Młoda polska marka, która czaruje piękne meble z drewna

Markowa stolarnia, czyli jak miłość do drewna przerodziła się w markę.
.get_the_title().

Markowa stolarnia to wyjątkowe miejsce, w którym powstają drewniane meble z duszą. Wszystko dzięki założycielom: Natalii i Markowi. Kreatywne małżeństwo postanowiło zakasać rękawy i wziąć sprawy w swoje ręce. W ich pracowni powstają meble w duchu slow, jakie sobie wymarzycie, na miarę waszych potrzeb. Natalia i Marek spełniają marzenia nie tylko swoje, ale i swoich klientów, a to wymaga czasu i poświęcenia uwagi, czasem długich rozmów z klientem, który przychodzi z konkretnym marzeniem: idealną ławą do kuchni, biurkiem do pokoju dziecięcego lub wielofunkcyjną szafą do jadalni.

Terminy oczekiwania nie są krótkie, na ich meble trzeba ustawić się w kolejce niczym po torebki Zofii Chylak, ale te, które wychodzą z ich pracowni powstają z dbałością o każdy detal, są dopracowane, wygłaskane, przemyślane.

Każdy mebel wymaga uwagi, dlatego to trwa, a przy wykończeniu głaszcze się je z milion razy, żeby były najpiękniejsze, gładkie i cieszyły nie tylko oko, ale i wszystkie zmysły – mówi Natalia.

Największym przebojem Markowej Stolarni okazały się witryny i szafki w stylu retro: śliczne, delikatne, ale trwałe dzięki wykorzystanym solidnym materiałom.

Meble Markowej Stolarni łączą w sobie funkcjonalność i piękno drewna, do tego Natalia szaleje z kolorami. Pomaga dobrać idealny odcień, próbując wcelować w oczekiwania klientów i trzeba przyznać, że ma wyczucie. Piękne szarości, butelkowe zielenie, a nawet odświeżające przestrzeń odważne czerwienie wprowadzą odrobinę magii w przestrzeń.

F5: Skąd Wam się wzięła miłość do drewna i jak zaczęła się Wasza przygoda z tworzeniem autorskich mebli?

Natalia: Marek, mój mąż budował wcześniej parki linowe, był wiecznie w rozjazdach, ale bardzo to lubił, ponieważ praca była kreatywna i dawała pole do popisu jego umiejętnościom. Jego dziadek miał zdolności stolarskie, sam zbudował piękny drewniany dom, a do tego robił cuda z drewna dla dzieci: zabawki, kołyski, stołki. Myślę, że to umiłowanie do drewna Marek ma w genach. Ja wiele lat pracowałam w agencjach reklamowych, projektowałam grafiki, chociaż z zawodu jestem fizjoterapeutą (śmiech). Zawsze chcieliśmy zacząć robić coś razem, coś własnego. Połączyliśmy moją wyobraźnię i zdolności graficzne z Marka umiejętnościami stolarskimi. Zaczęliśmy robić drewniane domki dla dzieci….okazały się kompletną klapą. Już myśleliśmy, żeby się poddać, ale nasza przyjaciółka poprosiła Marka o stworzenie półki. Efekt ją zachwycił i wkrótce kolejni znajomi zaczęli się do nas zwracać z prośbą o jakiś mebel. Marek z radością brał się do pracy. Ja stwierdziłam, że Instagram to idealne miejsce, w którym moglibyśmy się pochwalić tym, co robimy i okazało się to strzałem w dziesiątkę.

Dziś mamy zlecenia nie tylko z całego kraju, ale też zagraniczne. Bardzo nas to cieszy, a klienci polecają nas sobie.

Jak powstają Wasze meble?

Nadal nie doczekaliśmy się własnego dużego warsztatu i muszę przyznać, że nawet nie mamy czasu go poszukać. Meble Markowej Stolarni powstają w zaaranżowanej naprędce stolarni w ogrodzie rodziców. Działamy na 60m2. Meble robimy sami we dwójkę. Marek robi meble, ja je maluję, sprawdzam, czy są idealnie gładkie – robię za dział kontroli jakości. Staram się wprowadzać coraz nowsze kolory, a nawet wydruki bezpośrednie na meblach – lata w agencji reklamowej przydały się nawet w przypadku prowadzenia marki meblowej na etapie projektowania i produkcji. Marek stale ulepsza każdy projekt. Bardzo się rozwinął od czasu, kiedy zaczęliśmy prowadzić Markową Stolarnię. Pomysły są coraz lepsze, wykonanie też, a same meble są coraz bardziej skomplikowane.

Nie ograniczamy się i nie boimy się wyzwań.

Co można zamówić w Markowej Stolarni? Spełniacie marzenia?

Mamy na koncie bardzo różne meble, a nawet całą kuchnię od podstaw. To było duże wyzwanie, ale okazało się, że bez problemu stawiliśmy mu czoła. Czasem klient narysuje coś na kartce i z kartki przelewamy to na real. Często sami jedziemy z meblem i przy okazji poznajemy naszych klientów, zwiedzamy Polskę. To jest bezcenne, widzieć ich zadowolenie. Tak czasem, czujemy, że spełniamy czyjeś marzenie, bo w końcu dom to nie tylko cztery ściany, to pewne wyobrażenie, to pewna idea, to coś, co daje ludziom poczucie bezpieczeństwa, a przedmioty, którymi się otaczamy, budują ten świat, zmieniają nawyki, dają nowe możliwości. Ława postawiona w kuchni – nawet niewielkiej – sprawia, że nagle mamy tam swoje ulubione miejsce, żeby przycupnąć z kawą o poranku. Widzimy na Instagramie, jak nasze meble żyją w pokojach dzieci naszych klientów, zmieniają ich salony. To jest naprawdę fajne.

Co jest najtrudniejsze w Waszej pracy?

Na pewno najbardziej zależy nam na zadowoleniu klienta. Bardzo się na tym koncentrujemy, czasem proszę męża, żeby coś poprawił, bo wydaje mi się, że jakiś drobiazg może coś popsuć. Używamy bezpiecznych materiałów, bezpiecznych farb, które sprawdzają się nawet w pokojach maluszków. Nasze meble są solidne, stabilne, powstają w całości z drewna. Klienci do nas wracają – a to największa satysfakcja. Czasem ratujemy naszych klientów z opresji. Zdarzyło nam się nawet naprawiać szafkę naszej klientki, którą nie my wykonaliśmy, ale widzieliśmy, że nie jest w stanie sama sobie z tym poradzić. Najtrudniejsza w tym wszystkim jest presja czasu. To, żeby zdążyć na czas, jest okupione wielkim wysiłkiem, czasem pracujemy nawet w sobotę i niedzielę, czasem trzeba się nadźwigać. Czasem zalegam z wiadomościami i odpisywaniem, co mam nadzieję wybaczą mi klienci, ale przy natłoku zamówień nagle okazuje się, że każde 15 minut ma znaczenie. Próbujemy walczyć z presją czasu i tłumaczyć klientom, że czasem nie da się szybciej. My po prostu staramy się każdy mebel dopieścić. Musi od nas wyjść po prostu idealny.

zdjęcia: Markowa Stolarnia

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook