Facebook staje się wirtualnym cmentarzyskiem. W jaki sposób społecznościowy gigant zamierza się z tym uporać?

Według badań do 2050 roku na portalu Marka Zuckerberga będzie więcej profili osób zmarłych niż żywych.
.get_the_title().

Według badań Uniwersytetu Oksfordzkiego do 2050 roku konta zmarłych użytkowników Facebooka przewyższą liczebnością profile osób żyjących.

Do 2100 roku na platformie (zapewne również nieżyjącego już wówczas Zuckerberga – no, chyba że rzeczywiście jest reptilianinem) przewiduje się obecność ok. 4,9 mld „martwych kont”.

Jeden ze współautorów powyższego badania, Carl Ohman, zwraca uwagę, że kwestia dysponowania danymi osób, które odeszły jest bardzo problematyczna społecznie, zwłaszcza że wszystkie te informacje spoczywają w rękach prywatnego przedsiębiorstwa. I choć władze Facebooka, ustami rzecznika, podkreślają że serwis prowadzony jest z pełnym poszanowaniem i empatią do ludzkich tragedii, w debacie publicznej pojawia się wiele obaw chociażby co do możliwości ewentualnego nieetycznego wykorzystywania śmierci.

Póki co kluczową funkcjonalność serwisu w zakresie pożegnań stanowi opcja przekształcenia przez bliskich konta zmarłej osoby w status In memoriam, czyli okazja do swoistego wirtualnego upamiętnienia.

Uruchomiono też specjalny algorytm (nie podano szczegółowych reguł w oparciu o które działa), który ma na celu pomoc w tym, by nie rozdrapywać ran. Identyfikuje on konta osób, które umarły, tak by bliskim i przyjaciołom profile te nie wyświetlały się jako proponowane np. do wspólnego udziału w jakimś wydarzeniu czy choćby z prozaicznym przypomnieniem o urodzinach.

W bieżącym roku na Facebooku pojawiła się kolejna ważna nowinka, czyli tzw. tribute page.

Jest to osobna karta na kontach in memoriam usytuowana obok standardowej tablicy, dzięki której zaufane osoby w oddelegowanym do tego miejscu mogą zarówno wspominać zmarłego, jak i wspierać się w stracie. Można to przyrównać do wspólnego odwiedzania swoistego „cyfrowego grobu”. Całość prezentuje się w taki sposób:

fot. newsroom.fb.com

Powstała ona między innymi w oparciu o konsultacje z wieloma osobami korzystającymi z portalu. Ciekawe wnioski napłynęły tu z Indonezji, gdzie użytkownicy domagali się dostępnej możliwości usunięcia konta, gdyż… zgodnie z ich wierzeniami dusza zmarłego nie będzie mogła wejść do nieba, jeśli istnieją jakiekolwiek jego zdjęcia. Opcja pełnego skasowania profilu jest naturalnie dostępna.

Na Facebooku aktywnych miesięcznie jest 2,38 mld kont, zaś co roku liczba użytkowników wzrasta o 13 proc.

O tym, jak radzić sobie z profilami zmarłych na pewno będzie więc coraz głośniej. Obawy Carla Ohmana dotyczą przede wszystkim tego, że istnieje bardzo cienka granica między godnym i bezinteresownym upamiętnianiem a ryzykiem (intencjonalnego bądź nie) nieodpowiedzialnego wykorzystania tak ogromnej kolekcji prywatnych informacji o miliardach ludzi. Zwłaszcza gdy w grę zaczną wchodzić wyraźne profity z tego tytułu.

Większość praw dotyczących ochrony danych odnosi się do osób żyjących. Znaczy to, ni mniej, ni więcej, że w chwili śmierci tracimy prawo do prywatności – mówi Ohman.

Jak myślicie, czy Facebookowi uda się znaleźć rozsądny sposób, żeby zapanować nad ogromem „martwych kont”?

Tekst: WM
Źródło zdjęcia głównego: newsweek.com

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook