Elon Musk znalazł prosty sposób na wypadek wycieku danych. Jego wysłużone smartfony zostają zniszczone

Strzępy elektroniki nie wyjawią nikomu tajemnic.
.get_the_title().

Większość ludzi używa jednego smartfona przez kilka lat. Użytkownicy dokonują wymiany dopiero, gdy sprzęt zaczyna odmawiać posłuszeństwa albo nowoczesne urządzenia skuszą ich atrakcyjnymi funkcjami. Miłośnicy technologii mają nieco mniej cierpliwości. Często składają zamówienie, gdy tylko nowy model trafi do sprzedaży. Elon Musk bije ich wszystkich na głowę. Wedle relacji regularnie kupuje on nowe smartfony. Co ciekawe, jego podejście bynajmniej nie jest wynikiem zamiłowania do innowacyjnych technologii.

Południowoafrykański miliarder stosunkowo często niszczy urządzenia, aby zacierać za sobą ślady. Jedynie takie rozwiązanie gwarantuje mu zachowanie swoich poczynań w całkowitej tajemnicy.

Regularne niszczenie smartfonów oczywiście niezbyt współgra z polityką zrównoważonej eksploatacji dóbr materialnych. Najwyraźniej przedsiębiorca uważa, że gra toczy się o znacznie wyższą stawkę. Wszak Tesla, wraz ze swoimi elektrycznymi samochodami, ma być odpowiedzią na zanieczyszczanie środowiska przez silniki spalinowe. Z kolei działania podejmowane przez SpaceX stanowią plan awaryjny na wypadek ewakuacji z Ziemi w celu zasiedlenia innego miejsca w kosmosie.

Tesla / Zdjęcie: Tesla

Elon Musk zdecydowanie nie jest typem miliardera, któremu zależy wyłącznie na pomnażaniu swojego majątku. Jego odważne wizje sprawiają, że budzi ogromne zainteresowanie ze strony mediów. W takiej sytuacji wystarczy jedno potknięcie, aby ambitne plany legły w gruzach.

Na przestrzeni ostatnich lat doszło do licznych wycieków danych, głównie z najpopularniejszych platform społecznościowych.

W tym roku Jeff Bezos miał paść ofiarą hakerów, którzy wykradli dane z jego smartfona. Prezes Tesli musi mieć się na baczności. Amerykańska spółka nie miała szczęścia w pierwszej połowie roku, ale w trzecim kwartale powstała jak feniks z popiołów. Wynik na poziomie ponad 140 milionów dolarów zysku sprawił, że notowania giełdowe błyskawicznie poszybowały w górę nawet o 20 procent. W takich okolicznościach na pewno znalazłoby się wielu życzliwych, którzy z chęcią dobraliby się do prywatnej korespondencji dyrektora.

Tekst: JN

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook