Hikikomori – dlaczego tylu młodych ludzi zamyka się w swoich sypialniach?

Do niedawna wydawało się, że problem dobrowolnej izolacji dotyka przede wszystkim Japończyków. Najnowsze dane wskazują jednak na rosnąca liczbę Hikikomori także w innych krajach, w tym w Polsce.
.get_the_title().

Hikikomori to termin opisujący osoby żyjące w izolacji ze światem zewnętrznym i prowadzące równolegle życie w świecie wirtualnym. Do niedawna kojarzony był głównie z młodymi Japończykami, lecz według doniesień psychiatrów oraz badaczy zjawisk społecznych, liczba Hikikomori w innych krajach, w tym także w Polsce, osiąga pokaźne rozmiary. Rozprzestrzenianie się zjawiska poza Japonię potwierdza widoczna obecność polskich Hikikomori na forach dla samotników. Na stronie PhobiaSocialis.pl, która zrzesza osoby z objawami fobii społecznej, zarejestrowało się ponad 8,5 tys. użytkowników, którzy napisali już prawie 340 tys. postów. Zgodnie z definicją, o Hikikomori mówi się, gdy izolacja trwa co najmniej 6 miesięcy. Współcześni pustelnicy spędzają nawet całe dziesięciolecia bez opuszczania swoich mieszkań – zamykają się w swoim pokoju, nie utrzymując kontaktów nawet z rodziną, z którą żyją pod jednym dachem. Często jedyną osobą spotykaną twarzą w twarz jest lekarz, który bez wizyty nie wypisałby leków.

Podejrzewa się, że syndrom Hikikomori może być spowodowany doświadczaną w dzisiejszych czasach coraz większą presją cechującą rozwinięte społeczeństwa kapitalistyczne.

Skala tego zjawiska jest jednak największa w Japonii, gdzie mówi się o liczbie przekraczającej pół miliona osób. Tłumaczy się to sztywnymi normami społecznymi, przy jednoczesnych wysokich aspiracjach jakimi wyróżniają się młodzi ludzie, od których oczekuje się, że szybko osiągną sukces na studiach, a potem w pracy. Niektórzy winy upatrują też w rygorystycznym i wymagającym systemie edukacji. Rok szkolny w Japonii trwa sześć tygodni dłużej niż w Stanach Zjednoczonych, a kiedy Ministerstwo Edukacji skróciło tydzień szkolny do sześciu dni w tygodniu, wielu rodziców zaczęło zapisywać swoje dzieci do juku, czyli „szkółek”. Ze względu na nacisk kładziony na egzaminy, połowa wszystkich uczniów gimnazjów w Japonii uczęszcza do juku.

„Problem 2030″ odnosi się do faktu, że do 2030 roku pierwsze nazwane pokolenie Hikikomori skończy 65 lat, a ich rodzice najprawdopodobniej nie będą już żyli.

Większość Hikikomori pochodzi z rodzin klasy średniej, które mogą zapewnić im wsparcie. Wielu z nich nadal jest zależnych od rodziców, którzy zapewniają im utrzymanie. Biorąc pod uwagę, jak długo niektórzy Hikikomori utrzymują swój pustelniczy styl życia, może być to wyniszczające dla rodziców, jak i stanowić zagrożenie dla samego Hikikomori.

W 2017 roku w Japonii odnaleziono w mieszkaniu zwłoki starszej pani oraz jej 43-letniego syna. Jego ciało wykazywało oznaki głodu.

Jednak zwykle Hikikomori, pomimo że nie opuszczają swoich mieszkań, wspierają się nawzajem przez internet. Niektórzy pomagają sobie w znalezieniu zdalnej pracy, na przykład w programowaniu. Ci, którzy sami się utrzymują, zamawiają jedzenie online albo robią zakupy nocą.

Czy mogą odzyskać zdrowie? Niektórym Hikikomori się to uda. Ponieważ choroba ma charakter społeczny, większość leczenia opiera się na normalizacji interakcji społecznych. W Japonii powołano do życia specjalną organizację New Start, która wysyła do współczesnych pustelników terapeutki nazywane „siostrami do wynajęcia”. Najpierw piszą listy, potem miesiącami mówią do zamkniętych drzwi. Jeśli pracownikowi społecznemu uda się nawiązać nieco bliższe stosunki z Hikikomori, stara się go przekonać do zamieszkania w specjalnym domu prowadzonym przez organizację. Rozmaite warsztaty i zajęcia mają pomóc wycofanym na nowo nawiązać relacje społeczne i umożliwić im powrót do czynnego i produktywnego życia.

Tekst: Dorota Linke
Zdjęcia: museemagazine.com

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook