Polak kolegą Lewisa Hamiltona w Mercedesie?

To nie mrzonka, a fakt – Patryk Krutyj jest podstawowym kierowcą Mercedes-AMG Petronas E-Sports Team. Ale czy wirtualna F1 to pełnoprawny sport i po co takie potęgi jak Mercedes czy Ferrari inwestują pieniądze w teamy gamingowe?
.get_the_title().

Szacuje się, że na całym świecie jest ponad 2,5 miliarda graczy. Oznacza to, że prawie co trzeci mieszkaniec Ziemi, w ten czy inny sposób, korzysta z rozrywki, jaką są szeroko rozumiane gry. Gamerem jest nie tylko ten, który poświęca 8 godzin dziennie na doskonalenie strzelania w Counter-Strike, ale także wszyscy ci, którzy codziennie w drodze do pracy rozbijają kolejne poziomy w Candy Crush.

Gaming to biznes, a według Newzoo w 2019 roku gracze wydadzą na gry w sumie 152 miliardy dolarów.

Liczby pokazują dobitnie, jak dynamicznie rozwija się ten sektor rozrywki, a na horyzoncie nie widać końca. Nie umknęło to uwadze włodarzy Formuły 1, którzy w rozwoju e-sportu upatrują swojej szansy na podbój nowych rynków – i dlatego powstało F1 Esports Series.

Jest to seria, która z jednej strony pełni funkcję areny zmagań najszybszych e-kierowców, a z drugiej stanowi platformę marketingową dla F1, skierowaną do młodych odbiorców. Sponsorem tytularnym zostało New Balance, a sponsorami głównymi DHL i Fanatec. Zaangażowanie dużych graczy pokazuje, jak wielki potencjał widzą w rozwoju tej dyscypliny.

Jeżeli ktoś myśli, że to bieda-sport, to niech wie, że kierowcy walczą o nagrody z puli 500 tys. dolarów.

Takie inwestycje nie powinny jednak nikogo dziwić, ponieważ dla pokolenia Z bohaterowie dyscyplin e-sportowych są równie ważni, a może nawet ważniejsi, niż powszechnie znani sportowcy. Do tego dochodzi łatwość konsumpcji, bo przecież prościej i taniej jest włączyć stream na YouTubie lub Twitchu, niż wydać kilkadziesiąt złotych, aby obejrzeć jeden mecz czy wyścig. Ten „próg uczestnictwa” jest szczególne istotny, gdy mówimy o tak elitarnym sporcie jak wyścigi Formuły 1.

E-sportowa wersja królowej motorsportu odsłania zatem zupełnie nowe możliwości. Tutaj, by zostać kierowcą teamu, trzeba być po prostu szybkim.

Wkład finansowy ogranicza się do kupna hardware’u i gry. Dzięki temu w wirtualnej rzeczywistości wyniki mogą być totalnie odwrócone względem realnej F1. Widać to w aktualnej tabeli mistrzostw, gdzie dominuje Ferrari i RedBull, ale tuż za ich plecami nie znajdziemy Mercedesa, tylko Sport Pesa Racing Point, Alfa Romeo i McLarena. Srebrne strzały są dopiero na 7 pozycji, a więc w zupełnie innym położeniu niż ich realny odpowiednik i to pomimo tego, że jednym z podstawowych kierowców stajni z Brackley jest Brandon Leigh – zeszłoroczny mistrz serii.

Do końca mistrzostw zostało jeszcze 7 rund i mnóstwo punktów do zdobycia, dlatego każdy z kierowców ma teoretycznie szansę na wywalczenie tytułu. Rywalizację można śledzić tutaj.

Tekst: Adrian Cymer
Zdjęcia: Formuła 1

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook