kultura

5 powodów, dla których musisz wybrać się na polską premierę 'La La Land'

7 Złotych Globów, reżyser znany ze świetnego 'Whiplash', zjawiskowa Emma Stone i Ryan Gosling to nie jedyne atuty jednej z najgłośniejszych premier kinowych w Polsce na początku tego roku. Oto 5 powodów, dla których 20 stycznia warto wybrać się na 'La La Land'. 

1. Odświeżenie formuły musicalu

Cats

Wystarczy rzut oka na lata produkcji najlepszych musicali, by zrozumieć jak ogromną rolę w przywracaniu do łask tego jakże zasłużonego gatunku będzie mieć 'La La Land'. Jasne, w ostatnim czasie podejmowano już kilka analogicznych prób w tym zakresie – chociażby całkiem nieźli 'Nędznicy' Toma Hoppera – ale to właśnie tak przesyconego artyzmem i estetycznym wyczuciem tytułu od dawna brakowało na rynku. 

2. Kapitalna ścieżka dźwiękowa

Soundtrack

Każdy, kto widział 'Whiplash', doskonale wie, jak precyzyjnie soundtrack współgrał tam z wydarzeniami na ekranie, jak napędzał ich rytm, nadawał dynamiki bądź uspokajał akcję w kluczowych chwilach. Pod tym względem podobne wrażenie robił w ostatnich latach chyba tylko 'Birdman' z niezapomnianym, stanowiącym pulsujące tętno filmu perkusistą.

Abstrahując już nawet od świetnych utworów, także pod względem samej jakości w snuciu opowieści dźwiękiem 'La La Land' w niczym nie odstaje od obu wspomnianych pozycji. 

3. Chwytający za serce hołd dla zmarłej niedawno Debbie Reynolds

Debbie Reynolds

Premiera filmu miała miejsce niedługo przed śmiercią ikony musicalu – aktorki, którą wszyscy świetnie znamy z 'Deszczowej piosenki'. Los po raz kolejny dał nam znać o swojej przewrotności, więc tym lepiej, że za odbiór pokoleniowej pałeczki zabrał się ktoś tak kompetentny jak Damien Chazelle. W tym kontekście dzieło Amerykanina jeszcze nabiera rumieńców i dodatkowej symboliki. 

4. Dowód, że w narracyjnej prostocie tkwi ogromna siła

Mimo atakującego nas dziś zewsząd nadmiaru (efekty specjalne, wybuchy, sequele, celebryci, hemoglobina), 'La La Land' jest dowodem na to, że także szerszą publiczność wciąż można zaintrygować zwyczajną historią o miłości, pasji, wyzwaniach i trudach godzenia pragnień z codziennością. I to w obrębie tak niepopularnego gatunku. Oczywiście wszystko to przy genialnej scenografii, aktorstwie (pojawia się tu m.in. J.K. Simmons), kreatywnych ujęciach zbiorowych czy licznych produkcyjnych subtelnościach składających się na końcowy sukces. 

5. Magnetyczny duet aktorski

La La Land

Ryan Gosling i Emma Stone nabierają tu wspólnie niezwykłego blasku i istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdyby zagrali tak w latach 50., to właśnie ich wspominalibyśmy dziś jako którąś z legendarnych ekranowych par. Malownicze sekwencje taneczne pozostają w pamięci jeszcze długo po zakończeniu seansu, tak jak wyjątkowe kreacje głównej bohaterki. Z naciskiem na żółtą suknię.

 

Tekst: Wojciech Michalski

  • best of polska
  • kupprenumarata