W Hiszpanii i Portugalii brzydkie owoce nie są spisane na straty

Odbarwiony owoc czy mało atrakcyjne warzywo wcale nie musi trafić do kosza. Doskonale wiedzą o tym przedsiębiorstwa w Hiszpanii i Portugalii, które rozpoczęły handel brzydkimi owocami. Dziś szczycą się, że udało im się ocalić przed zmarnowaniem tony żywności.
.get_the_title().

Lizbońska spółdzielnia, Fruta Feia (po portugalsku „brzydki owoc”) regularnie skupuje odrzucone i niewymiarowe owoce od rodzimych rolników. Zakładając firmę, właściciele nie myśleli jedynie o zysku, jaki przyniesie jej prowadzenie – przede wszystkim chcieli ograniczyć ilość żywności, która trafia do kosza, choć jest zdatna do spożycia.

W ciągu sześciu lat uratowali ponad 1500 ton owoców i warzyw.

Przedstawicielstwa firmy znajdują się już prawie we wszystkich dystryktach Portugalii, a grono klientów wspierających tę niecodzienną inicjatywę sięga ponad 5,5 tys. osób.

ŹRÓDŁO: UNSPLASHED

Jak tłumaczy Isabel Soares z kierownictwa Fruta Feia, firma skupuje brzydkie owoce od ponad 200 rolników w Portugalii, a następnie sprzedaje je głównie przez internet. Po kilku dniach od złożenia zamówienia, paczka trafia do klientów.

Zamawiającym nie przeszkadza, że owoc jest zbyt mały lub niesymetryczny, a jego kolor odbiega od oczekiwanych standardów.

Ważne, że nie jest spisany na straty.

ŹRÓDŁO: UNSPLASHED

W Hiszpanii jak i w Portugalii rozwija się również zainteresowanie crowdfarmingiem, czyli adopcją upraw na odległość, możliwą do podjęcia zarówno w obrębie kraju, jak i poza jego granicami.

Platforma Crowdfarming zajmuje się integracją plantatorów z różnych zakątków świata z klientami chcącymi zaadoptować drzewo bądź część ogrodu. Dzięki tej inicjatywie mogą otrzymywać świeże warzywa i owoce prosto od rolników, a przy tym pomóc w rozwoju rolnictwa i wesprzeć finansowo rolników.

ŹRÓDŁO: UNSPLASHED

Taki pomysł doskonale wpisuje się nie tylko w nasilającą się w Portugalii i Hiszpanii walkę z marnotrawstwem żywności, ale również ułatwia poszukiwania żywności wyhodowanej w sposób naturalny – mówi ekonomista Miguel Monteiro.

Pedro Gomes, portugalski odbiorca pomarańczy korzystający z platformy, w ramach swojej adopcji wziął pod opiekę drzewo pomarańczy i w zamian za symboliczną kwotę 2,5 euro dostaje od hodowcy kilogram wolnych od pestycydów i szkodliwych substancji owoców.

Popieram tego typu wspieranie rolników, gdyż unika się zbędnych pośredników między producentem a konsumentem. Poza tym uważam, że ta inicjatywa zwiększa świadomość klientów w kwestii walki z marnotrawstwem żywności – wyjaśnia Gomes.

Tekst: Marta Mankiewicz

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook