Hybrydowe Volvo S90 T8 Inscription. Oto 5 rzeczy, które najbardziej spodobały nam się w tym aucie

Volvo S90 jest lepiej przystosowane do wygodnego pokonywania kilometrów z prędkościami autostradowymi niż do szybkiej jazdy po zakrętach. Z drugiej strony, choć korzystanie z zaawansowanego systemu jazdy półautonomicznej na trasie było zachwycające, to jednak mocny samochód dał mi o wiele więcej radości na krętych, górskich drogach.
.get_the_title().

Na parkingu warszawskiego Domu Volvo, skąd odbierałem samochód testowy, wśród kilkudziesięciu nowych modeli od razu rozpoznałem egzemplarz, który został mi użyczony. Flagowa limuzyna w najwyższej wersji wyposażeniowej i najmocniejszym wariancie silnikowym odróżniała się białym, perłowym lakierem, chromowanymi dodatkami, 19-calowymi felgami i dodatkową klapką w lewym, przednim nadkolu, pod którą umieszczono gniazdo ładowania.

Zarówno testowy samochód, jak i hotel w Tatrach, w którym mam zarezerwowany nocleg sprzyjają relaksowi i wyciszeniu – pomyślałem wsiadając do pachnącej kabiny S90.

Przed podróżą doładowałem baterię, by w trasie czerpać korzyści z napędu hybrydowego, a następnego poranka ruszyłem na południe Polski. Do Bukowiny Tatrzańskiej dotarłem o zachodzie słońca i zameldowałem się w klimatycznym hotelu Harnaś.

Zrewitalizowany budynek Harnasia ma bogatą historię i jest perłą modernistycznej architektury w regionie podhalańskim. Wybudowany pod koniec lat 60. duży dom wczasowy wkomponowany został w zbocze Buńdowego Wierchu. Założeniem konstruktorów było zwrócenie okien wszystkich pokoi gościnnych na panoramę Tatr.

W czasach PRL-u Harnaś pełnił funkcję prestiżowego ośrodka wypoczynkowego, w którym gościli między innymi wysocy rangą dygnitarze.

Hotel w nowej odsłonie wyróżnia się przede wszystkim obszernymi, przeszklonymi powierzchniami, a zmiany wprowadzono z szacunkiem dla modernistycznej bryły. Zdecydowano się między innymi na powiększenie okien, które teraz osiągają rozmiary odpowiadające szerokości i wysokości pokojów. Widok masywnych szczytów górskich oddalonych dosłownie o kilka kilometrów imponuje za każdym razem, gdy odsłoni się zasłony. Panującej w hotelu ciszy nie zakłóci nawet dziecięcy płacz, bo według regulaminu minimalny wiek gości hotelowych wynosi piętnaście lat.

Poszanowanie historii przejawia się choćby w logotypie hotelu Harnaś, który jest zdigitalizowaną wersją oryginalnego szyldu umieszczonego na dachu dawnego domu wczasowego. Dzięki mądrze poczynionym inwestycjom turystyczna legenda Podhala wróciła po latach w nowej odsłonie, wyróżniając się surowym designem i ekskluzywnie zaaranżowanymi przestrzeniami. To samo można powiedzieć o flagowej limuzynie szwedzkiej marki, która pod wodzą chińskiego inwestora znów produkuje świetne samochody.

Zarówno Harnaś, jak i S90 zapewniły mi cudowny, weekendowy odpoczynek i odprężającą odskocznię od codzienności.

Samochód użytkowałem kilka dni i przejechałem nim ponad 1000 kilometrów. Oto pięć rzeczy, za które szczególnie go doceniłem:

1. Otacza swoją opieką

Doskonałe wyciszenie kabiny oraz laminowane boczne szyby świetnie izolowały wszelki hałas, przez co we wnętrzu panowała beztroska cisza. Pneumatyczne zawieszenie zapewniało z kolei rewelacyjny komfort resorowania. Obszerne, dobrze wyprofilowane fotele przednie regulowane w wielu płaszczyznach gwarantowały nadzwyczajny poziom wygody, który pozwolił mi na pokonanie kilkuset kilometrów bez konieczności postoju. Egzemplarz testowy otrzymał opcjonalną funkcję masażu z pięcioma programami, trzema prędkościami i trzema poziomami intensywności. W czasie jazdy sprawdziłem chyba wszystkie możliwe konfiguracje i czułem się błogo jak w gabinecie odnowy biologicznej. Fotele obszyte wysokogatunkową, perforowaną skórą doceniłem też za opcje podgrzewania i wentylowania, bowiem zapewniały mi komfort termiczny w zmienną, marcową pogodę. Przyjemnym udogodnieniem była też możliwość ogrzania kierownicy, zwłaszcza w chłodne poranki. Warto wspomnieć też o systemie Clean Zone oczyszczającym powietrze wewnątrz pojazdu, który filtrował szkodliwe gazy, zapachy i alergeny. Prowadząc doceniłem wyświetlacz Head-Up prezentujący na przedniej szybie wskazania nawigacji, aktualną prędkość i jej ograniczenia dzięki systemowi rozpoznawania znaków. W trakcie zmiany pasa ruchu byłem też ostrzegany o samochodach znajdujących się w martwym punkcie, a podczas cofania o autach jadących w poprzek toru jazdy. Parkowanie ułatwiała mi kamera 360 stopni, która w pełni rozwiewała moje wątpliwości. W kryzysowych sytuacjach kierowanie można powierzyć funkcji Park Assist Pilot, która pomaga w zaparkowaniu lub w wyjechaniu z miejsca postojowego.

Volvo S90 troszczy się o swoich pasażerów i skutecznie izoluje ich od wszelkich stresujących sytuacji. Z każdym kolejnym kilometrem podróż wprawiała mnie w coraz lepsze samopoczucie.

2. Daje poczucie bezpieczeństwa

System jazdy półautonomicznej działa pewnie i można przekazać mu kierownicę, gdy ma się na to ochotę. Samochód dzięki aktywnemu tempomatowi sam zwalnia, gdy zahamuje poprzedzające auto i przyspiesza płynnie do zadanej prędkości. Potrafi też prowadzić utrzymując się na pasie ruchu, ale wymaga od kierownicy trzymania dłoni na kierownicy i czuwania nad poczynaniami autopilota. Funkcja działa na tyle dobrze, że w jej asyście przemierzyłem trasami A2, A1 i A4 prawie pół Polski – przejmując kontrolę tylko wtedy, gdy było to konieczne, czyli na przykład na bramkach, czy zmieniając drogę. Choć uwielbiam sam prowadzić auto, to jazdę autostradami uważam za nadzwyczaj nudną – z przyjemnością oddałem się więc obserwowaniu jak Volvo poprawnie interpretowało zachowania innych pojazdów. Na autostradzie system radził sobie dobrze, choć niebezbłędnie, ale i tak byłem pod wrażeniem stopnia zaawansowania autonomizacji jazdy.

Za kierownicą S90 mniej irytował mnie nawet korek na Zakopiance – jadąc półautonomicznie mogłem oddać się relaksowi, podczas gdy samochód sam zatrzymywał się i ponownie ruszał.

Pełen komfort podróży odczułem mając pewność, że samochód cały czas analizuje sytuację na drodze i w razie potrzeby jest gotowy by interweniować. Volvo otrzymało świetne noty w testach zderzeniowych Euro NCAP, a była to również zasługa systemu hamowania awaryjnego „City Safety”. Podczas testów przy niskich prędkościach, typowych dla ruchu miejskiego, system miał pełną skuteczność i zawsze udawało mu się uniknąć kolizji. Starałem się jednak nie doprowadzać do ekstremalnych zdarzeń drogowych – przede wszystkim ze względu na świadomość wartości udostępnionego mi auta, liczonej w setkach tysięcy złotych.

3. Zrównoważony napęd hybrydowy do miasta

W segmencie E konkurentami Volvo są między innymi hybrydowe BMW 530e iPerformance, Mercedes E300 e, czy Lexus ES 300h, ale żaden z nich nie jest tak mocny jak T8. W topowej odmianie S90 dwulitrowy motor czterocylindrowy doładowany kompresorem oraz turbosprężarką współpracuje z silnikiem elektrycznym. Napędzając odpowiednio przednią i tylną oś łącznie generują aż 407 KM mocy i 640 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Automatyczna skrzynia Geartronic aksamitnie porusza się pomiędzy ośmioma przełożeniami.

Dwutonowa limuzyna odpycha się z obydwu osi i rozpędza się do prędkości 100 km/h w 5,2 sekundy! Samochód w tej konfiguracji nie spełni może wymagań miłośników pomruku dużego silnika, ale ma za to szereg innych zalet.

Z naładowaną baterią ruszanie z miejsca odbywa w kompletnej ciszy aż do momentu załączenia się silnika benzynowego. W mieście zmniejsza zatem wartości spalania paliwa, emisję szkodliwych gazów, a także dzięki możliwości odzyskiwania energii kinetycznej z toczenia ogranicza zużycie klocków hamulcowych. Warto zaznaczyć, że Volvo pozostawia kierowcy wybór – nieco nienaturalne hamowanie silnikiem dostępne jest jedynie po wybraniu przełożenia „B” skrzyni biegów. Ładowanie akumulatorów może odbywać się z zewnętrznego źródła, jak również przy pomocy jednostki spalinowej. Należy jednak pamiętać, że silnik elektryczny jest tutaj tylko dodatkiem, który przede wszystkim sprawdzi się w mieście – realny zasięg bez lokalnej emisji spalin to niespełna 30 kilometrów. Oczywistym jest, że im częściej będziemy ładować baterię, tym więcej paliwa zaoszczędzimy, ale podczas jazdy w trasie jest to dużo bardziej kłopotliwe. Przy prędkościach autostradowych energia zgromadzona w niewielkich akumulatorach szybko się kończy, pozostawiając motor nie tylko bez wsparcia, ale też z niemałym ciężarem baterii. Z kolei odzyskanie prądu przy pomocy silnika benzynowego zwiększa spalanie. Jadąc autostradą A4 do Krakowa strategicznie doładowałem baterię zanim wjechałem na wiecznie zakorkowaną trasę do Zakopanego. Całą, pięciuset kilometrową podróż skończyłem z rozładowaną baterią i średnią 10,5 litra benzyny na 100 kilometrów. Odnoszę wrażenie, że zbliżoną, a może nawet niższą wartość uzyskałaby jednostka sześciocylindrowa. Mimo wszystko szkoda, że Volvo nie zamierza wprowadzić takiego wariantu silnikowego do oferty.

4. Zestaw audio dla melomanów

Volvo wraz z brytyjską firmą Bowers & Wilkins opracowały supernowoczesny sprzęt grający, który został dostrojony do charakterystyki akustycznej kabiny pasażerskiej modelu S90. Charakteryzuje się dwunasto-kanałowym wzmacniaczem i dziewiętnastoma wysokiej klasy głośnikami o imponującej mocy 1400 W. Doskonałe odwzorowanie dźwięku gwarantują unikalny otwarty subwoofer i środkowy głośnik wysokotonowy zwrócony w kierunku osób znajdujących się w pojeździe.

Nagłośnienie Bowers & Wilkins w Volvo to jeden z najlepszych systemów car audio dostępnych na rynku. Doskonały efekt pracy inżynierów dźwięku docenią wszyscy audiofile.

Nowoczesny system audio wykorzystuje technologię Room Transformation. Umożliwia ona odwzorowanie akustyki jednego z trzech pomieszczeń we wnętrzu samochodu – „Studio” o surowym brzmieniu, „Individual Stage” z możliwością stworzenie własnego brzmienia dźwięku oraz „Gothenburg Concert Hall” odwzorowujący warunki akustyczne panujące w legendarnej hali koncertowej w Göteborgu. Kunszt wykonania docenia się nie tylko uchem, ale też okiem – maskownice większości głośników wysoko- i średniotonowych wykonano ze stali nierdzewnej, a przez ich otwory widoczne są eleganckie, żółte membrany. System kosztuje krocie, ale doznania dźwiękowe warte są każdej wydanej złotówki.

5. Urzekający  prostotą design

Dzięki wielu poziomym, gładkim liniom nadwozia powstała bryła, która jest bardzo elegancka. Próżno szukać tutaj jakiś spektakularnych przetłoczeń karoserii i wymuszonego zdobnictwa, ale całość robi bardzo dostojne wrażenie. Uwagę zawracają też wyraźne detale, jak na przykład przednie reflektory LED o charakterystycznym kształcie litery T. Muszę przyznać, że w mój gust bardziej trafia nadwozie V90, ale może wynika to z sympatii do starych, pudełkowatych kombi Volvo. Wnętrze prezentuje się inaczej niż w przypadku modeli premium marek konkurencyjnych – jest bardziej klasyczne i wyrafinowane, a to zdecydowanie może się podobać. Sprawia też wrażenie uporządkowanego, bo do minimum ograniczono liczbę przycisków na desce rozdzielczej i tunelu środkowym. Centralny ekran ma łatwy w obsłudze interfejs i jest bardzo czytelny, podobnie z resztą jak wyświetlacz z zegarami. Ciekawym detalem w egzemplarzu testowym była też szklana dźwignia zmiany biegów.

W Volvo z olbrzymią starannością podchodzi się do doboru materiałów, więc metalowe, czy aluminiowe wstawki nie są udającymi je plastikami. Tapicerka wykonana ze skóry pochodzenia zwierzęcego jest przyjemna w dotyku i świetnie pachnie.

Skandynawski minimalizm to może spowszedniałe określenie, ale chyba najlepiej opisuje całą obecną gamę modelową Volvo. Podoba mi się ta droga rozwoju, bo wyróżnia markę na tle konkurencji.

W przypadku S90 T8 napęd hybrydowy służy przede wszystkim poprawieniu osiągów, a nie oszczędności. Choć samochód zapewnia rewelacyjny komfort podróży w trasie, to należy liczyć się z wysokim spalaniem. Jeśli pogodzimy się z tą myślą, jazda będzie niezwykle odprężająca. Uwierzcie mi – z Volvo naprawdę nie chce się wychodzić. Gdy jednak nastąpi taka konieczność, po otwarciu drzwi wszystkie osoby, które uprzednio zwróciły uwagę na elegancką linię samochodu, docenią też klasę wysiadającego z niego kierowcy.

Prestiż ma jednak swoją cenę, która w przypadku testowego egzemplarza wynosi 426 tysięcy złotych. W tej kwocie zawarte zostało dodatkowe wyposażenie o równowartości 100 tysięcy złotych.

Tekst: Krystian Kaleta
Zdjęcia: Sebastian Czarnecki, Krystian Kaleta

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook