Diety detoks to ściema, ale nikomu to nie przeszkadza

Sprzedawcy “detoksów” obiecują, że lata zaniedbań związanych ze stylem życia można naprawić krótkotrwałą, choć drastyczną interwencją, mającą eliminować z naszego ciała toksyny. Tymczasem nie potwierdzają tego żadne badania.
.get_the_title().

Detoks to słowo-klucz. Ma ogromny potencjał marketingowy, choć nie kryje się pod nim żadna konkretna definicja. Typowa “dieta detoks” obejmuje od jednego do kilku dni głodówki i następujący po niej czas restrykcji żywieniowych. W oczyszczaniu organizmu ma pomagać juicing, czyli ograniczenie się do picia owocowo-warzywnych soków lub smoothies. Czasami zaleca się spożywanie dużych ilości różnych miksów np. wody z solą lub cytryną, ziołowych naparów, herbatek lub bardziej ekstremalne procedury „oczyszczania”, na przykład przyjmowanie leków przeczyszczających albo lewatywy z kawy.

Detoksy mają być dobre dla naszego ciała nie tylko dlatego, że oczyszczają je ze szkodliwych substancji zaabsorbowanych z otoczenia lub pożywienia. Mają też dać mu odpocząć od trawienia, oczyszczać jelita, stymulować wątrobę czy poprawiać krążenie. Przypisuje się im moc zapobiegania otyłości, problemom trawiennym, chorobom autoimmunologicznym, stanom zapalnym, alergiom, wzdęciom, chronicznemu zmęczeniu… czyli same dobrodziejstwa. Podczas gdy rynek zalewają kolejne detoksy, często firmowane nazwiskami lekarzy i poparte naukowymi „dowodami”, nie mówi się o tym, jakie toksyny miałyby być za ich sprawą usuwane i jakie mechanizmy miałyby temu służyć.

W rzeczywistości niewiele jest dowodów na to, że jakakolwiek dieta detoks działa, a przytaczane naukowe “dowody” nie są wiarygodne.

Jako dowód słuszności detoksów często wykorzystywane były wyniki badania nad nadwagą wśród koreańskich kobiet. Ich dieta przez tydzień ograniczała się do picia organicznych syropów i soku z cytryny. Efektem faktycznie było znacznie zmniejszenie masy ciała i udziału tkanki tłuszczowej. Poprawie uległy parametry metaboliczne, zmniejszyła się insulinooporność i ustabilizował poziom hormonu sytości – leptyny. – Jeśli dieta detoksykacyjna wiąże się z poważnym ograniczeniem kalorii u osób otyłych, z pewnością spowoduje utratę wagi i poprawę zdrowia metabolicznego, ale mało prawdopodobne jest, aby pomogła utrzymać wagę w dłuższej perspektywie – twierdzi Adda Bjarnadottir, dietetyk i specjalista żywienia człowieka z Islandii. – Spektakularny efekt jest wynikiem utraty płynów i węglowodanów zamiast tłuszczu. Wagę zazwyczaj szybko odzyskuje się po zaprzestaniu detoksu.

Wiele osób stosujących detoksy czuje, że ich umysł jest „czysty”, skupienie większe, a poziom energii szybuje w górę.

Ta poprawa samopoczucia może wynikać z wyeliminowania przetworzonej żywności, alkoholu i innych niezdrowych substancji lub dostarczenia witamin lub mikroelementów, które wcześniej byłby w niedoborze– uważa Bjarnadottir. Euforia i przypływ energii może być też wynikiem głodówki, kiedy dotychczas „zamroczony” ciągłym dostępem do pożywienia mózg, nagle wyostrza wszystkie zmysły. Coraz więcej badań potwierdza, że to krótkotrwałe głodówki, a nie sokowe kombinacje faktycznie wywierają pozytywny wpływ na nasze zdrowie.

Jak oczyszczać organizm? Najlepiej oszczędzić mu ciągłej ekspozycji na to, co szkodzi – czyli starać się prowadzić zdrowy styl życia – i pozwolić ciału robić swoje.

Istnieje niewiele związków chemicznych, z którymi nasza wątroba, nerki i jelita mogą nie dać sobie rady. Do tego grona należą między innymi trwałe zanieczyszczenia organiczne TZO np. pestycydy, obecne w kosmetykach czy syntetycznych opakowaniach ftalany i bisfenol A (BPA) oraz metale ciężkie (wszystkie na szczęście systematycznie usuwane z produktów komercyjnych). Te toksyny faktycznie gromadzą się w tkance tłuszczowej lub krwi i pozostają w organizmie przez długie lata. Aby się ich pozbyć, najpierw należy określić – w specjalistycznych testach – z jaką substancją mamy do czynienia. Następnie przeprowadza się procedurę oczyszczania. Metali ciężkich pozbywa się na przykład dzięki chelatacji, podając precyzyjnie dobrane dawki specyficznie wiążącego antidotum.

Jedno jest pewne: kiedy mamy do czynienia z prawdziwym zatruciem, żadne przypadkowe wyciągi roślinne, lewatywa z kawy czy smoothie nie mają prawa zadziałać.

Peter Ayton, profesor psychologii z City University of London, próbuje wyjaśnić, dlaczego mimo ograniczonego zaufania niemal do wszystkiego nadal wierzymy w detoksy. –Jesteśmy podatni na takie sztuczki, ponieważ żyjemy w świecie z tak dużą ilością informacji, że z radością przenosimy odpowiedzialność na innych, zwłaszcza jeśli wydają się lepiej pojmować pewne rzeczy. Żeby zrozumieć skład szamponu, przydałoby się mieć doktorat z biochemii, a niewiele osób używających szampony go ma. Jeśli coś wydaje nam się rozsądne i wiarygodne, przywołuje znajomą koncepcję – jak detoksykacja – to cieszymy się i korzystamy z wiedzy innych – mówi. Tymczasem detoks służy nam świetnie jako “zabieg psychologiczny”, który pozwala rozgrzeszyć dietetyczne grzechy ostatnich miesięcy, a nawet lat.

Tekst: AvdB

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook