STYLEWATCH La Familia: Rodzina 1+2+…

W naszym projekcie STYLEWATCH zaglądamy do domów trzech polskich rodzin, aby sprawdzić, czym się otaczają, z czego korzystają, jak wygląda ich codzienność. Każda inna, każda w innym modelu, każda pełna ciepła.
STYLEWATCH ...czyli co nam się podoba, co polecamy i promujemy
.get_the_title().

STYLEWATCH to rubryka, w której polecamy dobre i sprawdzone produkty. Tym razem, ponieważ nadchodzący numer F5 poświęciliśmy w całości rodzinie, zajrzeliśmy do domów trzech polskich rodzin, w trzech różnych formatach, aby porozmawiać, sprawdzić, czym się otaczają, z czego korzystają, jak wygląda ich codzienność oraz sprawdzić jak nasze redakcyjne wybory sprawdzą się w przestrzeni domowej bohaterów naszej sesji. Niezależnie od modelu, wszędzie, gdzie byliśmy, czuliśmy ciepło domowego ogniska – widać było uczucia i silne więzi. Samotny rodzic okazuje się mniej samotny, niż nam się wydawało, a jego grupa wsparcia jest tak liczna, że właściwie określenie samotny jest mocno nie na miejscu. Rodzina z trójką dzieci miała nie mieć ich wcale, a ta bez dzieci nie potrzebuje ich, żeby czuć się w pełni rodziną.

Dominika, jej dzieci i przyjaciele to bohaterowie naszej kolejnej sesji. Dominika na co dzień zajmuje się dwójką dzieci, 4-letnią Tosią oraz 2-letnim Brunem oraz promocją marek dziecięcych i kobiecych w showroomie Mousehouse. Robi zdjęcia dla takich marek jak Mango, ale twierdzi, że nie jest fotografem. Jej codzienne życie podgląda na jej instagramowym koncie ponad 15 tys. osób.

stylewatch la familia

F5: Czym dla Ciebie jest rodzina?

Dominika Kurska: Rodzina to najbliższe mi osoby, obecne w moim życiu na co dzień. Te, z którymi łączą mnie więzy krwi i te, z którymi łączy mnie silna relacja i więź emocjonalna. Nie jest to duża grupa. Mam obok siebie ludzi, których znam od wielu lat i są mi zbyt bliscy, aby móc nazwać ich ‘tylko’ przyjaciółmi i postawić kropkę. Jesteśmy razem w tych dobrych i tych złych momentach naszego życia. Mam z nimi częstszy kontakt niż z osobami, które słownikowo można by określić mianem rodziny.

Jesteś po rozwodzie, masz dwójkę dzieci i 24 lata… jak sobie z tym wszystkim radzisz?

Dominika: Całkiem sprawnie. Lubię i szanuję mojego byłego męża. Można stwierdzić, że się pospieszyliśmy, zakładając rodzinę, że to głupota i teraz ponoszę tego konsekwencje, ale uważam, że od chwili przyjęcia do wiadomości informacji o pojawieniu się pierwszego dziecka wszystkie moje decyzje są w pełni świadome i przemyślane.

Czasem sama łapię się za głowę, czytając historie o dwudziestoparoletnich matkach i myślę sobie, ‘Boże, dziecko w tym wieku’, po czym dochodzi do mnie: ‘sama jesteś matką dwójki dzieci, nie masz skończonych 25 lat i nie da się wszystkich mierzyć jedną miarą’.

Mój dzień zaczyna się dość wcześnie, bo przed szóstą i jest dość typowy. Wstaję, piję kawę, wstają dzieci, w które muszę wepchnąć śniadanie, umyć, ubrać i obgadać, co to im się w nocy przyśniło albo dowiedzieć się, dlaczego wstały lewą nogą. Wychodzimy do przedszkola, żłobka, przejeżdżam przez pół Warszawy, rozstawiając dzieci do placówek, wracam do pracy na Żoliborz, cieszę się, że ją mam, bo mogę w niej odpocząć. Potem runda w drugą stronę, zajęcia dodatkowe, spacer, zakupy, spotkania w mojej wieży na 19. piętrze z najbliższymi.

Kto jest twoją rodziną?

Dominika: Mam to szczęście, że otaczają mnie cudowni ludzie. Rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, od których nigdy nie usłyszałam złego słowa, a otrzymałam i ciągle otrzymuję ogrom wsparcia, mimo że dzieli nas wiele kilometrów. Przyjaciele, którzy z racji tego, że są ze mną na co dzień, są moją grupą wsparcia. Mam cudowną szefową, Małgosię, którą powinnam nosić na rękach – gdy dzwonię z informacją, że dzieci chore, nie mam jak ruszyć się z domu, słyszę tylko: ‘trudno, widziały gały, co brały’.

Na zdjęciach możecie zobaczyć moją rodzinę z wyboru – czyli przyjaciół. Martę i Lusię – moją przyjaciółkę i jej córkę. Marta zawsze ma dla mnie jakąś dobrą radę – jest kopalnią wiedzy, spokoju i racjonalnego podejścia do życia, wszystko mi zawsze wytłumaczy, wysłucha, zrobi zakupy, zje ze mną słoik Nutelli na kanapie, a jak trzeba, to ochrzani od góry do dołu. Na wszystkie wyjazdy zawsze jeździmy razem z trójką dzieci i prawda jest taka, że wyglądamy komicznie. Lusia jest dla mnie jak moje trzecie dziecko, jestem jej ciocią i bardzo ją kocham. Kasia jest weteranką w moim życiu. Jesteśmy razem od zawsze. Była pierwszą osobą, do której zadzwoniłam przerażona, że jestem w ciąży. Pracowała wtedy w Chinach jako modelka i zapewniała mnie na skajpie, że to na pewno pomyłka. Przyleciała z Chin i poszła ze mną na pierwsze USG. Do dziś nosi w portfelu zdjęcie z tego dnia. Powiedziała mi wtedy, że damy radę – jak zawsze. Jest ze mną szczera do bólu. Musztruje moje dzieci i nikogo się tak nie słuchają jak cioci Kasi, nawet mojej babci Miry czy mojego taty.

Mikołaj jest osobą, która w najgorszych momentach postawi mnie na nogi. Dla moich dzieci jest wujkiem tak jak mój brat i łączy ich fantastyczna więź. Jest ironiczny, odrobinę złośliwy, uszczypliwy, ale to on odbiera Bruna ze żłobka, jeździ z nim na piłkę nożną, pomaga w powieszeniu obrazka czy montuje umywalkę w łazience. Jesteśmy dla siebie jak rodzeństwo. Kuba jest szalony. Rozśmiesza mnie, codziennie raczy dawką ważnych informacji ze świata. Pomaga mi przy pracy i dzieciakach, taka dobra duszyczka z małym białym pieskiem pod pachą.

Na zdjęciach brakuje Kasi, którą możecie zobaczyć w kolejnym StyleWatchu, z którą na bank kiedyś zwojujemy świat. Kasia musiała pojawić się w moim życiu, po latach i trochę w nim namieszać, ale coś czuję, że do końca życia będę jej za to wdzięczna. Najśmieszniejsze i najbradziej absurdalne rzeczy w moim życiu zdarzają sie, gdy jest obok mnie. Wiem że mogę zawsze na nią liczyć, a ona może liczyć na mnie.

Co w twoim życiu zmieniły dzieci?

Dominika: Dzieci w moim życiu zmieniły absolutnie wszystko. Nie będę udawać, że pierwsza ciąża była planowana, bo nikt przy zdrowych zmysłach by w to nie uwierzył, ale mój świat dzięki nim stał się piękniejszy. Pełen radości, uśmiechu, szaleństwa, łez, szczęścia i strachu, dopełniają mnie i kształtują jako człowieka. Podążam za nimi i za ich potrzebami, co, jak się okazuje, jest najlepszą ścieżką, jaką mogłam obrać w życiu. Zawdzięczam im absolutnie wszystko. To, że dojrzałam, że jestem w miejscu, w którym jestem. Możliwości bycia ich mamą nie zamieniłabym na nic innego i kocham je nad życie.

zdjęcia: Ewa Przedpełska
bohaterowie: Dominika Kurska z dziećmi Brunem i Tosią oraz z przyjaciółmi: Kasią, Martą z córką Lusią, Mikołajem oraz Jakubem

Poniżej przedstawiamy redakcyjny wybór: 

eve Sleep
(materac i pościel)

Marka eve Sleep to producent materacy, łóżek i pościeli, który wierzy, że każdy zasługuje na dobry początek – dlatego ich celem jest tworzenie prostych i pięknych produktów, dzięki którym śpi się i budzi najlepiej pod słońcem. Siedziba marki znajduje się w Londynie, a eve Sleep obecna jest na większości europejskich rynków. Na sesji możecie zobaczyć piękną lnianą pościel eve Sleep, a dzieciaki testowały materac podczas licznych skoków. W ofercie marki znajdziecie minimalistyczne łóżka, ergonomiczne poduszki, a także klasyczne piżamy i ubrania do spania.

stylewatch la familia

FAM FARA
(kubiki, biurko)

Marka meblowa tworząca produkty z pasją i zaangażowaniem. Stworzone z potrzeby zaaranżowania przestrzeni życiowej w sposób kreatywny i atrakcyjny wizualny. Ich KUBBIKI powstały z obserwacji dziecięcych zachowań i zmagań z codziennością. Tak jak i wszystkie produkty FAM FARA, wyróżniają się prostą formą i dbałością o detal. Projekty, które pozwolą z atrakcyjny sposób zaaranżować każdą przestrzeń.

stylewatch la familia

Posterilla
(plakaty)

Posterilla to sklep internetowy oferujący szeroki wachlarz plakatów – znajdziecie tu jedynie wyjątkowe, autorskie projekty. Stworzony z myślą o miłośnikach designu wnętrz, którzy żyją z pasją i poszukują inspiracji na każdym kroku. Te plakaty to estetyczna dekoracja dopełniająca wnętrze mieszkania i miejsca pracy do tego z pozytywnym przesłaniem. Coś dla fanów minimalizmu i monster, które nie wymagają podlewania. U Domi na 19. piętrze zadomowiły się góry i las…

stylewatch la familia

Swallow’s Tail Furniture
(stolik i lustro)

Swallow’s Tail Furniture to marka meblowa powstała w 2014 roku. Jej założyciele to Magdalena Hubka, absolwentka wydziału Grafiki artystycznej i Piotr Grzybowski, który ukończył architekturę wnętrz. Jej największym atutem jest fakt, że właściciele brandu stoją nie tylko za projektowaniem, ale i za całym procesem produkcji mebli. Mają piecze nad całym procesem twórczym – od pomysłu na papierze po finalną formę. W ofercie dostępne są dwa rodzaje mebli – część z litego drewna dębowego a część ze sklejki okleinowej. Firma Swallow’s Tail Furniture została kilkukrotnie wyróżniona nagrodą Must Have podczas Łódź Design Festival.

Janod i Mudpuppy (kreatywne i edukacyjne zabawki dla dzieci)

Janod to francuska marka produkująca od 1970 roku zabawki, które są synonimem innowacyjności, świetnego designu i najwyższej jakości. W obecnej ofercie Janod jest ponad 500 produktów, z których kluczowe to zabawki drewniane, puzzle, układanki i zabawki magnetyczne. Zabawki edukacyjne rozwijają wiele umiejętności takich jak koordynacja ruchowa, zręczność, zdolności manualne, kojarzenie kształtów i kolorów czy nauka chodzenia. Układanie puzzli to znakomity trening pamięci, który dodatkowo uczy rozpoznawania kształtów oraz logicznego myślenia, co testowaliśmy wspólnie podczas sesji zdjęciowej. Na zdjęciach Tosia i Lusia układają świecące w ciemności i brokatowe puzzle marki Mudpuppy, bawią się zestawami kreatywnymi  i układankami magnetycznymi Janod.

Muppetshop (sklep z zabawkami, meblami i akcesoriami dla dzieci i niemowląt)

Muppetshop jest jednym z najlepiej zaopatrzonych sklepów dziecięcych, w którym znajdziecie niszowe marki, wyprawkowe hity i ciekawe rozwiązania w szerokim przedziale cenowym. To tu kupują też polskie celebrytki: Ania Lewandowska, Małgosia Socha, czy Dorota Gardias. Ulubione różowe biurko Tosi oraz żółte krzesełko w klimacie lat 50-tych marki Les Gambettes pochodzą z tego sklepu. Na zdjęciach możecie też zobaczyć miękkie, puchate owieczki i krówki marki Quax pełniące funkcję poduszek i pufów.

GreenBells (Las w słoiku)

GreenBells to mały, tętniący życiem mikroświat zamknięty w szklanej przestrzeni, stanowiący unikatową, żywą rzeźbę i dekoracje. Umiłowanie piękna i przyrody, marka której celem jest wyznaczanie trendów w tworzeniu roślinnych aranżacji. LAS W SŁOIKU to świetny dodatek pasujący do każdego wnętrza, produkt ten idealnie wpisuje się w estetykę minimalizmu. Świetne podkreśla skandynawski styl jak i znakomity akcent dla bardziej wymagających klientów. Inspiracją do powstania marki były podróże po Azji Wschodniej gdzie tradycja zamykania natury w dekoracyjnym szkle jest niezwykle popularna.

Sprawdźcie inne nasze projekty STYLEWATCH.

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook