Tylko połowa osób, które uznajesz za swoich przyjaciół, myśli o tobie tak samo

Uprzedzamy, że po przeczytaniu tego tekstu zrobicie sobie wieczór usuwania ludzi z grona znajomych.
.get_the_title().

Na temat przyjaźni powstały tysiące filmów, piosenek, wierszy i innych utworów artystycznych. Nic dziwnego, bo trzeba przyznać, że posiadanie wiernego przyjaciela jest prawdziwą sztuką. Da się to odczuć zwłaszcza wtedy, kiedy zupełnie niespodziewanie stajemy się ludźmi dorosłymi, żyjącymi w wiecznym niedoczasie, z różnymi naszymi dziwactwami i z kompletnym brakiem umiejętności przeprowadzenia sensownego small talku – na nowe przyjaźnie nie mamy więc co liczyć!

Dobrze jednak, że nie musimy o nie zabiegać, bo przecież dorobiliśmy się mniejszego lub większego gronka zaufanych osób, które nas uwielbiają i dla których jesteśmy ważni, prawda?

Niestety nie do końca. W każdym razie takie są wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z Tel Aviv University i Massachusetts Institute of Technology. Wzięło w nim udział kilkuset studentów ze Stanów Zjednoczonych, Europy i Izraela. Badacze przeegzaminowali ich dokładnie pod kątem różnych aspektów związanych z przyjaźnią. Co prawda nie wypytywali o najbardziej spektakularne wtopy tej drugiej osoby albo o to, ile razy zdawała na prawko, zanim się udało albo ile waży – a wiadomo, że takie rzeczy wiedzą tylko najlepsi przyjaciele, więc to niezły papierek lakmusowy relacji.

Badacze podeszli do tego tematu bardziej naukowo – poprosili o podanie liczby swoich przyjaciół, potem o podanie liczby wspólnych przyjaciół i o inne dane, na podstawie których stworzyli specjalne algorytmy. Gdy już je przestudiowali, doszli do mało odkrywczego wniosku, że rodzaje przyjaźni można generalnie podzielić na dwie kategorie – jednostronną i odwzajemnioną. Zdecydowanie bardziej zaskakujące było to, że występują one w życiu każdego z nas w proporcjach 50/50. Nie możecie uwierzyć w te doniesienia? W ogóle nas to nie dziwi i nie zdziwiłoby też badaczy.

Okazuje się, że aż 95 procent spośród nas wierzy, że wszystkie nasze przyjaźnie są odwzajemnione.

Jeśli uważasz kogoś za swojego przyjaciela, to oczekujesz tego, że ta osoba myśli o tobie tak samo – komentuje dr Erez Shmueli. – Ale okazuje się, że tak nie jest – w naszym badaniu tylko 50 proc. przypadków nosiło znamiona tzw. relacji odwzajemnionej. Shmueli twierdzi, podpierając się wynikami swoich badań, że bardzo słabo idzie nam właściwe określanie relacji z innymi. Zdążyliśmy się już o tym zorientować, ale dzięki za to dołujące podsumowanie tematu, doktorze!

Co ciekawe, punktem wyjścia do tego badania była chęć sprawdzenia, jaki mamy wpływ na innych – przede wszystkim na bliskie nam osoby, co niekoniecznie może nam się to podobać, bo nie lubimy doniesień o tym, że ulegamy czyimś wpływom. Takie informacje są pewnie na wagę złota dla ludzi od reklamy i marketingu, bo pomagają im w odpowiednim układaniu strategii i targetowaniu. Wydaje nam się też, że w dobie influencerów, aspekt wpływania na innych nie jest już chyba zarezerwowany jedynie dla bliskich osób. Schmueli upiera się jednak, że wzajemny wpływ na siebie w relacjach odwzajemnionych to potężna i często pozytywna siła. Potwierdził to przeprowadzony przez niego eksperyment dotyczący uprawiania sportu.

Okazało się w nim, że wsparcie prawdziwego przyjaciela motywuje nas mocniej niż wizja otrzymania nagrody pieniężnej za określone wyniki.

via GIPHY

Jeśli więc w styczniu kupiliście karnet na siłownię i odwiedziliście ją w tym roku tylko raz, to wina waszych przyjaciół. A raczej tego, że nimi tak naprawdę nie są. W każdym razie nie wasza. Wiemy, że to dość naciągany wniosek, ale jako że właśnie ilość naszych i waszych przyjaciół zmalała o połowę, chcieliśmy zakończyć ten tekst czymś pozytywnym. Nie dziękujcie – dla naszych przyjaciół wszystko!

Zdjęcie główne: serial „Przyjaciele”
Tekst: Kinga Dembińska

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook