Przez spaliny samochodowe Europejczycy co roku wydają 70 miliardów euro na leczenie

Czy pojazdy zanieczyszczające środowisko już niedługo znikną z dróg? To bardzo prawdopodobne!
.get_the_title().

O tym, jak wysokie są dziś koszty leczenia, nie trzeba nikogo przekonywać. Najnowsze badania przeprowadzone przez EPHA (European Public Health Alliance) wykazały jak ogromną plagą są w Europie zanieczyszczenia generowane przez samochody.

Sama tylko dawka wytwarzanych przez pojazdy szkodliwych gazów, które mieszkańcy Starego Kontynentu wdychają każdego roku, przyczynia się do późniejszych wydatków na służbę zdrowia rzędu… 70 miliardów euro.

75 proc. tej kwoty to zaś „zasługa” silników Diesla. Najczęstsze problemy to choroby płuc i serca, ale toksyczne powietrze ma też najprawdopodobniej ogromny wpływ na rozwój wielu trudniejszych do powiązania z nim dolegliwości, jak choćby demencja.

Silniki Diesla trafiły pod lupę opinii publicznej w 2015 roku, gdy Volkswagen wpadł na oszukiwaniu podczas badań regulacyjnych. Odkryto wtedy, że pojazdy z takimi silnikami generują do atmosfery znacznie więcej szkodliwych substancji niż deklarowane jest podczas oficjalnych testów. Według badań z 2017 roku w wyniku tego „niedoszacowania” co roku śmierć ponosi aż 38 tysięcy ludzi. Co więcej, w wielu krajach zaczęto zdawać sobie sprawę, że pod względem stanu powietrza jest znacznie gorzej niż myślano (tu przeczytacie o przykładzie Wielkiej Brytanii).

fot. independent.co.uk

Ambitny cel, o którym coraz głośniej mówią unijni włodarze, zakłada zredukowanie wywołanych we wstępie kosztów (a tym samym ich przyczyny) na terenie wspólnoty aż o 80 proc. do 2030 roku.

Mają w tym pomóc znacznie ostrzejsze regulacje. W oparciu o nie 2/3 pojazdów na terenie wspólnoty będzie musiało do wspomnianej daty bazować na energii elektrycznej i napędzie hybrydowym. Wprowadzony zostałby też nakaz wycofania z ulic aut wyprodukowanych przed 2014 rokiem. Warto wiedzieć, że tak naprawdę już 25 proc. samochodów na energię odnawialną pozwoli ograniczyć źródło problemu – tym samym koszty leczenia wywołanych emisją spalin dolegliwości spadłyby wtedy o 74 proc.

Reprezentujący EPHA Zoltan Massay-Kosubek zwraca uwagę, że tylko bezemisyjne i niskoemisyjne rozwiązania są w stanie uratować sytuacje. Duży nacisk z pewnością zostanie też położony na inicjatywy lokalne, jak choćby promowanie dni bez samochodów czy kary finansowe za zanieczyszczanie środowiska.

Na szczęście samochody Diesla nowej generacji wytwarzają już bardzo niską ilość tlenku azotu, znacznie wyróżniając się pod tym względem na tle „kopcących” klasyków.

Być może więc tak przełomowego dla społeczeństwa kroku – wręcz surrealistycznego, jeśli weźmiemy pod uwagę motoryzacyjny przekrój aut, z którymi spotykamy się np. na polskich drogach – uda się mimo wszystko dokonać dość łagodnie.

Tekst: WM

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook