Najnowszy roadster BMW to samochód dla osób, które kochają prowadzić! Oto 5 powodów by polubić Z4 sDrive 30i

Najnowsze BMW Z4 jest konstrukcją bliźniaczą z Toyotą Suprą. Niemiecko-japoński mariaż budził kontrowersje wśród fanów obydwu marek, ale wszyscy w napięciu czekali na efekt końcowy i premiery obydwu samochodów. Z tego połączenia wynikło wiele dobrego.
.get_the_title().

Muszę przyznać, że jestem olbrzymim fanem roadsterów za niesamowite poczucie wolności, które potrafią dawać. Jazda nimi jest bardzo angażująca, więc za każdym razem czerpię olbrzymią radość z jej doświadczania. To mój rodzaj medytacji, oczyszczenia umysłu i zapomnienia o problemach. Zazwyczaj wystarcza mi kilka godzin jazdy poza miastem, by przywrócić wewnętrzną energię życiową. Korzystając z ostatnich ciepłych dni lata udałem się w podróż na Podlasie, by rozkoszować się jazdą po rzadko uczęszczanych, krętych drogach.

Za kierownicą BMW Z4 łatwo wejść w inny, lepszy stan świadomości.

Oto pięć rzeczy, za które polubiłem to auto:

1. Sylwetka przypominająca pocisk

Testowe Z4 zostało znakomicie skonfigurowane. Czerwony lakier przepięknie kontrastował z czarnymi, 19-calowymi felgami i nerkami Shadow Line. Model M Sport wyróżniał się pakietem aerodynamicznym, sportowym zawieszeniem, wydajniejszym układem hamulcowym, a także sportowymi fotelami i mięsistą kierownicą M. Skóry w odcieniu kości słoniowej dodawały szyku.

Podczas kilku dni spędzonych z BMW Z4 usłyszałem wiele pozytywnych słów na temat wyglądu auta.

Długa maska z przetłoczeniami i krótka tylna część nadwozia zakończona wyciągniętym spoilerem sprawiają, że samochód sprawia wrażenie pędzącego nawet wtedy, gdy stoi zaparkowany. Wygląda jednocześnie wyczynowo i ekskluzywnie. Zwraca uwagę i budzi pozytywne emocje.

2. Przyjemna przestrzeń dla kierowcy i pasażera

Problemem wielu roadsterów jest ciasne wnętrze i brak miejsca na najpotrzebniejsze rzeczy. Kabina Z4 nie jest na pewno zbyt klaustrofobiczna, a za fotelami wygospodarowano sporych rozmiarów kieszeń zabezpieczoną siatką, w której zmieści się wiele przedmiotów niezbędnych podczas jazdy. Bagażnik jest większy niż mogłoby się wydawać, a jego pojemność nie zależy od pozycji dachu. Spokojnie wystarczy dwóm osobom na kilkudniowy wyjazd.

W 10 sekund i do prędkości 50 km/h można złożyć dach i cieszyć się każdym kilometrem pięknej pogody.

Fani bawarskiego producenta we wnętrzu nowego Z4 odnajdą się bez najmniejszego problemu, bo przypomina inne modele z aktualnej gamy BMW. Deska rozdzielcza jest wysoko osadzona, a za względów bezpieczeństwa słupki A bardzo masywne, więc widoczność nie jest niestety najlepsza. Można się jednak do tego przyzwyczaić, podobnie jak do niezbyt czytelnych zegarów cyfrowych.

3. Zwartość w trybach sportowych

Doczekaliśmy dziwnych czasów w motoryzacji, w których oznaczenia wersji silnikowych na tylnej klapie jawnie wprowadzają w błąd. W przypadku egzemplarza testowego 30i oznacza, że pod maską pracuje silnik o pojemności… 2 litrów. Czterocylindrowy, turbodoładowany motor rozwija maksymalnie 258 KM i 400 Nm, które za pośrednictwem 8-stopniowej skrzyni automatycznej Steptronic trafiają na tylne koła.

Z4 rozpędza się do prędkości 100 km/h w zaledwie 5,4 sekundy, a nabieranie prędkości jest dodatkowo spotęgowane orzeźwiającym wiatrem na twarzy.

W ustawieniach komfortowych samochód nie jest skory do nadmiernego wysiłku i zachęca kierowcę do spokojnej jazdy. Do jego charakteru najbardziej pasuje jednak tryb Sport Plus, który utwardza zwieszenie, sprawia, że układ kierowniczy jest bardziej bezpośredni, a skrzynia pozwala kręcić się silnikowi aż do czerwonego pola na obrotomierzu. Z4 30i nieźle przyspiesza, dobrze hamuje i rewelacyjnie trzyma się drogi. Umieszczona wzdłużnie jednostka powoduje charakterystyczne bujanie karoserią podczas przegazówek na postoju. Może to przywodzić na myśl amerykańskie muscle cars, ale niestety to jedyne skojarzenie. Zamiast soczystego brzmienia wydechu zdecydowano się na dźwięk generowany sztucznie z głośników, a szkoda.

4. Fun

Przyjemność z jazdy roadsterem nie ogranicza się wyłącznie do jazdy bez dachu. Siedzenie blisko asfaltu powoduje zupełnie inne odczucie drogi. Niepowtarzalnych wrażeń dostarcza też tylna oś umieszczona niemal dosłownie za plecami kierowcy, w miejscu gdzie w normalnych samochodach jest tylna kanapa. Taka konfiguracja pozwala na lepszą kontrolę poślizgu, a testowy egzemplarz został dodatkowo wyposażony w opcjonalny, sportowy dyferencjał.

Z4 jest sztywne i bardzo precyzyjne w prowadzeniu. Kusi, by mocniej wcisnąć pedał gazu na wyjściu z zakrętu.

5. Dwa oblicza

Największą zaletą nowego BMW Z4 jest uniwersalność. Gdy trzeba jest reprezentacyjne i wygodne, ale wystarczy zmienić tryb jazdy, aby obudzić w nim szybką bestię, która na życzenie zamiata tyłem, podnosząc kierowcy poziom adrenaliny.

Z-czwórka nie jest tylko i wyłącznie zabawką. Z powodzeniem można jej używać na co dzień.

Najnowszy roadster BMW to samochód dla osób, które uwielbiają prowadzić, a jazda autem nie jest dla nich wyłącznie przemieszczaniem się z pozycji A do B. W zależności od punktu widzenia dwa miejsca w kabinie można traktować jako ograniczenie, albo przywilej. Do wspólnych podróży Z4 należy starannie dobierać pasażera, by móc wraz z nim przeżywać rewelacyjne doświadczenia z jazdy. Ile kosztuje taka przyjemność? Wersja sDrive 30i kosztuje nieco ponad 200 tysięcy złotych, ale w konfiguracji widocznej na zdjęciach jest prawie 100 tysięcy złotych droższa. To już pułap cenowy Porsche 718 Boxster, bardzo mocnego konkurenta BMW Z4.

Tekst: Krystian Kaleta
Zdjęcia: Krystian Kaleta, Sebastian Czarnecki

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook