mowa o małym ekranie.

4. Amerykańscy krytycy twierdzą, że 'The Deuce' jest tak dobry, jak 'The Wire'

Warto przypomnieć, że sam David Simon opowiadał w Polsce o pracy nad tym serialem, gdy w 2015 roku przyjechał na Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, odpowiadając na zaproszenie ówczesnego dyrektora festiwalu, Michała Oleszczyka. Wówczas na spotkaniu z dziennikarzami podkreślał, że zależy mu na tym, aby serial przedstawiał perspektywę mężczyzn i kobiet pracujących w pornobiznesie lat 70. Mówił o tym, że nie chce, aby była to tylko perspektywa mężczyzn, którzy uznają to za kolejną opowieść o seksie. Z tego powodu serial reżyseruje czwórka kobiet i czterech mężczyzn.

Dla Simona to opowieść o kapitalizmie i o tym, jak bardzo rozrosła się branża porno po tym, gdy w 1971 nowojorski sąd zdecydował, że pornografia staje się legalna.

Skutkiem tego 42. ulica na Manhattanie, zmieniła się, jak sam powiedział, w swoistą Sodomę i Gomorę tamtych czasów (miał na myśli okres 1971-1986).

W 2015 Simon miał nadzieję, że uda się mu zrealizować projekt wielowątkowy i ważny społecznie. Dzisiaj amerykańscy krytycy potwierdzają, że tak właśnie się stało.

5. Świetna czołówka, nawiązująca do estetyki kina i telewizji lat 70.

Czołówka z pewnością zgarnie wiele branżowych nagród – jest równocześnie ukłonem dla twórców dekady lat 70., jak i świetną zabawą motywami retro. Wstęp trwający 90 sekund to dzisiaj dla wielu zbyt długie wprowadzenie, ale Simon nie raz dowodził, że nie podąża za modą, ale sam ją wyznacza. Zabawa kolorem, dźwiękiem i muzyką, to doskonałe zaproszenie widza do tego serialu, a równocześnie okazja do podróży sentymentalnej widowni pamiętającej czołówkę 'Kojaka' i innych seriali policyjnych tamtych czasów.

Tekst: Małgorzata Major

  • kupprenumerata