kultura

5 rzeczy, które zmieniły kobiecość w 2016 roku

Mijający rok był chwilami ciężki i przygnębiający, ale miał też wiele pozytywnych czy po prostu ważnych momentów – szczególnie dla kobiet.

Mijający rok był chwilami ciężki i przygnębiający, ale miał też wiele pozytywnych czy po prostu ważnych momentów – szczególnie dla kobiecości. Choć przed feminizmem jeszcze długa droga, 2016 rok wbrew pozorom trochę ją skrócił. Przypominamy 5 wydarzeń i rzeczy które sprawiły, że dzisiaj jesteśmy silniejszymi kobietami niż 12 miesięcy temu.  

1. Femvertising

reklama H&M #Ladylike reklama H&M #Ladylike

Oczywiście w reklamie chodzi zwłaszcza o to, żeby sprzedać produkt. Jednak jeśli zostaje w niej miejsce na przemycenie jeszcze jakichś dodatkowych wartości, to czemu by tego nie wykorzystać?

Na tym właśnie bazuje femvertising – nowy język reklamy, który nie tylko sprzedaje, ale też pokazuje produkt jako część świata kobiet.

Z tym, że  – w przeciwieństwie do dotychczasowych reklam – nie próbuje tego świata ulepszać. Przypomina nam za to o tym, o czym często zdarza się nam zapominać – że nie musimy nic zmieniać, bo takie po prostu jesteśmy i właśnie dlatego jesteśmy super.

2. Body positive

"Sassy Dog" Elilot Parker "Sassy Dog" Elilot Parker

Tak naprawdę żaden rok nie zrobił dla samoakceptacji tyle, co 2016. Jeśli jakichś zdjęć było w mediach społecznościowych szczególnie dużo, to (poza memami) właśnie tych celowo nieidealnych – przedstawiających dziewczyny i chłopaków wszystkich rozmiarów, kolorów skóry, z rozstępami, diastemami, znamionami i innymi 'niedoskonałościami', ale też przedłużanymi rzęsami, powiększonymi ustami i łysymi głowami.

Tak naprawdę chodzi przecież o to, żeby czuć się dobrze we własnym ciele i wyglądać tak jak się chce.

I widocznie tego rzeczywiście chcemy, bo ruch body positive staje się na tyle silny, że zaczyna interesować się nim coraz więcej marek – nawet tych, które na co dzień bazują na zupełnie innych wartościach.

3. #czarnyprotest

Czarny Protest Czarny Protest

Kiedy w marcu pojawiły się pierwsze próby ingerencji w treść ustawy antyaborcyjnej, prawdopodobnie nikt nie podejrzewał, jak się to wszystko rozwinie – przecież 'nic ważnego się nie zmienia', a nawet jeśli, to 'na pewno tego nie wprowadzą'.

Wystarczyło jednak zaczekać do września, żeby okazało się, że nie tylko zmienia się sporo, ale też jak najbardziej – będą próbowali to wszystko wprowadzić.

O ile to jeszcze było do przewidzenia, o tyle reakcji społeczeństwa w postaci Ogólnopolskiego Strajku Kobiet raczej nikt spodziewać się nie mógł. Tak samo jak tego, że 'ogólnopolski' tak naprawdę stanie się 'międzynarodowy'. W rezultacie OSK zgromadził setki tysięcy osób solidaryzujących się w konkretnym celu, ponad światopoglądowymi i politycznymi podziałami. Cel zresztą został osiągnięty – a nic przecież tak nie jednoczy i nie podbudowuje jak wspólna, wygrana walka o swoje prawa.

4. Thirst trapping

Instagram @joannakuchta Instagram @joannakuchta

 – Jesteśmy czymś więcej, niż tylko ciałami, ale to nie oznacza, że powinnyśmy się wstydzić naszej seksualności – napisała Emily Ratajkowski w marcu tego roku, niedługo po publikacji nagiego selfie z Kim Kardashian. Najwyraźniej bardzo wzięłyśmy sobie te słowa do serca.

Doskonałym dowodem na to jest thirst trapping (wzbudzaniu pragnienia), kiedyś naturalnie występujący na portalach randkowych, a dziś – obecny bez wzbudzania większych emocji już we wszystkich mediach społecznościowych.

Skoro już zaczęliśmy w internecie, to i w realnym świecie chętniej się odkrywamy – spójrzmy chociażby na najmocniejsze trendy 2016 roku: cullotes, crop topy, bluzki odsłaniające ramiona czy swetry z półgolfem i wyciętym dekoltem więcej odsłaniają niż zasłaniają. Choć mogłoby się wydawać, że zrobienie do aparatu seksownej miny to nic takiego, konsekwencje są dosyć poważne: powolutku zaczyna upadać mit zaniedbanej feministki, która nienawidzi mężczyzn, bo żaden jej nie chce, a na jej miejsce wstępuje kobieta świadoma swojej wartości i seksualności, silna i świadoma tego, czego chce.

5. Hilary Clinton w wyborach prezydenckich

Hilary Clinton

Trudno mi oceniać amerykańskie wybory z perspektywy politycznej, natomiast widzę ich rezultat z perspektywy socjologicznej. Jeśli spodziewaliśmy się innego wyniku, to w wielu przypadkach nie tyle ze względu na zaplecze polityczne kandydatów, co raczej na ich wizerunek.

Przegrana Clinton to kubeł zimnej wody na głowy wszystkich feministek i feministów oraz wyraźny sygnał, że przed nami jeszcze bardzo, bardzo dużo pracy.

Więc choć 2016 rok dał kobiecości sporo, to z 2017 musimy wycisnąć jeszcze więcej. 

  • best of polska
  • kupse2