Polityka, marketing i sport w kontrowersyjnej kampanii Nike

Nazwisko Kaepernick zostało zapomniane na dwa lata, aby teraz powrócić i rozgrzać Amerykę do granic możliwości. Wszystko przez najnowszą kampanię Nike, w której sport, marketing i polityka mieszają się ze sobą, dając wybuchowe efekty.
.get_the_title().

Colin Kaepernick wie, jak sprawić, aby znaleźć się na ustach niemal wszystkich rodaków. Najpierw dwa lata temu, podczas hymnu narodowego, zawodnik NFL ukląkł w ramach gestu sprzeciwu wobec policyjnej dyskryminacji rasowej Afroamerykanów. Teraz, po dwóch latach, kiedy emocje już opadły, Kaepernick powraca na plakatach Nike, na których widnieje dosyć jednoznaczne nawiązanie do kontrowersyjnej sytuacji z 2016 roku. W odpowiedzi na kampanię Nike, zwolennicy polityki Trumpa oraz przeciwnicy gestu Kaepernicka palą buty Nike, obcinają znaczki ze skarpetek i wzywają do bojkotu odzieżowego giganta. O co w tym wszystkim chodzi?

Believe in something, even if it means sacrificing everything. #JustDoIt

Post udostępniony przez colin kaepernick (@kaepernick7)

O to samo, co podzieliło Amerykę podczas ostatnich wyborów prezydenckich. Kaepernick od dwóch lat wywołuje sprzeczne emocje wśród Amerykanów, stojących po dwóch stronach barykady. Po jego kontrowersyjnym geście w 2016 roku Donald Trump podczas swojej kampanii prezydenckiej, w swoim stylu głośno nazwał rzeczy po imieniu, nazywając Kaepernicka oraz jego kolegów, którzy również uklękli podczas hymnu, „sukinsynami, którzy powinni zostać natychmiast zwolnieni z drużyny„.

Amerykanie wspierający Trumpa nie ukrywali swojej agresji wobec braku szacunku do flagi i „Gwieździstego Sztandaru”, które stanowią najwyższe narodowe sacrum.

Kiedy więc jedna z ulubionych firm Amerykanów publikuje plakaty z wizerunkiem Kaepernicka z podpisem „Believe in something. Even if it means sacrificing everything”, żal, wściekłość i agresja kumulują się i motywują do gestów, które wprawiają w zaskoczenie i przerażenie osoby stojące po przeciwnej stronie.

Tutaj, z drugiej strony, płyną niekończące się wyrazy poparcia zarówno dla gestu Kaepernicka, jak i dla ruchu ze strony firmy Nike. Serena Williams, która również jest częścią tej samej kampanii, powstałej z okazji 30 rocznicy hasła „Just do It”, głośno wypowiada się na temat korzyści i odwagi płynących z użycia wizerunku sportowca NFL.

Duże wsparcie płynie przede wszystkim ze strony kolorowej ludności Stanów Zjednoczonych, a także ze strony przeciwników antyimigracyjnej i mocno nietolerancyjnej polityki Trumpa.

Zauważalne są także przyjazne gesty dotychczasowych zwolenników prezydenta, w tym także graczy NFL, którzy nieśmiało wspierają współpracę Nike i Kaepernicka.

Jak w tym wszystkim odnajduje się firma Nike? Zapewne doskonale. Kampania z Kaepernickiem spolaryzowała społeczeństwo Stanów Zjednoczonych i wywołała skrajne emocje, ale ostatecznie Nike wygrywa na tym skandalu podwójnie. Po pierwsze dlatego, że marka jest od kilku dni na ustach wszystkich, po drugie dlatego, że zdobyła ogromną sympatię przeciwników Trumpa, którzy jednoczą się w gestach solidarności. To bardzo ryzykowny marketing, z którym jednak Nike od początku się liczył i ostatecznie postanowił przyjąć na klatę falę hejtu za cenę głośnej i politycznie zaangażowanej kampanii.

Na razie najmniej wygrał na tym zamieszaniu sam Kaepernick który, zapewne nie do końca świadomie, poświęcił karierę dla wyższych idei. Od czasu kontrowersji z 2016 roku, Kaepernick, który już wtedy nie popisywał się wysokim poziomem gry, długo miał problem ze znalezieniem swojego miejsca w NFL. Swoim gestem ostatecznie zapewnił sobie wilczy bilet i dopiero teraz ponownie znalazł się w centrum zainteresowania. Czy z korzyścią dla samego siebie? Trudno przewidzieć niekontrolowane zachowania jego przeciwników, ale jak na razie większość protestów i przejawów hejtu wycelowana jest w Nike, a nie w konkretną osobę.

To dobrze, bo Nike ma mocne amortyzatory i z pewnością będzie w stanie wysoko się wybić po tym, jak cała sprawa ucichnie.

Kaepernick raczej pozostanie tam, gdzie jest, ale przejdzie do historii, jako buntownik wobec mocno niedoskonałego systemu. A przecież Amerykanie z perspektywy czasu uwielbiają opowiadać tego typu historie.

Tekst: MW

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook