kultura

Dlaczego nie lubię słowa 'marihuana'

Jeśli włączymy konopie siewne do codziennego jadłospisu, nie będzie nam już potrzebna 'medyczna marihuana'. W zmianie myślenia pomogą nam też konopie włókniste, które nasi rodzice i dziadkowie znają z dzieciństwa – pisze Małgosia Szakuła, autorka bloga smiling spoon.

Piętnaście lat temu, kiedy moi rodzice dowiedzieli się, że popalam skręty z marihuany, zaprowadzili mnie na terapię do ośrodka 'Monar', gdzie leczyło się i dalej leczy osoby uzależnione od kokainy czy heroiny. Moja młodsza siostra usłyszawszy rozmowę zatroskanych rodziców obawiających się wtedy o mój los, postanowiła podlać rosnącą na moim parapecie konopie zmywaczem do paznokci. Żeby w końcu zdechła. Dziś jest szczęśliwą studentką Amsterdam Fashion Institute oraz wielką orędowniczką spożywania konopi. Podobnie jak cała moja rodzina. Co zmieniło się przez te 15 lat? Czy konopie stały się mniej groźne?  

Konopie w Polsce były praktycznie od zawsze

Cannabis sativa L. znana naszym prasłowiańskim przodkom uważana była przez nich za roślinę magiczną i bardzo użyteczną. Jedna z pierwszych wzmianek o konopiach w polskojęzycznej literaturze pochodzi z XVII wieku i wyszła spod pióra Syreniusza. Określała konopie jako roślinę, która 'głowę parami goręcymi napełnia...'. Polska wieś kochała konopie nie tylko za ich przeciwzapalne i przeciwbólowe właściwości, lecz także za walory kulinarne. Popularnością cieszyły się potrawy wykorzystujące nasiona konopi, spożywane na wyjątkowe okazje, jak zupa 'siemieniotka' na bazie siemienia konopnego czy łodziaki, czyli pierożki wypełnione nasionami popularne w rejonie Łodzi.

Nasi prapradziadkowie budowali domy z konopnych płyt budowlanych, wypychali nimi materace, tapczany, a listy pisali na konopnym papierze.

W 1960 roku obszar uprawny Canabis Sativa w Polsce wynosił 30 tysięcy hektarów. W kolejnych latach ten areał systematycznie topniał. Uprawa Konopi Siewnych, mimo swojego szerokiego zastosowania w przemyśle oraz znikomych zawartości środka odurzającego THC (tetrahydrokannabinol), jest w Polsce blokowana przez Ustawę z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii.

szakula

Skąd się wzięła nazwa marihuana?

Powodów, dla których wprowadzono w Polsce penalizację konopi do dziś nie podaje się do oficjalnej wiadomości. Prawdopodobnie miała ona związek z falą antykonopną zapoczątkowaną na świecie po tym jak amerykańskim rząd w 1939 zdelegalizował posiadanie i uprawianie tej rośliny. Środowiska prokonopne dopatrują się w podjętej przez amerykański rząd decyzji wpływu potężnego lobby firm branży przemysłowej i medycznej, zagrożonych stratami w przypadku dalszego, powszechnego wykorzystania konopi.

Na potrzeby głośnej kampanii przeprowadzonej w latach 30. przez Harry’ego Anslingera, dyrektora Federalnego Biura ds. Naroktyków, wprowadzono nowe określenie konopi – 'marihuana'.

Miał to być niebezpieczny narkotyk, którego spożywanie mogło prowadzić do pomieszania zmysłów oraz wyzwolenia w konsumujących go osobach agresji i okrucieństwa. Celem kampanii było zastraszenie społeczeństwa, zmiana stanowiska opinii publicznej i de facto uzasadnienie istnienia kierowanego przez Anslingera antynarkotykowego oddziału biura.

szakula

Olej z marihuany i konopna edukacja 

W zawiązku z ogromnym potencjałem konopi i sporą luką informacyjną w tym aspekcie na rynku polskim wiele osób angażuje się czynnie w promowanie zdrowego podejścia do cannabis. I chwała im za to. Konopnych działaczy jest coraz więcej, są wśród nich prawdziwi fanatycy oraz ludzie z powołaniem. W social media, na forach, fanpage'ach i grupach (głównie zamkniętych) toczą się dyskusje; mówi się o chorych i umierających, o ozdrowiałych i o tych, u których właśnie nastąpił przełom. Ludzie wspierają się jak mogą, jednak nadal brakuje wiedzy, badań i profesjonalnego, merytorycznego tła w tej całej terapii 'medyczną marihuaną'.

Sama nazwa jest w pewnym sensie sprzeczna, bo przecież marihuana to narkotyk. Może się czepiam, ale czy nie lepiej brzmiałoby określenie 'medyczne konopie' oraz 'olej z medycznych konopi' zamiast 'olej z marihuany'?

szakula

Duża zmiana małymi krokami

Moim marzeniem jest sytuacja, kiedy każdy chory na raka czy chorobę autoimmunologiczną będzie mógł hodować konopie na własny użytek. Luksusem byłaby możliwość pełnej legalizacji, na to jednak bym nie liczyła. Co do medycznego zastosowania i jego upowszechnienia istotne jest najpierw propagowanie użycia konopi siewnych w naszych kuchniach. Po pierwsze, jeśli włączymy je do naszego codziennego jadłospisu, nie będzie nam już potrzebna 'medyczna marihuana', a po drugie, jeśli chcemy zmiany myślenia ludzi na temat konopi, to powinniśmy zacząć od rośliny, którą nasi rodzice i dziadkowie znają z dzieciństwa, z którą wiążą się ich wspomnienia, czyli konopi włóknistych. Działania zmierzające do zmiany postrzegania konopi przez społeczeństwo powinny dotyczyć przede wszystkim pokolenia, które pamięta jeszcze piękne, konopne pola. 

Dlatego akcja 'Siejemy dobre konopie' tak bardzo przypadła mi do gustu. Jej ideą jest podnoszenie świadomości społeczeństwa dotyczącego konopi. Polega ona na partyzanckim sianiu nasion konopi siewnej na nieużytkach, polach, łąkach czy ogródkach. To próba zerwania ze stereotypem marihuany, postrzeganej jako groźnego narkotyku i przywrócenia wizerunku rośliny, która karmi, leczy i przywraca zdrowie, która rośnie sobie tu i tam, tak jak to miało miejsce w naszym kraju jeszcze w latach 50. 

  • nowa belka