Influencerzy są coraz mniej wpływowi

Największym zaangażowaniem odbiorców cieszą się posty publikowane przez nano-influencerów obserwowanych przez nie więcej niż 5 tys. osób.
.get_the_title().

Coraz głośniej mówi się o tym, że era instagramowych influencerów może właśnie dobiegać końca. Podczas gdy wcześniej ich wielką zaletą była autentyczność, odróżniająca ich od tradycyjnych modeli pozujących na bilbordach lub w kolorowych magazynach, teraz coraz częściej zarzuca się influencerom, że utracili tę cechę, a treści umieszczane przez nich w social mediach coraz trudniej jest oddzielić od klasycznych reklam. Przeglądanie Instagrama przypomina czasem niekończące przebijanie się przez sponsorowane treści. Choć fani mają świadomość tego, że większość postów influencerów została opłacona, wymagają od nich jednocześnie większej transparentności i stają się bardziej krytyczni.

Z raportu firmy InfluencerDB wynika, że coraz mniej internautów interesuje się postami umieszczanymi w social mediach przez influencerów. Spada liczba polubień, odsłon i komentarzy.

Wskaźnik zaangażowania w sponsorowanych postach wynosił trzy lata temu 4 proc. W pierwszym kwartale 2019 roku spadł do 2,9 proc. W przypadku postów niesponsorowanych w 2016 roku było to z kolei 4,9 proc., a obecnie zaledwie 1,9 proc.

Kto radzi sobie najlepiej? Wcale nie ci, których śledzi więcej osób. Jak wynika z raportu InfluencerDB, w przypadku influencerów mających powyżej 10 tys. fanów wskaźnik zaangażowania to średnio 3,6 proc. Większym zaangażowaniem kształtującym się na poziomie 6,3 proc. cieszą się posty osób obserwowanych przez 5 do 10 tys. internautów.

Najwyższy wskaźnik zaangażowania, bo aż 8,8 proc., odnotowano jednak w przypadku osób mających do 5 tys. fanów.

Wygląda więc na to, że potwierdza się to, co prognozowaliśmy w zeszłym roku – nadchodzi czas nano-influencerów, bardziej wiarygodnych i autentycznych od osób, które mają miliony lajków. I, co ważne dla marek nawiązujących z nimi współpracę, znacznie tańsi, bo kosztujący firmy nawet 12 razy mniej od znanych w internecie nazwisk. Z raportu płynie jeszcze jeden wniosek: wygląda na to, że użytkownicy social mediów coraz lepiej odróżniają treści sponsorowane od tych, które nie zostały opłacone i mniej chętnie rozdają swoje lajki firmom i korporacjom, choćby reklamowały się przy pomocy znanych influencerów. Czy znużenie wszechobecną reklamą sprawi, że cofniemy się do początku lat 90., kiedy to na topie byli slackerzy? Tak prognozuje Rosie Spinks w artykule, który ukazał się na łamach Quartza. Autorka przewiduje, że wkrótce znów możemy postawić na indywidualizm, a fraza „sprzedać się” powróci do naszego słownika wraz ze wszystkimi jej negatywnymi konotacjami. Jak myślicie, czy tak się rzeczywiście stanie?

Tekst: NS

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook