rynekkultura

Szanuj gimba swego

Szanuj gimba swego, bo ten gimb ci płaci – mówi Tede opowiadając o nowych fanach Hip – Hopu, zmianach na polskiej scenie i programie Ferie z Rapem.

F5: Stoisz na scenie, a przed Tobą masa nastolatków, przeszkadza Ci to?

Tede: Nie mam z tym problemu. Ja w ogóle jestem piewcą powiedzenia ‘szanuj gimba swego, bo ten gimb ci płaci na koniec’. Zresztą tzw. gimb to raczej określenie stanu umysłu, takie realne 13 – 14 latki to jednak na moje koncerty nie przychodzą. Natomiast mam świadomość tego, że duża rzesza moich fanów to ludzie młodzi i wiem jak bardzo to się zmieniło przez ostatni rok. Mnie to bardzo pasuje, bo w sumie to kto ma być tym fanem? Najważniejsze, że dzięki temu nadal mogę robić to co lubię, że to przynosi rezultat i satysfakcję.

Mielno Inferno - impreza z okazji 37. urodzin Tede Mielno Inferno - impreza z okazji 37. urodzin Tede

W zeszłym roku rozmawialiśmy zaraz do wydaniu płyty Elliminati, co się zmieniło od tego czasu?

Wszystko się zmieniło. Płyta dobrze się sprzedała, znów gram dużo koncertów, a ten wywiad nagrywamy w nowej siedzibie Wielkie Joł. Jeżeli chodzi o moją pozycję to po wielu przemyśleniach mogę powiedzieć, że to jest tak naprawdę zupełnie inna pozycja, bo w dużej części opiera się na nowych fanach w wieku 18 – 25 i młodszych. Oczywiście jest też grupa ludzi, którzy słuchają mnie od dawna i byli ze mną w chwilach ciężkich, pamiętajmy jednak, że aktywny fan to właśnie człowiek młody. Tak się składa, że w ostatnich latach wielu z nich zaczęło słuchać rapu i moim zdaniem nie jest to wyłącznie rezultat sukcesu filmu o Paktofonice czy też płyty Równonoc Donatana, tylko pewnej ogólnej tendencji. Dla tych ludzi, tak jak zawsze dla młodych, nie jest ważna przeszłość, tylko to co się dzieje teraz i to co będzie się działo w przyszłości.

Jest rok 2014 i nie interesuje ich mój beef z Peją, tak samo jak nie interesuje ich kto był w PZPR, ponieważ dzięki Elliminati odkryli, że nagrywam zajebiste kawałki i tyle.

Ta sytuacja bardzo mnie cieszy, kosztowało mnie to dużo pracy, samozaparcia i wiary w siebie, ale teraz wiem, że było warto. Gdybyś rok temu powiedział mi, że będziemy mieli nową siedzibę i studio z prawdziwego zdarzenia, które jest rentowne w takim sensie, że nagrywa w nim ktoś poza mną, to w życiu bym Ci nie uwierzył!

Tede

Dlaczego ci nowi fani rapu docenili Elliminati? Chodzi o treść czy o coś innego?

Treść to ja miałem kiedy wszyscy o mnie zapomnieli, każdy kawałek miał jakiś koncept, tezę, stwierdzenie. Na Elliminati natomiast jest przede wszystkim styl i to się teraz liczy, a wiesz dlaczego? Bo tak powinno być, ponieważ tak jest w Ameryce i tak jest na całym świecie. Zawsze jest jakaś tam treść, ale tylko w Polsce u zarania tej kultury komuś się ubzdurało, że musi być nie wiadomo jaki przekaz, mentorowanie i przerzucanie się pseudo mądrościami. Rap tak naprawdę opiera się na kilku dyżurnych tematach, za każdym razem mówisz o tym samym, tylko że w inny sposób. Po prostu nadrabiasz stylem, a jeżeli go nie masz i po raz 30 - sty rapujesz o tym, że jest źle, to rzeczywiście jest źle, ale z twoją muzyką. Co gorsza, tak jak pokazuję w kawałku ‘Nie Banglasz’, ten osławiony przekaz najczęściej jest o tym, że trzeba mieć przekaz i jakieś tam oczywiste zasady. Zresztą im częściej ktoś gada o tych wszystkich zasadach, tym większa to jest ściema.

Jeżeli gościu mówi, że pieniądze nie są ważne, a kasuje co tydzień dwa koncerty bez kwitów i potem jeszcze bredzi coś o patriotyzmie i o tym, jak to państwo idzie w dół, a sam nie płaci podatków od swoich koncertów, to o czym my rozmawiamy?

Tylko, że dotychczas odbiorcy się nad tym nie zastanawiali, ale to zaczyna się zmieniać.

Jesteś na scenie już długo, powiedz czy nowi fani rapu różnią się od tych sprzed 10 – 15 lat?

Różnią się i to bardzo. Na samym początku, czyli jeszcze w latach 90., to byli ludzie mocno zakorzenieni w środowisku rapowym i w całej tej kulturze. Druga fala to byli fani tzw. polskiego hip – hopu, którzy uwaga, do dziś są przekonani, że ten gatunek powstał w naszym kraju. Może i był kiedyś jakiś Tupac, ale generalnie to ‘rap z USA jest beznadziejny, bo same murzyny i nic nie rozumiem’.

Teraz mamy trzecią falę i wielu z nich to są ludzie, którzy doskonale wiedzą co dzieje się w Stanach, słuchają nowych rzeczy takich jak Drake, Kendrick Lamar czy jakichś wysublimowanych składów typu Flatbush Zombies i szukają tego samego na polskim podwórku.

Dzięki nim zaczęło się przebiegunowanie na krajowej scenie, ponieważ to są fani tej muzyki, a nie środowiska Hip - Hopowego i całej otoczki. Kiedy po beefie z Peją popadłem w niesławę i miałem dużo wolnego czasu, w końcu zacząłem słuchać polskiego rapu, czego właściwie nigdy wcześniej nie robiłem. Oczywiście jest grupa raperów, głównie z młodego pokolenia, takich jak Mes, VNM, Rasmentalism, Sitek, GeDz czy 2sty, którzy są zajebiści. Jednak większość tzw. elity Hip – Hopowej to banda kolesi, którzy wciąż tylko odcinają kupony i muzycznie nie mają nic do zaoferowania. Pianinko, bas i rymy, które kończą się na niema / siema, to wszystko. Tego nie da się słuchać i fani rapu, którym już otworzyły się głowy, niedługo na dobre zweryfikują kształt polskiej sceny, to już się dzieje.

Tede

A Ty czego słuchasz ze Stanów?

Z muzyką z USA jest taki problem, że tego wychodzi za dużo, dlatego słucham głównie mixtape-ów. Dzięki temu mam przegląd różnych kawałków, które są naprawdę świeże. Czasem nawet nie wiem kto je nagrywa, bo w samochodzie wyświetlają mi się tylko numerki, więc jeżeli coś mnie zainteresuje, to dopiero wtedy zaczynam szukać. Jest grupa raperów, których płyt słucham od A do Z, tj. Tyga, Rick Ross, Meek Mill czy Honey Cocaine, ale z reguły zamykam się w mixtape-ach.

Trolling na fanpage'u Tedego Trolling na fanpage'u Tedego

Internet aż puchnie od beki, hejtów i trollingu. Wielu twoich kolegów po fachu to bardzo drażni, a Ciebie? Młodzi powinni wylogować się do życia?

Ja sam jestem zalogowany. Ostatnio wylogowałem się na 4 dni jak pojechałem do Francji i mi wystarczy. To są rzeczy, których ci kolesie nie rozumieją, a jak już w końcu zrozumieją, to będzie za późno. Jak teraz była akcja trollowania na Facebooku (ktoś zgłaszał fanpage’e polskich raperów jako kopie innych i tym samym zmieniał ich opisy, np. strona Tede najpierw stała się stroną o Peja Slums Attack, a potem o Jay Z – przyp. red.), to ja się z tego śmiałem, ale reszta ‘pokrzywdzonych’ tradycyjnie się oburzała, wznosiła jakieś oficjalne protesty, itp. Tylko, że oni zaraz zobaczą, że ta spinka obróci się przeciwko nim. Trzeba umieć się śmiać z Hip – Hopu, za mało jest raperów, którzy podchodzą do tego wszystkiego na luzie.

Ferie z Rapem w Wielkie Joł Studio Ferie z Rapem w Wielkie Joł Studio

Wielkie Joł organizuje program Ferie z Rapem, w ramach którego udostępniasz swoje studio młodym. Szukasz w ten sposób nowych twarzy?

Tede: Jeżeli ktoś przychodzi do nas nagrywać kiedy studio stoi wolne i zostawia nam hajs, za który możemy opłacić rachunki, to super. Nie mam natomiast ambicji, żeby wynajdować jakichś małolatów, wydawać im płyty i próbować na nich zarabiać.

Przede wszystkim ja nie jestem żadnym biznesmenem. Ja założyłem działalność, bo matka mnie straszyła urzędem skarbowym.

To samo z płytami, które zacząłem wydawać tylko dlatego, że dawny wspólnik mnie oszukał i nie chciałem, żeby ktoś inny to robił. Żyję z siebie i pomagam kolegom, a Wielkie Joł jest wytwórnią ekipy znajomych i tak zostanie. Przesłuchujemy demówki, które do nas przychodzą i zdarzało się, że kogoś z nich wydawaliśmy, np. Smagalaz czy Wuwunia, ale to są wyjątki, szukamy na nich raczej ludzi robiących dobre bity, to wszystko. Zresztą na temat działalności studia więcej powie ci Grzesiek Janiszewski, który jest naszym realizatorem dźwięku.

Grzegorz Janiszewski: Po prostu chcemy, żeby studio zarabiało na siebie, kiedy akurat my tam nic nie nagrywamy. Nie chodzi jednak o to, żeby trzepać na tym nie wiadomo jaki hajs. Ceny są ustawione w taki sposób (60 zł za godzinę – przyp. red.), że nawet małolaty, które wciąż dostają kasę od rodziców, mogą sobie pozwolić na nagranie rapu w Wielkie Joł.

Od lewej: Michał Bachowski z F5 i Grzegorz Janiszewski z Wielkie Joł Studio Od lewej: Michał Bachowski z F5 i Grzegorz Janiszewski z Wielkie Joł Studio

Zobacz także

Teensy

Współcześni nastolatkowie z jednej strony przedstawieni są jako grupa pozbawionych wrażliwości młodocianych socjopatów, z drugiej prezentują się jako młodzi, nieco zagubieni outsiderzy, szukający zrozumienia.

Zobacz także

Polskie startupy

W każdą środę prezentujemy jeden, polski startup, który przykuł naszą uwagę. Zobacz, jakie pomysły mają szansę na sukces rynkowy.

Co ci ludzie z zewnątrz u was nagrywają?

Grzegorz Janiszewski: Przychodzą do nas bardzo różni kolesie. Są fani Wielkie Joł, którzy śledzą nas od dawna i chcą nagrywać podobne rzeczy. Pojawiają się jednak też goście zajarani klimatami typowo ulicznymi czy tacy, którzy robią coś totalnie swojego i ci ostatni z reguły są najciekawsi. Raz przyjechał nawet ziomek, który za kasę zaoszczędzoną na emigracji nagrał sobie u nas całą płytę w stylu reggae rap. Mam wrażenie, że wielu z nich nie interesuje to kim jesteśmy, przychodzą do nas, bo mamy dobre ceny i sprzęt.

NWJ
Wielkie Joł Studio