Nunchi, czyli koreańska recepta na sukces i szczęście. Oparta jest na inteligencji emocjonalnej

Z wielką chęcią podkradamy od Koreanek ich tajniki pielęgnacji skóry. Tymczasem okazuje się, że w sferze duchowej i emocjonalnej również możemy się od nich czegoś nauczyć.
.get_the_title().

Wiele źródeł określa nunchi jako połączenie inteligencji emocjonalnej z wrażliwością społeczną. Taka definicja pozostawia jednak pewien niedosyt, bo każdy z nas intuicyjnie przecież wie, że są to cechy, które po prostu dobrze mieć. Także trudno byłoby przypisywać zasługę tego odkrycia Koreańczykom – nawet jeśli to właśnie oni znaleźli na to specjalne określenie. Okazuje się jednak, że za nunchi kryje się dużo więcej.

Fot. Rawkkim/Unsplash

Jest duża szansa, że niebawem esencję tej filozofii pozna cały świat. W zeszłym miesiącu ukazała się bowiem w Stanach Zjednoczonych książka „>„The Power of Nunchi: The Korean Secret to Happiness and Success” autorstwa Euny Hong. Po hygge, lagom i innych zagranicznych receptach na szczęście możemy czuć już mały przesyt tym tematem. Czy warto więc zgłębiać tajniki tej koreańskie filozofii? Pierwsze recenzje książki, które w wypadku kwestii z dziedziny „jak żyć?” odnoszą się zazwyczaj nie tyle do umiejętności pisarskich autorki, co do samej sensowności prezentowanego tematu, są dość zachęcające.

„Nunchi to koreańska supermoc, która przyda się każdemu” – zawyrokował „Evening Standard”. „Wszyscy powinniśmy zacząć praktykować nunchi” – dodaje „The Times”.

Sama autorka definiuje nunchi jako „subtelną sztukę odczytywania cudzych myśli i emocji, dzięki czemu możemy budować więź, zaufanie i poczucie harmonii w danej relacji”. Choć Koreańczycy wierzą w siłę tej umiejętności już od tysięcy lat, zdaje się, że nigdy wcześniej nie przydałaby się ona ludzkości tak mocno jak teraz. Żyjemy szybko i wiecznie „z nosem w smartfonie”, więc nie zawsze jesteśmy wystarczająco wrażliwi na uczucia i emocje innych. A nawet jeśli, to „rekiny biznesu” uczą nas, by wykorzystywać je na swoją korzyść – do manipulacji czy żerowaniu na ludzkiej słabości. Tymczasem osoby obdarzone umiejętnością nunchi są autentycznie ciekawe innych osób, potrafią identyfikować i nazywać ich emocje. Nie tylko uważnie słuchają tego, co inni mają do przekazania, ale również doskonale odczytują komunikację niewerbalną – ton głosu, spojrzenie. Nie oznacza to jednak, że kierują się empatią i uczuciami.

W nunchi liczy się ponadprzeciętna zdolność obserwacji. Jednak nie taka prowadzona za pomocą „szkiełka i oka”.

Hong w jednym z wywiadów podpowiada, że najlepiej chwilowo wyciszyć oceniający wszystko na chłodno rozsądek, a zamiast niego włączyć swoje zmysły i intuicję. W ten właśnie sposób powinniśmy chłonąć informacje ze wszystkiego, co się wokół dzieje. Choć inteligencja emocjonalna będzie podstawą naszych działań, to ta koreańska filozofia sugeruje, że nie możemy skupiać się jedynie na ludziach.

Nunchinazywane jest też często „reading the room”, czyli wyczuciem sytuacji, którą możemy ocenić nie tylko po jej uczestnikach, ale i warunkach panujących w przestrzeni, w której ma miejsce. Ważne jest jednak, żeby pozostać przy tym sobą – obiektywnym obserwatorem, któremu nie udzielają się łatwo emocje innych, mimo że doskonale je identyfikuje. Zebrane dane musi umieć szybko przetworzyć, żeby w moment odnaleźć się w tej zastanej sytuacji. I do końca trwania interakcji z daną osobą pozostać czujnym na zmiany jej nastroju, żeby szybko reagować.

A jednocześnie myśleć długofalowo, więc być gotowym na poświęcenie dużej ilości czasu i pracy, by ten kontakt z drugą osobą przekuć w dobrą, harmonijną relację.

Rola obserwatora wiąże się również z umiejętnością zachowania milczenia, kiedy nie mamy do powiedzenia nic ważnego, ciekawego. Ludzie często boją się momentów ciszy, chcą je „zagadać”. Ta potrzeba podsycana jest gloryfikacją ekstrawertyzmu, który kojarzy się w pożądaną w dzisiejszych czasach przebojowością. Człowiek milczący często dostaje łatkę nieśmiałego czy nudnego. Tymczasem nunchi stawia na słuchanie innych i chłonięcie komunikatów z otaczającej nas przestrzeni. To da nam moc zrozumienia drugiego człowieka, a tym samym – nadania naszej relacji zdrowej, harmonijnej dynamiki.

Euny Hong twierdzi, że nunchi to klucz do szczęścia w życiu osobistym i zawodowym. Dlatego Koreańczycy wychowując dzieci, starają się przekazać im, jak ogromne znaczenie ma ta umiejętność. „Jest tak samo istotna w życiu, jak wiedza, jak bezpiecznie przechodzić przez ulicę” – tłumaczy Hong na okładce swej książki. – „Z nunchi masz poczucie, że świat ci sprzyja. Bez tego, coś może w ciebie uderzyć, coś czego nadejścia w ogóle się nie spodziewałeś.”

Fot. Ren Zo/Unsplash

Tyczy się to także życia zawodowego, zwłaszcza że Koreańczycy bardzo zwracają uwagę na dobre stosunki i wzajemne zrozumienie w tego typu relacjach. A jednocześnie nie są szczególnie wylewni i nie okazują emocji, dlatego nunchi uznawane jest często za „supermoc”.

Często, ale nie zawsze – niektórzy upierają się, że to raczej cecha, którą wykształcają u siebie osoby słabe, czy znajdujące się niżej w hierarchii zawodowej. To one rzekomo muszą mieć umiejętność do odczytywania emocji innych, a zwłaszcza szefostwa.

Tymczasem zwolennicy nunchi twierdzą, że bez względu na to, z jakiej pozycji startujesz – biznesowej czy społecznej – ta umiejętność jest w stanie zaprowadzić cię wysoko i zapewnić szczęśliwe życie, pełne harmonii z otoczenim. Nunchi nie uczy miłości czy budowania głębokich relacji z każdym, kogo napotkamy na swojej drodze. Pozwala tworzyć relacje zdrowe i czerpać z nich korzyści, mając jednocześnie na uwadze dobro i uczucia tej drugiej strony. Takie koreańskie korepetycje z uważności i inteligencji emocjonalnej mogą się przydać!

Zdjęcie główne: Insung Yoon/Unsplash
Tekst: KD

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook