kulturamedia

Jeśli teraz jest lepiej niż było wcześniej, to później będzie lepiej niż jest teraz

Nie chcemy płynąć z nurtem, w którym raperzy wrzucają do sieci 4 razy więcej snapów i zdjęć wszystkiego dookoła, a muzyka jest tylko dodatkiem do tych wygłupów - mówią Ras i Ment z Rasmentalism, którzy właśnie wydają album '1985'.

F5: Mówicie, że '1985' to album dla 'mentalnie dorosłych'. Co to właściwie znaczy?

Ment: Chcemy pokazać, że stoimy niejako w kontrze do coraz szerszego nurtu w polskim rapie, który polega na tym, że jeden z drugim taśmowo nagrywają kawałki tylko dla odsłon na YouTube. Nas coś takiego nie interesuje, bo to nie ma żadnej wartości artystycznej. Wychowaliśmy się na początkach rapu, kiedy w tej muzyce były inne priorytety. Nie chcemy płynąć z nurtem, w którym kolesie napierdalają 4 razy więcej snapów i zdjęć wszystkiego dookoła, a muzyka jest tylko dodatkiem do tych wygłupów. Postanowiliśmy więc postawić kropkę nad i, powiedzieć z przytupem, że my robimy to trochę inaczej.

Ras: Nie jestem bez winy, bo sam robiłem kawałki, o których powiedział Ment. 

W pewnym momencie miałem taką refleksję, że dziś można nagrać 20 kawałków na album i nie powiedzieć na nim ani jednego sensownego zdania. 

Dla mnie od zawsze w rapie liczyły się treści. Chciałem więc zrobić płytę, na której ’coś’ mówię. To może być wszystko o wszystkim. Ważne, żeby było szczere, moje i bez wypełniaczy, w których silę się na technikę, składam podwójne i potrójne rymy, a tak naprawdę nic nie mówię.

Ment: To nie jest kolejna rap-krzyżówka ani rap-rebus

Ras: Inna sprawa, że po prostu obaj skończyliśmy 30 lat i chcieliśmy w tej sposób pokazać, że czujemy się dorośli.

Okładka '1985', fot.: Ania Bystrowska, grafika: Dawid Błażewicz Okładka '1985', fot.: Ania Bystrowska, grafika: Dawid Błażewicz

W wywiadzie dla F5 Tede powiedział: 'Szanuj gimba swego, bo ten gimb ci płaci'. Innymi słowy, aktywni fani rapu w Polsce to głównie ludzie młodzi, to oni przychodzą na koncerty oraz kupują płyty i koszulki. Nie boicie się, że adresowanie waszej muzyki do dorosłych może być stratą potencjału rynkowego?

Ment: Na pewno w jakimś sensie masz rację. Wydaje mi się, że to może się odbić np. na frekwencji koncertowej, albo przynajmniej na przedziale wiekowym ludzi, którzy na te koncerty przychodzą, ale moi znajomi też chcą słuchać rapu. 

Nie chcemy jednak wartościować fanów na młodszych-gorszych i starszych-lepszych. Tu raczej chodzi o mentalną stronę.

Ras: Dzieciaki po prostu nie do końca pasują do naszej muzyki.

Chcesz powiedzieć, że nie ma ich na koncertach?

Ras: Oczywiście, że są, jest ich nawet całkiem sporo, właściwie większość. Miałem jednak na myśli coś innego – żeby zrozumieć nasz nowy album trzeba coś przeżyć, mieć jakąś dojrzałość emocjonalną. Nie da się go łyknąć tak zupełnie bezrefleksyjnie.

Ment: Trzeba mieć jakieś doświadczenia i tyle. 

Jak masz 14 lat, to ciężko, żebyś miał ważne doświadczenia, bo tak naprawdę jeszcze nic nie przeżyłeś, chociaż wydaje ci się, że jest inaczej. 

Na albumie ważne są też różne odniesienia kulturowe, których dzieciaki raczej nie wyłapią. Nie mówię, że Ras cytuje filmy z lat 90. albo Kieślowskiego czy Zanussiego.

Ras: Ale zdarzyło mi się np. zrobić follow-up do piosenki Breakoutu.

Ment: W tym wszystkim chodzi głównie o to, że chcemy się dobrze czuć z naszą muzyką. Nie zamierzamy przybierać jakiegoś płaszcza koncertowego w stylu jedziemy, gramy koncert dla dzieciaków, bierzemy pieniądze, wracamy do domu i żyjemy zupełnie innym życiem. Nasza muzyka dość mocno przekłada się na nasze życie, właściwie jeden do jednego. 

Rasmentalism to nie jest jakaś kreacja dla zarabiania pieniędzy i sprzedawania płyt. Dlatego np. nie mamy Snapchata, bo czulibyśmy się z nim jak w sukience, nieswojo. 

Może kiedyś wpadniemy na jakieś kreatywne wykorzystanie tego narzędzia, bo nagrywanie swojej mordy jak idziemy na spacer, jest kurwa banalne i śmieszne.  

Ras, fot.: Ania Bystrowska Ras, fot.: Ania Bystrowska

W ostatnich latach pojawiło się wielu raperów, którzy bardzo intensywnie korzystają z mediów społecznościowych, wielu też się tego nauczyło. Wy jesteście dość ostrożni, dlaczego?

Ment: Podchodzimy do tego na luzie, bo nie chcemy robić z siebie błaznów. Nie wydaje mi się jednak, że jesteśmy przesadnie ostrożni. Dajemy znać co u nas, jak jest o czym mówić. 

Ras: Ja tego nie osądzam, nie wiem, co jest dobre, a co jest złe w kontekście obecności w mediach społecznościowych. Po prostu nie do końca to czuję. Zupełnie inne rzeczy są dla mnie istotne. 

Uważam, że promocja to działka wytwórni, Asfalt dobrze się z tego wywiązuje.

Chętnie uczestniczę w tych działaniach i podrzucam jakieś pomysły, ale chyba jeszcze chętniej je odrzucam. Tak było np. ze wspomnianą wcześniej propozycją założenia Snapchata. Asfalt jest wytwórnią, w której nie ma specjalnego ciśnienia na takie rzeczy. Liczy się przede wszystkim wartość artystyczna, nikt nigdy nie wtrącał nam się ani w materiał, ani w sposób komunikacji. Proponują, podrzucają pomysły, czasami denerwują się, że niektóre odrzucamy, ale takie nasze prawo. Są rzeczy, które nam nie pasują i już.

Mam 30 lat i chcę naprawdę dobrze czuć się z tym co robię.

Mam dojrzałych znajomych i chcę im powiedzieć 'zajmuję się tym i tym, posłuchaj, to jestem ja'.

Ment, fot.: Ania Bystrowska Ment, fot.: Ania Bystrowska

Jak wyglądała praca nad albumem ’1985’? Wiem, że przy poprzedniej płycie ten proces był bardzo uporządkowany.

Ras: Przy tej płycie całkowicie zmieniliśmy system pracy. 

Nauczyłem się, że jeżeli zajmujesz się czymś kreatywnym, to nie możesz wyznaczać sobie sztywnych godzin pracy. Przez to można się tylko sfrustrować i zajechać.

Poprzednio tak było i być może dlatego album nie spełnił do końca naszych oczekiwań, choć ogólny odbiór i sprzedaż były OK. Dlatego teraz nie było żadnej opcji, że Ment sam sobie coś rzeźbi, zostawia mi gotowy bit, po czym gdzieś wyjeżdża, a ja dalej sam pracuję nad numerem. Zawsze chodziliśmy do studia razem, wszystkie kawałki są wynikiem wspólnych jamów studyjnych, dzięki czemu ten album jest najbardziej zespołowy ze wszystkich, które dotychczas nagraliśmy. Ment zaczynał robić bit, ja siedziałem w internecie, kiedy powstawał szkic utworu, zaczynałem delikatnie pisać, potem dobieraliśmy sample i jeszcze tego samego wieczoru kończyliśmy nagrywać. Tak powstały wszystkie kawałki. 

Ment: Mamy making off jednego numeru. Chodziliśmy do studia z kamerą, po czym zapominaliśmy, że jest włączona, jeden dzień udało nam się zarejestrować w całości. Dzięki temu mamy totalnie nieupozowany making off kawałka z Mesem, w którym nikt za bardzo nie dba o to, jak wygląda, co mówi, i jak ustawia się do kamery, bo zwyczajnie o niej zapomnieliśmy! 

Jaki jest muzyczny klimat nowego albumu? Poprzednio cofnęliście się do początku lat 00., jak to teraz wygląda?

Ment: Tym razem nie było takiej filozofii. Kiedyś chciałem, żeby nasze albumy były bardzo spójne, tj. żeby każdy werbel był na takim samym poziomie głośności i żeby wszystko było podobne w produkcji. Ta płyta miała jednak brzmieć tak, jakby Ras dostał bity od różnych producentów. Kilka numerów zrobiłem celowo nie w swoim stylu. Nie chodziło jednak o to, żeby zalecać się do słuchaczy, chciałem pokazać, że cały czas trzymamy rękę na pulsie i wiemy, gdzie jest dziś muzyka. Na pewno spory wpływ na płytę miało też to, że podczas produkcji słuchałem bardzo dużo jazzu i muzyki totalnie nie miejskiej. 

Wydaje mi się, że dzięki temu klimat albumu jest barowo-zadymiony. 

Są klubowe 'Czarne koty', balangowy 'Jeszcze jeden kieliszek', ale mamy też numery, które mogą wycisnąć z ludzi sporo emocji i wzruszeń, szczególnie w połączeniu z tym co napisał Arek, a pisał ładnie.

W 'Jeszcze jeden kieliszek' jest fragment 'Bloger, model, raper jeden chuj'. Co was najbardziej denerwuje w kolegach z branży?

Ras: W moich kolegach nic mnie nie denerwuje. Po prostu nie mam kontaktu z ludźmi, z którymi nie chcę mieć kontaktu, to już nie te czasy, że wszyscy w branży się znają. Tak jak mówiłem wcześniej, drażnią mnie kolesie, których słucha np. 100 tys. dzieciaków, a oni dają im na albumie 15 kawałków, w których nie mówią ani słowa. 

Raperzy mówią, co mają w szafie i jak się uczesali, ale nic więcej nie da się z tego wyciągnąć. 

W tej muzyce nie miało chodzić tylko o granie na najprostszych emocjach i robienie kiepskich sponsorowanych klipów, które są tłem do wyprzedaży z supermarketu. Sensem powstania tej muzyki było wyładowanie jakieś frustracji, wyrażenie swojej opinii politycznej, czy pokazanie tego kim jesteś. No chyba, że oni nawijają o tym jacy są, to już w ogóle szkoda gadać. Moim zdaniem to jest główny problem. Poza tym jest nas za dużo – raperów i ludzi na ziemi w ogóle.

Mogłoby się wydawać, że te opisy pasują chociażby do wizerunku Sitka, z którym byliście na trasie Dream Team Tour. Jak się czujecie na takich eventach?

Ras: Na tej trasie wszyscy czuliśmy się świetnie w swoim towarzystwie, aftery spędzaliśmy razem, sami swoi. Jeżeli chodzi o Sitka, to zupełnie się nie zgadzam.

Ment: Eeeee, no z Sitkiem to tak nie jest. Mega dobry, wyluzowany, poukładany gość. 

Ras: Nie wiem jaki jest ogólny odbiór Sitka. Ja śledzę go od pierwszych kawałków, kiedy jeszcze nagrywał na kradzionych amerykańskich bitach. To była prawdziwa rewolucja, Juelz Santana polskiego rapu, a ja akurat jestem bardzo wkręcony w takie granie.

Być może Sitek nie do końca radzi sobie z presją, ale trzeba powiedzieć, że na jego debiutancki album jest naprawdę ogromne ciśnienie ze wszystkich stron.

Ja w każdym razie od początku odbierałem go jako mega utalentowanego rapera z czymś do przekazania. 

Ment: Tu nie chodzi o to, żeby prowadzić ludzi za rękę, mówić im, co mają robić w życiu itp., tylko o to, żeby nie być łajzą.  

Można przez całe życie nagrywać wyłącznie klubowe numery i jednocześnie robić to w fajny sposób. 

'Chodź ze mną' Sitka jest właśnie takim kawałkiem, to klasyczne R'n'B, którego bardzo brakuje w Polsce. Nie ma innych ludzi, którzy to dobrze robią. Po czasach Sistars tak naprawdę jest spora pustka. Problem w tym, że Sitek w mojej opinii za bardzo przeżywa to, że nie każdy dobrze rozumie to, co ma do powiedzenia. Tłumaczenie się przed internetem z czegokolwiek jest niepotrzebne. Obrona Sitka! 

Ras: Sitek zresztą pisał publicznie o tym, że przez popularyzację mediów społecznościowych, raper i słuchacz są dziś za blisko siebie, za co oczywiście został totalnie zjechany w sieci. Rozmawialiśmy o tym i zgadzam się z nim w stu procentach, ale naprawianie świata przez internet nie ma sensu, bo 15-latek strzeli ci gola w komentarzach i co zrobisz?

Wydaje mi się, że macie nosa do raperów, o których za chwilę będzie głośno. Podczas poprzedniego wywiadu poleciliście mi Quebonafide, który kilka miesięcy później stał się mega popularny. Pamiętam też, że ty Ras wrzucałeś na Facebooka pierwszą EP-kę Taco Hemingwaya, zanim ten raper zyskał szeroki rozgłos. Kto będzie następny?

Ment: Bardzo podoba mi się to, co robi Janek Otsochodzi. W tej chwili to jest chyba jedyny raper, poza Rasem, z którym mógłbym nagrać płytę. Kiedy dogrywał zwrotkę na nasz nowy album, wszystko poszło bezbłędnie, sama przyjemność pracy.

Ras: Mam kilka swoich typów, ale nie będę wymieniał ksyw, bo pewnie nie trafię. Z Taco Hemingway’em było trochę inaczej. Polecił mi go Marek Fall z Onetu, a ja byłem zajarany tym, że to jest takie inne i oryginalne. 

Taco Hemingway nie trafił jednak do typowych słuchaczy hip-hopu. 

Ment: Według mnie tak naprawdę nie da się bawić w socjologa hip-hopu, który przewiduje, co będzie popularne, a co nie. Nigdy nie masz pewności, dużo jest kwestią przypadku. Z perspektywy czasu trudno powiedzieć czemu nasz oficjalny debiut 'Za młodzi na Heroda' narobił tyle szumu w branży. Nie mieliśmy jakieś wielkiej rozkminy nad tym albumem. Bum, jebło. 

Ras: Tak samo było z 'Kilka numerów o czymś' Małpy. Słyszałem ten album dość wcześnie i bardzo mi się podobał, ale nie podejrzewałem, że ten nielegal sprzeda się aż w 20 tysiącach egzemplarzy.

Nie da się przewidzieć czy ktoś osiągnie sukces i bardzo dobrze, bo to udowadnia, że nie da się tym sterować.

Ja mogę tylko powiedzieć, że z utęsknieniem czekam na dobrą młodą polską raperkę. Wydaje mi się, że poza Wdową i Lilu, nie było u nas dziewczyny, którą bym sobie puścił i pomyślał: 'no w końcu!', zamiast: 'spoko, jak na dziewczynę'. Naprawdę bardzo chciałbym nagrać numer z raperką, ale nie mam z jaką.

fot.: Piotr Pytel fot.: Piotr Pytel

Wspomnieliście wcześniej o tym, że przez media społecznościowe raper i słuchacz są dziś za blisko siebie. Jak wyglądają wasze kontakty z fanami w po koncertach? 

Ras: W takich momentach zawsze przypominam sobie koncert Tedego i Borixona w Zamościu, na którym miałem 15 czy 16 lat. Pamiętam jak czuliśmy się z kumplami, kiedy Tede po występie zszedł do ludzi, poszedł do baru, ze wszystkimi się przywitał, pogadał, przybił piątkę itp. Mówiliśmy wtedy: stary, przecież on wcale nie musiał tego robić, mógł sobie siedzieć na backstage’u i walić gaz. Okazało się, że to normalny, fajny koleś, przeżywaliśmy to jeszcze przez 2 dni. 

Dlatego teraz zawsze wychodzimy pogadać z fanami po koncercie, to w pewnym sensie nasz obowiązek. 

Gorzej jest ze zdjęciami, które mnie trochę krępują. Jeżeli więc czytasz ten wywiad i jesteś już bardzo pijany na koncercie, to zastanów się, czy robimy to zdjęcie. Lepiej jak sobie chwilę porozmawiamy, zresztą nasi słuchacze wiedzą, że zawsze można nas spotkać przy barze, gdzie chętnie postawimy 50-tkę itp.

Ment: Zdarzają się oczywiście moje ulubione, zaczepne pytania w stylu 'Ej gdzie jest M?' i 'Takie bity sieka Ment, jak nie może zasnąć'. Nie wiem co wtedy mam im mówić.

Czasem ludzie są też tak zdenerwowani, że się trzęsą albo płaczą. Nie ma potrzeby, bo nie robimy z siebie niedostępnych kolesi, jeżeli ktoś się wyluzuje i jest szczery, to naprawdę często fajnie nam się gada.

Gorzej jak padają beznadziejne żarty i trzeba udawać, że jest zajebiście.

fot.: Ania Bystrowska fot.: Ania Bystrowska

Co najbardziej lubicie w swojej pracy?

Ras: Wszystko, no może poza sytuacjami, kiedy widzę w kalendarzu, że za dwa miesiące, przez dwa miesiące nie gramy żadnego koncertu. Bardzo cenię sobie to, że np. w poniedziałek mogę iść do kogoś na domówkę i wrócić o 4 nad ranem, a we wtorek wstać o 11, przyjechać do ciebie na wywiad, potem wpaść załatwić coś w wytwórni itd. 

Grafik wyznaczają mi rzeczy do zrobienia, a nie szef, który każe mi wykopać dół, a potem go zakopać, bo jeszcze jest czas pracy. 

Cieszę się też z tego, że uwielbiam swoją pracę. To nie jest tak, że rzuciłem się na jakąś koniunkturę. Pierwszy rapowy kawałek nagrałem na magnetofon w 96 albo w 97 roku. Nasz debiut wyszedł w 2013 roku, więc trzeba było zapierdalać 16 lat dla samej zajawki. Ja po prostu bardzo lubię to robić.

Ment: Zawsze chciałem wstawać rano, brać maszynę do pisania, iść na balkon i pisać. To nie do końca się udało, bo zamiast maszyny mam komputer, zamiast pisania – muzykę, a zamiast balkonu – świetną kawiarnię Secret Life na parterze, ale i tak jest super. Mam nienormowany czas pracy, totalnie luźny tryb funkcjonowania, uwielbiam to. Nie zamieniłbym swojego życia na żadne inne. Nie zamieniłbym się też z nikim na muzykę, którą robi, bo jestem dumny ze swojej. 

Nawet jeżeli za kilka lat to wszystko miałoby się skończyć, to wiem, że było warto. 

Zresztą tak nie będzie, bo moje uproszczone prawo Moore’a zakłada, że jeśli teraz jest lepiej niż było wcześniej, to później będzie jeszcze lepiej, niż jest teraz. Chciałbym żebyś tak zatytułował ten wywiad.

Zobaczymy co się da zrobić, ale nie wiem czy wywiad z takim tytułem się kliknie.

Ras: Daj w tytule, że jesteśmy gejami, to na pewno się kliknie. 

Ment: Albo jeszcze lepiej: 'Rasmentalism jest gejem'. 

Idealnie, to będzie hit!

Rozmawiał: Michał Bachowski

Rasmentalism i Michał Bachowski z F5 Rasmentalism i Michał Bachowski z F5
Premiera '1985' już 8 kwietnia! Premiera '1985' już 8 kwietnia!
  • nowa belka