W sektorze odzieżowym Etiopia staje się nowym, dużo tańszym Bangladeszem

„Made in Africa” już wkrótce może być często spotykaną metką na ubraniach z sieciówek i topowych marek. Wszystko dlatego, że Etiopia staje się nowym, jeszcze tańszym Bangladeszem w produkcji globalnej odzieży.
.get_the_title().

Mówi się, że giganci odzieżowi przez swoją obecność w danym regionie dają ludziom pracę. Jest to zgodne z prawdą, ale kiedy ta praca warta jest 23 dolary miesięcznie, sprawa zaczyna być bardzo niepokojąca. Etiopia to nowy kierunek dla takich odzieżowych firm jak H&M, Levi’s, Tommy Hilfiger czy Calvin Klein. Wszystkie te firmy zostały ostatnio oskarżone o wyzysk etiopskich pracowników.

Pensja pracowników odzieżowych w Etiopii to najniższe światowe wynagrodzenie w tym sektorze.

Dla porównania w Bangladeszu, który do tej pory był stolicą fast fashion i symbolem wyzysku ludzi, miesięczne wynagrodzenie wynosi 95 dolarów. To ponad trzy razy więcej niż płaca oferowana pracownikom zatrudnionym w Etiopii.

The Intercept

Podczas gdy takie inicjatywy jak Fashion Revolution oraz szereg innych instytucji robi wiele, aby uświadomić klientów oraz producentów o nieludzkim wymiarze tak niskiej płacy, największe firmy odzieżowe pozostają głuche na komunikaty i robią kolejny, ogromny krok w stronę jeszcze gorszej przyszłości.

Tekst: Malwa Wawrzynek

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook