Kurza ferma, jakiej nie widzieliście – włoski farmer hoduje kury w lesie

To się nazywa wolny wybieg!
.get_the_title().

Kurze fermy nie mają obecnie dobrej prasy. Nic dziwnego – coraz więcej osób przekonuje się, że dominującym tam czynnikiem jest okrucieństwo. Wyczerpane kury nioski stłoczone są w klatkach, nierzadko wraz z ptakami, które padły. Ich rzeczywistość to brud, smród i brak słońca. W końcu liczą się zyski, a nie to, aby zwierzęta były traktowane humanitarnie. Na szczęście nie musi tak być – dowodem na to jest włoski farmer Massimo Rapella i jego stadko szczęśliwych kur żyjących w alpejskim lesie. 48-letni Rapella mówi, że farmerem został w zasadzie przez przypadek. Kryzys ekonomiczny sprzed dekady sprawił, że mężczyzna i jego żona stracili pracę w organizacji pozarządowej. Następnie zadecydowali o przeprowadzce i osiedlili się w dolinie Valtellina. Tam zaczęli hodować kilka kurczaków – początkowo na własne potrzeby. Rapella zdecydował, że nie będzie trzymać ptaków w klatkach i pozwoli im chodzić wolno.

Najpierw kury kręciły się po prostu po podwórku, ale kiedy pewnego dnia jedna z nich zawędrowała do lasu, reszta podążyła za nią.

Pierwsza partia żyjących w lesie kurcząt wyglądała na bardzo zagubione. Nigdy w życiu nie widziały w końcu ani drzewa, ani robali, ani śniegu – mówi farmer. Prędko się jednak osiedliły w lesie – wykopały robaki, obsiadły drzewa, a w końcu znalazły sobie naturalne gniazda do składania jaj.

źródło: uovodiselva

Rapella zauważył, że mieszkanie w lesie pozytywnie wpływa na jego stadko.

Kury wyglądały zdrowiej i miały bardziej lśniące pióra, a składane przez nie jajka wyróżniają się bogatszym smakiem.

Jak smakują? – Nigdy tak samo. Zmieniają się wraz z drewnem i klimatem, ponieważ kury jedzą tylko runo leśne i organiczne ziarna. Zimą jajka są mniejsze, czasem bardziej kolorowe i wodniste – mówi farmer, który prędko wpadł na pomysł sprzedaży „uovo di selva”, czyli „jajek z lasu”. Obecnie jego kury, których ma już ponad 2 tys., mają do swojej dyspozycji aż 2 hektary kasztanowego lasu alpejskiego. Ogrodzenie i dwa przeszkolone owczarki chronią ptaki przed drapieżnikami.

źródło: uovodiselva

Każdego dnia farmer zbiera aż 1,3 tys. jajek. Choć może się wydawać, że poszukiwanie jajek w lesie nie jest łatwym zadaniem, Rapella podkreśla, że jeśli kura znajdzie już swoje gniazdo, to przeważnie składa w nim jajka za każdym razem.

Farmer tłumaczy też, że im szczęśliwsze kury, tym mniej jajek. Nie martwi go to, bo przemysłowa produkcja nie jest jego celem.

Choć „ouvo di selva” pożądane są przez najlepszych kucharzy w całych Włoszech, Rapella sprzedaje je tylko okolicznym mieszkańcom i lokalom z regionu – najczęściej odbierają je osobiście. Mało kto ma więc okazję spróbować jajek z lasu – a szkoda, bo na pewno gwarantują nie lada ucztę. Nam pozostają więc jajka ekologiczne lub te z wolnego wybiegu.

Zdjęcie główne: Tacchi e Pentole
Tekst: NS

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook