kultura

AmaPola, czyli odrobina Polski w sercu Meksyku

Polacy mieszkający w Meksyku to ciekawa społeczność, bardzo różniąca się od 'typowej Polonii'. Postanowiłam coś dla nich zrobić i tak powstała AmaPola - pisze Agnieszka Wieczorek i zapowiada swoje konto na F5. 

Do Meksyku najczęściej trafia się na trzy sposoby: z miłości, podczas wymiany studenckiej lub przy okazji podróży, z której nie chciało się wrócić. Można byłoby jeszcze dodać do tej listy pracę, dotyczy to jednak bardzo wąskiej grupy osób (poza pracownikami ambasady i muzykami przyjeżdżającymi na kontrakt nie znam nikogo innego). Dla mnie wszystko zaczęło się od wymiany w ramach programu Rotary Youth Exchange w 2005 roku, kiedy to jako osiemnastolatka przyleciałam na wyspę Ciudad del Carmen w Campeche, nie znając języka i nie wiedząc praktycznie nic o tym kraju, aby przez rok mieszkać u różnych lokalnych rodzin, chodzić do szkoły i wieść dość zwyczajne meksykańskie życie.

Rok za granicą, nowy język, nowi ludzie, pierwsze święta poza domem, płacz, samotność, śmiech i ekstaza - to coś, czego każda młoda osoba powinna w swoim życiu doświadczyć. 

Wśród części moich znajomych panowało wtedy przekonanie, że ’tracę rok’, bo przecież wszyscy szli już na studia. Ja wiedziałam jednak, że zyskuję doświadczenie mojego życia, poznaję ludzi z całego świata i odkrywam siebie na nowo. Po powrocie do byłam już inną osobą, a co gorsza, nikt do końca nie mógł zrozumieć, co działo się w mojej głowie, a ja nie byłam w stanie tego wytłumaczyć. Poszłam na studia (socjologia i iberystyka) i choć oba kierunki bardzo mnie wciągnęły, wiedziałam, że muszę wrócić do Meksyku. W 2011, będąc na ostatnim roku Centrum Studiów Latynoamerykańskich, wyjechałam na kolejną wymianę, tym razem do Mexico City. I tam zostałam do dziś.

Meksyk

Co tam robiłam przez ostatnie lata? Jak to Polka za granicą - parałam się wieloma zajęciami. Pracowałam w ambasadzie, w organizacjach pozarządowych i jako przewodnik w biurach podróży, zajmowałam się tłumaczeniami, byłam kelnerką w restauracjach itd. W końcu trafiłam nawet do meksykańskiej telenoweli.

Do pewnego momentu w ogóle nie szukałam kontaktu z Polakami. Czemu? Jeśli ktoś przyjeżdża na roczną wymianę, to nie chce jej spędzać, mówiąc po polsku.

Tyle że przy dłuższym pobycie okazuje się, że czas i odległość robią swoje i nagle tego kontaktu zaczyna brakować. Trochę przez przypadek znalazłam na Facebooku grupę 'Polacy w Meksyku'. Bez większych problemów umówiłam się z pierwszą dziewczyną, która do mnie napisała. Szybką znalazłam wspólny język z Ulą, makijażystką pracującą na planach meksykańskich telenoweli, a parę miesięcy później założyłyśmy organizację AmaPola, której celem jest promowanie polskiej kultury w Meksyku.

Agnieszka Wieczorek i Ula Ciechacka - założycielki AmaPola Agnieszka Wieczorek i Ula Ciechacka - założycielki AmaPola

AmaPola zrodziła się w ciągu jednego wieczoru, kiedy to podczas burzliwej dyskusji stwierdziłyśmy, że trzeba coś zrobić dla Polaków i dla naszych przyjaciół, chłopaków oraz mężów Meksykanów. Wcześniej nie było tu kursów polskiego, ani jednego ogólnie dostępnego miejsca, w którym moglibyśmy się spotkać, porozmawiać w ojczystym języku i zjeść ulubione potrawy (pojedyncze restauracje o takim profilu są bardzo drogie). Nasza ambasada organizowała oczywiście od czasu do czasu podobne wydarzenia, ale były one zamknięte dla szerokiego grona Meksykanów, którzy pragnęli kontaktu z Polakami.

Polacy w Meksyku to ciekawa społeczność, bardzo różniąca się od 'typowej Polonii'.

To wykształceni ludzie - są artystami, muzykami, nauczycielami, doktorami, pracują na uniwersytetach i w międzynarodowych firmach, a nawet prowadzą własne biznesy. Są otwarci, towarzyscy i uśmiechnięci, choć często nie mają łatwego życia. Bo zostać w Meksyku, to znaczy godzić się na wszystko, to piękne i fascynujące ale i brutalne czy dołujące.

Warsztaty dla dzieci organizowane przez AmaPola Warsztaty dla dzieci organizowane przez AmaPola

Co robimy? Na naszym blogu i na Facebooku dajemy ogłoszenia o wydarzeniach związanych z polską kulturą (filmy, wystawy, koncerty, itd), same też organizujemy własne przedsięwzięcia – kursy językowe, projekcje filmów, imprezy tematyczne, warsztaty dla dzieci, kursy gotowania itd. Nie mamy siedziby, zawsze staramy się organizować eventy w różnych punktach miasta, aby każdy mógł mieć do nich dostęp (Meksyk to miasto liczące ok. 25 mln ludzi).

Szybko okazało się, że zapotrzebowanie na taką organizację jak AmaPola jest ogromne, bo już od pierwszych imprez frekwencja była ponad miarę.

Działamy już od ponad roku, oczywiście są wzloty i upadki, bo wszystko robimy same, często z własnych pieniędzy, ale doświadczenie i satysfakcja sprawiają, że warto.

Na F5 będę pisała o meksykańskiej codzienności, różnicach kulturowych i lokalnych problemach, trochę z socjologiczno-antropologicznego punktu widzenia. Pokażę też, jak rozwija się AmaPola i jacy są Polacy mieszkający w Meksyku czy Meksykanie, którzy pokochali Polskę (i Polki). Na pewno niejednokrotnie wspomnę również o mojej przygodzie z meksykańskimi telenowelami, bo uwierzcie, jest o czym pisać. Śledźcie więc moje konto, a tymczasem zapraszam na bloga.

  • PKK