Czy jedzenie mięsa stanie się w przyszłości społecznie nieakceptowalne?

Coraz więcej osób rezygnuje z jedzenia mięsa lub je ogranicza. Czy w przyszłości mięsożercy znajdą się w mniejszości?
.get_the_title().

Weganizm, wegetarianizm, a także fleksitarianizm, czyli ograniczanie spożycia mięsa, robią się coraz bardziej popularne. Jak wynika z raportu IQS, 4 na 10 Polaków zrezygnowało z jedzenia mięsa lub je go znacznie mniej niż kiedyś. Tendencje na świecie są podobne. Powodów do tego, by wyeliminować ten składnik ze swojej diety jest wiele – Polacy przepytani przez IQS wymieniają wśród nich powody etyczne (39 proc.), zdrowotne (21 proc. zwraca uwagę na to, że mięso jest tłuste i kaloryczne), a także fakt, że znacząco spadła jakość dostępnego w sklepach mięsa (25 proc. badanych).

Do tego wszystkiego należy jeszcze dorzucić względy klimatyczne – tak, tak, przemysł mięsny w dużej mierze odpowiada za zmiany klimatu.

Emisja gazów cieplarnianych, wycinanie lasów pod pastwiska, znaczące zużycie wody, zanieczyszczenie środowiska nawozami, groźba wyjałowienia gleby – to tylko kilka spośród długiej listy ponurych konsekwencji naszego upodobania do burgerów, wędlin czy szaszłyków.

Felietonistka „Guardiana” Arwa Mahdawi w tekście „What if eating meat is not only wrong – but obsolete?” stawia dosyć optymistyczną tezę, że w 2050 roku ludzie będą postrzegać jedzenie mięsa jako relikt poprzedniej, znacznie mniej cywilizowanej epoki. Tłumaczy to, przytaczając przykład powszechnego palenia papierosów w biurach, na uczelniach czy w samolotach, które jeszcze kilka dekad temu wydawało się wszystkim najzupełniej normalne – tymczasem dziś palacze są w mniejszości, do tego niezbyt przez społeczeństwo lubianej. Może podobnie stanie się także z mięsożercami.

Istnieje przecież szansa, że rosnąca wiedza na temat jak najbardziej realnego kryzysu klimatycznego sprawi, że jako ludzkość spojrzymy na nasze zamiłowanie do mięsa bardziej trzeźwym okiem i zauważymy, że nasze codzienne wybory żywieniowe mają bardzo rzeczywisty wpływ na przyszłość naszej planety.

Grupa naukowców pod kierownictwem dr Marco Springmanna z Uniwersytetu w Oxfordzie doszła ostatnio do wniosku, że gdyby przeciętny obywatel zjadał o 75 proc. mniej wołowiny, o 90 proc. mniej wieprzowiny i o połowę mniej jajek, to udałoby się zatrzymać zmiany klimatyczne (szerzej pisaliśmy o tym tutaj). Przestawienie się całej ludzkości na dietę roślinną byłoby w stanie zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych aż o połowę. Ale czy do tego dojdzie? Póki co przed ludzkością nie maluje się zbyt świetlana przyszłość – ginące rośliny i zwierzęta, zaburzone ekosystemy, postępująca degradacja środowiska naturalnego i globalne ocieplenie to tylko kilka punktów z niedawnego raportu ONZ. Jeśli możemy pomóc choć trochę, na przykład jedząc o połowę mniej jajek, to dlaczego by tego nie zrobić?

Tekst: NS

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook