W samochodach interesuje mnie moc. U klientów zadowolenie.

W samochodach interesuje mnie moc. U klientów zadowolenie. Tu nie ma miejsca na kompromis – mówi Jacek Chmielewski, założyciel i właściciel VCentrum, niezależnego salonu samochodów luksusowych w Warszawie.
.get_the_title().

F5: Jesteś pasjonatem motoryzacji i to w oparciu o nią zbudowałeś swój biznes. Wiele osób może ci pozazdrościć takiego sposobu na życie. Skąd wzięło się u ciebie zamiłowanie do samochodów?

Jacek Chmielewski: W firmie mamy takie powiedzenie, że w żyłach płynie nam wysokooktanowe paliwo. Ja mam to wpisane w kod genetyczny po dziadku od strony mamy, który znał się na motorach i samochodach, a brawura w jeździe doprowadziła do tego, że zdarzyło mu się zgubić księdza wioząc go na motocyklu przez las. Gdy się zorientował, miał problem żeby go znaleźć, zresztą ksiądz już nigdy nie miał ochoty na przejażdżkę z nim. Pamiętam, że jako kilkuletnie dziecko jeździłem na rowerze wokół domu i wydawałem dźwięki samochodów, co irytowało sąsiadów. Mówiąc krótko, motoryzacja była mi pisana.

Co najbardziej kochasz w autach?

Adrenalinę, szybkość, moc, precyzję, emocje, które wyzwalają maksymalne skupienie.

Jaki był Twój pierwszy samochód?

Jest, mam go do dzisiaj. W wieku czternastu lat, choć nie miałem jeszcze prawa jazdy, dostałem wymarzonego Gaza 69. Wciąż jeździ i jest sprawny, choć muszę wymienić brezentowy dach.

Czym teraz jeździsz?

Lubię nowoczesną motoryzację. Niedawno przesiadłem się z Audi RS6 Performance do Mercedesa E63 S AMG. Audi RS6 wygląda lepiej od Mercedesa, jest bardziej rasowe. Patrzysz na rodzinne kombi, ale wiesz, że to zawodnik, który, gdy potrzeba, może zostawić w tyle większość sportowych aut. RS6 bardziej pasuje do mojego stylu. Jest to jednak znacznie starsza konstrukcja niż ostatnie dziecko ze stajni AMG. Tak więc można powiedzieć, że jeżdżę niemiecką taksówką, ale w tej wersji jest to RACE TAXI.

E63s AMG lepiej zachowuje się na torze, jest mocniejszy, ma lepszą trakcję, a do tego ma to, czego w RS6 nie uświadczysz – fenomenalny Drift Mode, który powoduje, że jesteś sam na sam z 612 konną bestią z napędem na tył.

Trzeba mieć spore umiejętności, piekielną precyzję i stalowe nerwy, żeby nad tym zapanować. Skoki adrenaliny są tak duże, jak skoki zużycia paliwa – w trybie Drift Mode pierwszy zbiornik 71 litrów paliwa wyssało w 108 kilometrów zabawy.

Opony pewnie w podobnym czasie?

Przejechałem samochodem tysiąc kilometrów i jestem już po drugiej wymianie. Drugie są w połowie drogi. Audi RS6 było zdecydowanie bardziej litościwe dla opon.

Jesteś stałym bywalcem na torach wyścigowych? Masz jakieś sukcesy?

Tak, jeżeli mam czas, to chętnie jadę na tor w Polsce lub uczestniczę w zagranicznych wyjazdach AMG. Jesienny na torze Estoril w Portuglii, zdobyłem dla naszej polskiej grupy pierwsze miejsce, zostawiliśmy w tyle Austriaków i Czechów. Zimowy w Szwecji w Arjeplog gdzie mieliśmy do dyspozycji E63s, A45, C63s i AMG GT. To niezapomniany wyjazd, nie tylko ze względu na moc wrażeń z jazdy, ale też surowego przepięknego klimatu podbiegunowego. Tam pierwszy raz widziałem zorzę polarną. Każdego ranka zbiórka i jazda na tor, a po trzech dniach dzień próby, czyli jazda za kierownicą AMG C63s w prawdziwym wyścigu na czas z najlepszymi zawodnikami z poszczególnych grup. Doświadczyłem namiastki prawdziwych rajdowych emocji.

Podczas wykonywania ćwiczeń i prób czasowych błędy się nie zdarzały, ale gdy kierowcom udzielił się duch rywalizacji, trzeba było trzymać nerwy na wodzy. Udało mi się zachować koncentrację i zwyciężyć dla naszej polskiej grupy i zająć pierwsze miejsce.

W Polsce brałem udział w evencie Porsche w Kamieniu Śląskim, gdzie miałem możliwość przetestowania całej gamy produktowej Porsche. Bardzo fajna zabawa, w trakcie której była zorganizowana sprawnościówka, tj. przejazd Porsche 718 slalomem na czas – trzeba wiedzieć jak ustawiać balans auta, żeby sprawnie przejechać. Znów zdobyłem podium.

#amg #mercedesamg #amgwintersporting #amgacademy

Post udostępniony przez VCentrum (@vcentrum)

Jesteś na bieżąco z nowościami ze świata motoryzacji, jeździsz na salony motoryzacyjne?

Od kilku lat systematycznie bywam na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie i Genewie. Ponadto po raz trzeci będziemy się wystawiać na Warsaw Motor Show – imprezie motoryzacyjnej, która z roku na rok zyskuje coraz większą rangę.

Kolekcjonujesz auta?

Zdecydowanie będę, ale teraz każdą zarobioną złotówkę wkładam w rozwój biznesu. Często korci mnie, żeby zostawić sobie jakiś bardzo fajny samochód. Na przykład teraz wpłaciłem zadatek na Mercedesa SLS Coupe AMG z 2010 roku, przepiękny okaz w kolorze alubeam, czarnym wnętrzu z karbonowym wykończeniem i przebiegiem zaledwie 18 tysięcy km. Chwilę zastanawiałem się, żeby go sobie zostawić, ale pragmatyzm wziął górę.

Jaki samochód zrobił na Tobie największe wrażenie?

Wrażenie zrobiła na mnie w zeszłym roku jazda Lamborghini Diablo z 1991 roku. Ten surowy, narowisty, niekontrolowany żadnymi systemami 500-konny jungtimer, którym lepiej nie hamować i nie skręcać przy przyspieszeniu, zmianie biegów i ryczącej 12 cylindrowej jednostce, daje naprawdę fajnego kopa! Poza tym silnie wryła mi się w pamięci jazda Mercedesem SLR McLaren w 2007 roku. Wtedy ten samochód był dla mnie ikoną motoryzacji, którą pomknąłem 327 km/h. Dziś taka prędkość nie robi już na mnie takiego wrażenia. Ale wtedy…

Masz jakieś marzenia związane z motoryzacją?

Mam dwa. Jedno już się spełniło, drugie jest w trakcie realizacji. Zawsze chciałem mieć serwis samochodowy, a także startować w rajdach.

Jak zaczynałeś w branży?

Zaczęło się w grudniu 2005 roku od otworzenia niezależnego punktu serwisowego Volvo na Woronicza, wtedy nazywało się to Volvo Centrum. Po zaledwie czterech latach zdobywania rynku, byliśmy na tyle widoczni dla autoryzowanej konkurencji w Warszawie, że Centrala Volvo z Goeteborga przysłała nam pismo wzywające do zaprzestania używania zwrotu volvocentrum. To dało nam pozytywny impuls do zmiany nazwy na VCentrum, a to z kolei ułatwiło nam rozpoczęcie obsługi kolejnej marki premium, tj. Audi, w 2012 roku. Od momentu wprowadzenia kolejnej marki zaczęliśmy dynamicznie rozwijać nasz dział sprzedaży samochodów. W 2015 roku otworzyliśmy drugą lokalizację w Warszawie, przy ulicy Powsińskiej, gdzie profesjonalnie zajmujemy się obsługą serwisową marek BMW, Land Rover, Mercedes Benz i Porsche. Uzyskaliśmy także – jako jedyny w Polsce niezależny serwis Mercedesa – autoryzację marki Brabus. W 2016 roku otworzyliśmy przy ulicy Powsińskiej nasz pierwszy salon samochodów premium, który traktujemy jako wizytówkę naszej firmy. Każdego roku zwiększamy znacząco ilość odkupowanych i sprzedawanych samochodów, ponadto wprowadziliśmy dla naszych klientów wynajem krótko- i długoterminowy.

Czy planujecie zwiększyć obszar działania i ewentualnie uzupełnić ofertę o kolejne marki?

Tylko wtedy, gdy będziemy przekonani o tym, że stworzymy kolejny zespół gotowy do takiego zadania, a nasi klienci w obecnych oddziałach nie odczują spadku jakości obsługi. Na razie mocno skupiamy się na tym, aby nasze dwie lokalizacje były wzorcowe pod tym względem.

Jakie wymagania musi spełniać samochód, aby znalazł się w Waszej ofercie?

Skupiamy się markach premium. Najistotniejsze dla nas jest to, aby przekazać klientowi pełną wiedzę dotyczącą stanu technicznego sprzedawanego auta. Jeśli mamy obiekcje co do stanu prawnego samochodu lub właściciel próbuje ukryć fakt wypadkowości pojazdu, wtedy rezygnujemy z zakupu.

Sprzedajecie też takie perełki jak choćby Lamborghini Diablo z 1993 roku czy Chevrolet Camaro SS z 1968 roku. Te auta są absolutnie zjawiskowe i robią niewiarygodne wrażenie. Jak oceniasz zainteresowanie tego typu pojazdami na polskim rynku?

Na tego rodzaju towar potrzeba amatora. Zainteresowanie klientów nie jest jeszcze na takim poziomie, aby móc z tego zrobić naprawdę duży biznes, ale z czasem się to zapewne zmieni na korzyść.

Diablo widziałem między innymi na Waszym stanowisku na Warsaw Motor Show w Nadarzynie.

Tak, wystawialiśmy tam trzy modele Lamborghini – Diablo, Diablo Roadster i Countach. Dwa ostatnie sprowadziliśmy do Polski na specjalne zamówienia naszego klienta.

Oprócz sprzedaży i serwisowania samochodów, jaki zakres usług świadczycie?

Wszystko, co związane z motoryzacją: odkup i zamiany aut i ich finansowanie, ubezpieczenia, naprawy blacharsko-lakiernicze, detailing, przechowanie kół. Mamy też wysokiej klasy hamownię, gdzie możemy dokonać pomiarów zmodyfikowanych przez VCentrum samochodów. Dzisiaj hamowaliśmy moje AMG E63s – 644 konie w napędzie na cztery koła i 700 w napędzie na tył. To bardzo przyzwoity wynik jak na fabrycznie deklarowaną moc 612 KM.

Czy mając do dyspozycji hamownię myślicie o wzbogaceniu wachlarza usług o tuning?

Cały czas to robimy i zamierzamy mocno rozwijać tę część biznesu. Pasjonatów szybkiej jazdy, którzy chcą zwiększyć możliwość silnikowe swoich samochodów cały czas przybywa. Z nami mogą to zrobić w bardzo profesjonalny sposób.

Jesteście też autoryzowanym dealerem i serwisem Brabusa.

Tak jak wcześniej wspomniałem, jako jedyny niezależny serwis w Polsce jesteśmy dilerem tej marki. Duży zakres prac np. montaż body kitów, modyfikacje elektroniczne czy wymiana turbin – to wszystko wykonujemy na miejscu, natomiast niektóre modyfikacje, jak powiększenie pojemności silnika lub personalizację wnętrza, wymagają przetransportowania samochodu do Bottrop, siedziby Brabusa.

Jaki jest Wasz cel biznesowy na najbliższe lata?

Przede wszystkim utrzymanie wysokiej jakości napraw i obsługi oraz dbanie o to, aby biznes był jak najbardziej rentowny. W najbliższym czasie planujemy na Powsińskiej rozbudowę części serwisowej o kolejne 400 m2, a co za tym idzie – zwiększenie zakresu usług.

Porozmawialiśmy już o przyszłości firmy, a ja wciąż nie wiem jaki jest Twój samochód marzeń.

Koenigsegg Regera lub One:1 – motoryzacyjne dzieła sztuki. Miałem przyjemność siedzieć, odpalić, poczuć, ale jeszcze nie jechać Agerą. Zrobiła na mnie takie wrażenie, że aż ciarki po mnie przechodzą. Aż boję się pomyśleć, co się stanie, gdy zrobię test drive. Koenigsegg działa na mnie jak żadna inna marka – Bugatti, Pagani, Mclaren, Lamborghini czy Ferrari.

Koenigsegg jest dla mnie niczym Święty Graal motoryzacji!

Rozmawiał: Krystian Kaleta
Zdjęcia: Filip Blank

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook