Prezydent Lublina odwołał sobotni Marsz Równości

Sytuacja jest bezprecedensowa - mówią organizatorzy, którzy już weszli na ścieżkę odwoławczą.
.get_the_title().

Kilka dni temu pisaliśmy na F5 o zaplanowanym już na tę sobotę (13 października) pierwszym marszu równości w historii Lublina. Co było do przewidzenia – pomysł spotkał się z ogromną homofobiczną nagonką ze strony wojewody lubelskiego czy radnych Prawa i Sprawiedliwości. Czyżby dopięli oni swego? Prezydent miasta Krzysztof Żuk „za pięć dwunasta” zakazał organizacji eventu, podobnie jak mającej mu towarzyszyć kontrmanifestacji. W swej decyzji powołał się na art. 14 prawa o zgromadzeniach, umożliwiający odwołanie takiego wydarzenia w przypadku, gdy „może ono zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach”.

W jaki sposób argumentował swoją decyzję Żuk?

– Stanąłem przed trudną decyzją. Nie opowiadam się za żadną ze stron. Służby miejskie dokonały oceny sytuacji, czego efektem jest zgłoszenie do policji o podejrzenie przestępstwa przez pseudokibiców, którzy stosując mowę nienawiści nawołują do udziału w kontrmanifestacji i ataku na uczestników marszu. Nawoływanie do takich czynów i działań, w tym przemocy, może wskazywać na uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa ściganego z urzędu. (…) Jak wynika z przekazanych informacji bardzo prawdopodobny jest przyjazd do Lublina dużej grupy osób mających na celu zakłócenie zgromadzenia. Do eskalacji emocji przyczyniły się także zachowania wojewody lubelskiego, który zapominając najwyraźniej, że jest urzędnikiem państwowym reprezentującym Rząd Polski wypowiadał się jak polityk w sposób, który może stanowić przejaw mowy nienawiści.

Łatwo się domyślić, że w szczególnym szoku są organizatorzy. Pozostały im jeszcze rozpatrywane w 24-godzinnym trybie apelacje do Sądu Okręgowego i, w razie konieczności, Apelacyjnego.

Nie zgadzamy się z decyzją prezydenta i uważamy ją za skandaliczną i bezpodstawną. Będziemy starali się udowodnić to w sądzie. Sytuacja jest bezprecedensowa. (…) To nie my stwarzamy zagrożenie dla mieszkanek i mieszkańców Lublina, tylko osoby, które chciały kontrmanifestować. Policja do tej pory doskonale dawała sobie radę, więc nie widzę powodów, dla których mielibyśmy uważać, że tym razem mogłoby być inaczej. Lublin nie jest gorszy od Wrocławia, Katowic, Szczecina czy jakiegokolwiek innego miasta, w którym doszło do marszów. Jesteśmy przekonani, że sąd przyzna nam rację i w sobotę spotkamy się w Lublinie – mówi głównodowodzący inicjatywy Bartosz Staszewski.

Dodaje też, że:

Jeśli wyczerpiemy wszystkie ścieżki prawne, to zaprosimy wszystkich zainteresowanych na wspólny spacer. Ale jeszcze jest za wcześnie, żeby mówić o szczegółach. Na razie skupiamy się na przysługujących nam możliwościach odwoławczych.

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook