rynek

Urządzamy sobie 100-metrowe mieszkanie w podwarszawskiej fabryce

Ola i Grzesiek remontują przestrzeń w starej fabryce papieru w Konstancinie pod swoje mieszkanie. Nam mówią, jakie są koszty takiego przedsięwzięcia i tłumaczą, czemu nie chcą brać kredytu jak większość młodych Polaków. 

F5: Czemu chcecie mieszkać w starej, zrujnowanej fabryce? Nie lepiej byłoby wziąć kredyt i kupić nowe mieszkanie na spokojnym zamkniętym osiedlu albo w lofcie zagospodarowanym przez profesjonalnego dewelopera?

Ola Żwan: Zaczęło się od tego, że Grzesiek wraz ze swoim wspólnikiem znaleźli na terenie fabryki przestrzeń idealną pod siedzibę ich działalności (sprzedaż rowerów i sprzętu dla nurków). Mieszkaliśmy wtedy na Żoliborzu, 30 km od tego miejsca i taka odległość była nie do zaakceptowania. Wymyśliliśmy więc, że się przeniesiemy gdzieś bliżej, ale oferta mieszkaniowa była fatalna.

Podpytaliśmy właścicieli części obiektów starej fabryki w Konstancinie i okazało się, że mają dla nas coś idealnego.

Żadna wielka ruina (choć okoliczne budynki takie właśnie są), tylko miejsce z ciekawą historią, do wyremontowania. Zakochaliśmy się w tych pomieszczeniach od pierwszego wejrzenia i już kilka dni później podpisaliśmy umowę. Jeżeli chodzi o zamknięte osiedla, kredyty i profesjonalnych deweloperów – to zdecydowanie nie nasza bajka.

Stara fabryka papieru w Konstancinie
fabryla
Mieszkanie

Nie boicie się? Stara fabryka papieru w Konstancinie to ogromny, opuszczony teren, pewnie często śpią tam bezdomni albo kręcą się szczury i jakieś podejrzane typy.

Grzesiek się niczego nie boi, a ja już prawie niczego. Ogromny i opuszczony to dla nas to atrakcyjne przymiotniki, a bezdomnych chętnie poczęstujemy herbatą. Jeśli chodzi o szczury, to też bardzo chętnie, ale nie wiem, co na to nasze koty.

Podejrzanych typów z daleka wyczuje nasz pies.

Przez ostatnie dwa miesiące zdążyliśmy już oswoić się z całą okolicą, także z jej nocnym i ciemnym obliczem.

Pies
Widok od wejścia Widok od wejścia

Co na to rodzice i dziadkowie? Jak reagują znajomi? 

Rodzice i dziadkowie są zachwyceni i dumni!

Grzesiek ma zrobić olbrzymi stół i jest plan żeby przyszłą gwiazdkę zrobić właśnie w fabryce.

Zaprosić rodziny, znajomych i nieznajomych z dziećmi i zwierzętami, żeby spędzić ten dzień tak, jak powinno się spędzać, czyli w radosnym chaosie. Znajomi też nam bardzo kibicują.

Jakim metrażem będziecie dysponować kiedy skończycie remont?

Dokładnie 104 m2 + powierzchnia antresoli, na której będziemy spać oraz spory taras, na który też mamy fajny plan. 

Widok od wewnątrz Widok od wewnątrz

Jak udało się wam to załatwić?

To chyba najprostsze, po prostu wynajęliśmy. Najtrudniej jest zawsze znaleźć takie miejsce. Nie przeglądaliśmy jednak setek ogłoszeń, po prostu mieliśmy szczęście. Przydały się też umiejętność rozmowy z ludźmi, zadawania im pytań, wścibiania wszędzie nosa i odrobina odwagi. 

Jakie są koszty w porównaniu z wynajmem zwykłego mieszkania?

Koszty samego wynajmu tych 104 metrów są o wiele mniejsze niż za analogiczną przestrzeń mieszkania czy domu w Warszawie. 

Oczywiście trzeba jeszcze do tego dodać koszty remontu i utrzymania całej przestrzeni. Wiadomo, są plusy i minusy, ale myślimy, że poczucie wolności nam wszystko zrekompensuje. 

Po lewej postawiona niedawno konstrukcja antresoli, na której znajdzie się łóżko Po lewej postawiona niedawno konstrukcja antresoli, na której znajdzie się łóżko
Miejsce na taras Miejsce na taras

Jak ogrzać taką przestrzeń? 

Robimy kominek we wnęce po starym oknie w ścianie budynku z 1888 roku (ten fragment aż się o to prosi).

Liczymy się z tym, że będzie trochę bardziej rześko niż w naszym poprzednim mieszkaniu, w którym notorycznie było za gorąco, ale to ponoć jest zdrowsze.

Dodatkowo według prognoz średnia temperatura w Polsce w kolejnym roku wzrośnie o kolejne dwa stopnie. Oczywiście żartuję, bo wiem, że generalnie to zła wiadomość, ale np. na to lato zapowiadają rekordowe fale upałów – chłodne wnętrze może więc okazać się przyjemne.

Tu będzie kominek (źródło: Snapchat fpiec.pl) Tu będzie kominek (źródło: Snapchat fpiec.pl)
Profesjonalne nagłośnienie na budowie Profesjonalne nagłośnienie na budowie

Taki remont pewnie sporo kosztuje, jaką macie pewność, że właściciel budynku za jakiś czas wam nie podziękuje?

Nigdy nie ma 100-procentowej pewności.

Mamy dobre stosunki z właścicielem, ale prócz całkiem korzystnej umowy nic nas nie chroni, a w życiu przecież różnie bywa.

Na szczęście na fabryce świat się nie kończy, a pieniądze to nie wszystko. Za nami już 4 wielkie remonty oraz ciekawe, czasem gorzkie doświadczenia z różnymi wynajmami. 'Nie takie rzeczy, ze szwagrem po pijaku…' – jak mawiają.

Szkic mieszkania po remoncie Szkic mieszkania po remoncie

Co jest największym wyzwaniem w tym projekcie?

Na razie zorganizowanie wystarczającej ilości czasu na remont. Oboje pracujemy właściwie cały czas, ja kręcę filmy, a Grzesiek ma firmę zajmującą się sprzedażą i naprawą rowerów. Taki remont to wiele wyrzeczeń, także towarzyskich - po całym dniu roboty na budowie ma się już ochotę tylko zjeść pomidorówkę od babci i iść spać. Remont też kosztuje, ale to jest kwestia ustawienia sobie priorytetów.

Nie wydajemy kasy na głupoty teraz, tylko na szybkoschnący beton, stal, drewno i suchy prowiant z dyskontu.

Jeśli okaże się, że tego nie dźwigamy, wtedy poprosimy o pomoc wszechmocne crowdfundingowe siły lub wielkie szczodre koncerny. Trzeba dodać też, że taka praca na budowie jest lepsza niż siłownia, bo nie dość, że rozbudowujesz masę mięśniową, to jeszcze budujesz sam sobie dom.

Dalsze postępy prac możecie śledzić tutaj.

Relację z wizyty w mieszkaniu Oli i Grześka można było wczoraj oglądać na Snapchacie fpiec.pl Relację z wizyty w mieszkaniu Oli i Grześka można było wczoraj oglądać na Snapchacie fpiec.pl
Obserwujcie nas na Snapchacie! Obserwujcie nas na Snapchacie!