Nowoczesne miasta przyszłości to nie science fiction. Jak wyglądają dziś?

Techno-eco-utopia – remedium na problem przeludnienia i zmiany klimatu czy luksusowa rozrywka dla najbogatszych?
.get_the_title().

Mariaż architektury i budownictwa z nowymi technologiami, których współczesne możliwości są przecież niesamowite, postępuje w najlepsze. W efekcie na naszych oczach powstają coraz bardziej luksusowe, utopijne, zautomatyzowane, pełne czujników i wszelkiej maści wskaźników miasta, które codzienność upodabniają do funkcjonowania w realiach gry komputerowej. Orwell, Zamiatin czy Huxley z pewnością nieufnie uśmiechają się zza grobu.

Jednym z najlepszych przykładów ilustrujących postępujący trend jest 600-hektarowe koreańskie smart city Songdo, które w ciągu ostatnich 20 lat powstało od zera na sztucznym lądzie.

Stworzone głównie w celu bycia mekką biznesową z gigantycznym międzynarodowym potencjałem cechuje się też największą na świecie liczbą certyfikowanych budynków przyjaznych środowisku. Mieszkańcy niemal wszystkim mogą sterować i zarządzać przy wykorzystaniu aplikacji bądź tabletów, a o pozostałe kwestie (od odprowadzania nieczystości po oczekującą windę) dba sztuczna inteligencja. Całość wciąż bazuje jednak na komunikacji samochodowej.

Eksperci twierdzą, że boom na futurystyczne przestrzenie pokrewne Songdo dopiero nabiera rozpędu. Indie planują wybudowanie 100 inteligentnych miast, zaś Chiny są już w trakcie realizacji aż… 500. Plany wdrażane są również między innymi w Kazachstanie, Nigerii czy Kenii, zaś w rekord absolutny mierzy Arabia Saudyjska.

Wyceniany na 500 miliardów dolarów projekt Neom ma być tamtejszą odpowiedzią na Dolinę Krzemową. Skupi się wokół biotechnologii, odnawialnych źródeł energii, ale i rozrywki, a rozciągać się będzie na przestrzeni, bagatela, 33-krotnie większej niż obszar Nowego Jorku.

Takie możliwości niewątpliwie dają nadzieję na to, że przy umiejętnym pogodzeniu zmysłu urbanistycznego i płynących z technologii szans miasta przyszłości mogłyby okazać się remedium np. na problem przeludnienia oraz walki z zanieczyszczaniem planety i ocieplaniem klimatu. Póki co sprawiają one bardziej wrażenie zamkniętych terenów dla „elit”, więc główne pytanie dotyczy tego, czy ich powstawanie (w które zaangażowane są największe globalne korporacje) się zestandaryzuje. Przykładem utopijnego, a przy tym rajskiego „miasta” jest malezyjskie Forest City, w którym do 2050 zakłada się możliwość zakwaterowania nawet 700 tys. osób. Postęp prac na maj 2019 wygląda następująco:

Według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych do 2050 roku 68 proc. populacji będzie żyć w miastach. Przyrost ludności w terenach zurbanizowanych na tle stanu dzisiejszego wyniesie aż 2,5 mld ludzi – głównie z Azji i Afryki.

Nic dziwnego, że w oparciu o badania Savills nieruchomości są w tej chwili najbardziej wartościowym sektorem rynku wycenianym na… 228 bilionów dolarów.

Ciekawy kazus stanowi Afryka, w której na brak futurystycznych inwestycji (choćby Tatu City w Kenii, Kigamboni w Tanzanii czy Vision City w Rwandzie) zdecydowanie nie można narzekać. Póki co stawia się tu więc na getta dla najbogatszych, a nie rozwiązywanie problemów milionów głodujących i najbiedniejszych. O fatalnych prognozach dla kontynentu pisaliśmy więcej tutaj.

Reprezentatywnym przykładem jest Eco Atlantic powstający w Nigerii, u wybrzeży Lagos – swoista prywatna wyspa przewidziana jako wizytówka kraju i miejsce spotkań elit, która na tle wszechobecnej w regionie biedy i głodu będzie się prezentować dość karykaturalnie.

fot. theguardian.com

Lokalny aktywista Nnimmo Bassey zwraca uwagę, że projekt stoi w opozycji do niemal wszystkiego, co można zrobić, by walczyć ze zmianami klimatu oraz kurczącą się liczbą zasobów. Wtórują mu Rachel Keeton i Michelle Provoost, autorzy książki „To Build a City in Africa”:

Nowe miasta stają się „wyspami” z wysokim standardem usług, podczas gdy wiele z afrykańskich aglomeracji cierpi z powodu przerw w dostawach energii elektrycznej czy ograniczonego dostępu do czystej wody. (…) Afrykańska klasa średnia nie może sobie pozwolić na życie w nowoczesnych miastach.

Jak myślicie, czy ukierunkowane póki co na żądzę zysku niewyobrażalne możliwości uda się połączyć w przyszłości z empatycznym podejściem? Wszystkim powyższym projektom trzeba przyznać, że wizualnie i pod kątem funkcjonalności prezentują się przepięknie. Pytanie tylko, czy przyczynią się do stworzenia odrobinę lepszego świata, czy też aby nie jesteśmy o krok od tego, by dać się w związku z nimi skazać na „Nowy, wspaniały świat”, ale ten w wydaniu wspomnianego wyżej Huxleya.

Tekst: WM

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook