Kulinarne oblicza Trójmiasta. Zobaczcie, gdzie warto zjeść i wypić w 2019

Restauracje w Trójmieście, które warto odwiedzić. Poniżej kilka propozycji, które być może do tej pory umykały waszej uwadze.
.get_the_title().

1. Nie/Mięsny

Są co najmniej dwa powody, dla których warto odwiedzić Nie/Mięsny. Pierwszy z nich to lokalizacja. Knajpa znajduje się na Dolnym Mieście, przy ulicy Jaskółczej, w pobliżu zrewitalizowanej Łąkowej. Wizyta w Nie/Mięsnym może być doskonałą okazją, by przekonać się, jak zmieniło się Dolne Miasto i jak z dzielnicy owianej złą sławą staje się miejscem pełnym twórczych inicjatyw. Szczególnie, że Nie/Mięsnego dzieli dosłownie kilka kroków od Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia. Drugim powodem jest oczywiście jedzenie.

Lokal znajduje się w miejscu dawnego sklepu mięsnego, stąd nazwa i koncepcja, by w menu zagościły zarówno wegetariańskie, jak i mięsne wersje dań kuchni bliskowschodniej.

Karta zawiera najbardziej znane potrawy tamtej części świata, takie jak hummus, szakszuka, falafel czy kebab (w wersji wegańskiej jako pieczony kalafior). Rewelacją jest sabih, czyli chleb pita wypełniony plastrami grillowanego bakłażana i pokrojonym w kostkę jajkiem na twardo, w towarzystwie tahini i obłędnego sosu mango, a w wersji mięsnej z mieloną baraniną.

2. Bresno

Bresno to restauracja, która istnieje od 2017 roku, ale ze względu na swoją lokalizację znana jest głównie mieszkańcom nadmorskiej dzielnicy Brzeźno. Lokal przyciąga jednak swoim niesamowitym designem. Restauracja jest przeszklona i zachęca do wejścia ciepłym oświetleniem, przytulnym wnętrzem oraz zieloną ścianą z żywymi roślinami. Wygląd lokalu idealnie współgra z nowoczesną, włoską kuchnią.

Obowiązkowym punktem menu są oczywiście pizza i makarony, jednak warto polować na zaskakujące, sezonowe smaki w zmieniającym się codziennie menu lunchowym.

Mnie wyjątkowo urzekły… zupy. W Bresno zjecie fantastyczną zupę na bazie pomidorów i fasoli, gotowaną na białym winie z wędzonym boczkiem oraz – jak na restaurację nad morzem przystało – autorski rosół rybny z łososiem i krewetkami. W restauracji można usiąść także na wieczornego drinka, bo lista alkoholowych propozycji jest również niezwykle pomysłowa. Bresno to znakomity lokal, dla którego warto nieco zboczyć z trasy po długim, nadmorskim spacerze.

3. Honolulu Wise Food

Honolulu znane było do niedawna jako surferski food truck, specjalizujący się w kanapkach z owocami morza. Właściciele, zachęceni sukcesem restauracji na czterech kołach, postanowili jakiś czas temu zakotwiczyć w Gdyni na ulicy Starowiejskiej. Wystrój lokalu, zgodnie z nazwą, przenosi nas na hawajskie plaże. Pełno tutaj plażowych akcentów, z których szczególnie wyróżnia się wisząca nad stolikami stara deska surfingowa. Jedzenie w Honolulu jest lekkie i świeże, idealne na ciepłe, wakacyjne dni. Bardzo głodni powinni rozważyć zamówienie przystawki, bo samo danie główne może nie być wystarczające.

W menu królują krewetki i kalmary: do wyboru mamy je w formie szaszłyka, burgera lub klasycznie grillowane.

Na uwagę zasługują oryginalne, hawajskie bowle oraz mini-deska surfingowa pełna krewetek z fantastycznym, pirackim sosem. Jego receptura to tajemnica szefa kuchni. Jedynym tropem jest wyczuwalna ostrość wasabi, ale pozostałe składniki do tej pory stanowią dla mnie zagadkę.

4. Jurta

Sopot to miasto kojarzone głównie z luksusowym wypoczynkiem. Wiele tu lokali, które powstają z myślą o przyjeżdżających turystach, jednak mnie urzekło miejsce zdecydowanie odbiegające od wizerunku Sopotu jako miasta lansu w fancy knajpkach. Jurta to skromna restauracja, w której zjecie pierogi ze wszystkich stron świata.

Są tutaj gruzińskie chinkali, syberyjskie pielmieni, kaukaskie czebureki oraz tradycyjne polskie z kapustą i grzybami.

Ja oszalałam na punkcie naleśników z serem i makiem, a barszcz ukraiński podany tutaj był zdecydowanie jednym z lepszych, jakie jadłam w życiu. Jurta to miejsce, które z zewnątrz nie przyciąga uwagi, warto jednak dać tej restauracji szansę, bo wyjdzie się z niej przyjemnie najedzonym. Nie wypijecie tu co prawda kraftowego piwa, ale zaznacie solidnego kopa glutenu i laktozy.

5. Mała Sztuka

Po dobrym jedzeniu czas na prawdziwy deser… Mała Sztuka to niewielki drink bar położony tuż przy Motławie, na uboczu jednej z najbardziej turystycznych części Gdańska.

Jak mówią jego twórcy – lokal powstał z miłości do rumu, egzotycznych mieszanek, frywolnego spędzania czasu i pstrokatych koszul.

Założyciele Małej Sztuki stawiają na komfort gości i kulturę picia, więc zwolennicy srogiego melanżu muszą mieć na uwadze dostosowanie swojej głośności do pozostałych osób znajdujących się w lokalu. To nie jest miejsce, gdzie wpada się na jednego szybkiego przed imprezą. Zarówno smak, jak i forma podania każdego drinka zachęcają do długiej celebracji i do… zamówienia kolejnego. A jest w czym wybierać, bo poza klasykami znajdziecie w karcie Małej Sztuki sporo ciekawych wariacji. Idealną opcją na chłodniejsze dni (których jeszcze przed nami kilka) są drinki na ciepło: Hot butter Rum lub Jamaican Coffee. Niezdecydowanym pomocą służą fantastyczni barmani. Chłopaki posiadają ogromną wiedzę i śmiało możecie oddać swoje głowy w ich ręce.

Tekst: Martyna Gutowska

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook