5 refleksji po Łódź Design Festival 2018

Byliśmy na Łódź Design Festival 2018 i chcemy się z wami podzielić naszymi spostrzeżeniami.
.get_the_title().

Za nami 12. edycja Łódź Design Festival. W tym roku impreza przeszła prawdziwą transformację. Zmieniła się bowiem nie tylko data (i, co za tym idzie, aura), ale także sposób współpracy z partnerami, a organizatorzy bardziej postawili na autorskie wystawy, wydarzenia w mieście i gwiazdy (Jamie Hayon, Piet Hein Eek). To wszystko sprawiło, że w pewnym sensie zmieniła się też formuła całej imprezy. Stąd pewnie hasło tegorocznej edycji, czyli „REFLEKSJE”. W założeniach miało ono dotyczyć relacji człowiek-technologia, wartości rzemiosła i pracy ludzkich rąk oraz wyzwań oraz kierunków rozwoju współczesnej architektury.

Widać było jednak, że organizatorzy zrobili krok w tył i zastanowili się nad tym, czym powinien być Łódź Design Festival.

My tradycyjnie byliśmy na miejscu i mieliśmy okazję przekonać się, co z tego wyszło. Sprawdźcie, jakie były nasze refleksje.

1. Powrót do festiwalowych korzeni

@lodzdesign festival znów jest festiwalem, i bardzo dobrze!

Post udostępniony przez F5 (@fpiec)

„Łódź Design Festival znów jest festiwalem, i bardzo dobrze!” pisaliśmy na gorąco po imprezie na Instagramie F5. O co chodzi? Jak wspomnieliśmy wyżej, organizatorzy postawili na autorskie wystawy (w poprzednich latach wiele wystaw było sprowadzanych z zagranicy), mniej było natomiast przypadkowych ekspozycji sponsorowanych.

Obecność partnerów była bardziej subtelna i przemyślana, dzięki czemu marki lepiej wpisywały się w program festiwalu, zamiast na siłę prezentować nowości, jakby były na targach.

„11.” – wystawa Ceramiki Paradyż, fot. Aleksandra Pawłowska

Paradyż pokazał eksperymentalną lustrzaną instalację „11”, przy której co rusz ktoś robił sobie zdjęcia, a potem wrzucał na Instagrama. Firma sponsorowała też nagrodę główną w konkursie dla młodych projektantów make me!, która w tym roku została podwyższona do 50 tys. zł. Drugą bardzo widoczną marką była Mazda, która przede wszystkim woziła dziennikarzy i gości specjalnych po Łodzi i nie tylko (w końcu do tego służą samochody).

Wręczenie nagród „Mazda Design 2018” i nagrody „Mazda Design” fot. Olga Samosionek

Firma prezentowała także najlepsze prace zgłoszone na konkurs Mazda Design 2018 oraz wręczyła nagrodę specjalną Mazda Design Award o wartości 50 tys. zł, którą w tym roku dostała Alicja Patanowska za świetną kolekcję Plantacja (ją także można było zobaczyć na festiwalu).

Paradyż i Mazda wystąpiły więc w roli mecenasów, które promują się, wspierając dobry design, co dobrze zrobiło zarówno samym markom, jak i Łódź Design Festival.

Wspominając o ekspozycjach partnerskich, nie można też zapomnieć o naprawdę dobrej wystawie „Kółko / Kropka / Kreska” Magdaleny Gazur oraz firm Manufaktura Bolesławiec, Huta Julia i Porcelana Kristoff, które pokazywały, jak wygląda współczesne polskie rzemiosło.

2. Nowe technologie przerażają projektantów

Wystawa „Nic, oprócz kwiatów”, fot. materiały własne

Jak pisaliśmy wyżej, jednym z motywów przewodnich imprezy były refleksje nad relacją człowiek-technologia i to było bardzo wyraźnie widoczne. Na łódzkim festiwalu były bowiem aż trzy wystawy nawiązujące do tego tematu. Pierwsza z nich – „Nic, oprócz kwiatów” – miała pokazywać, jak nowoczesne technologie wpływają na naszą codzienność oraz co ułatwiają, a co utrudniają. Kuratorce, Agacie Połeć, udało się ściągnąć do Łodzi naprawdę sporo interesujących, często interaktywnych obiektów. Był wśród nich m.in. robot piszący bez przerwy „Nie mogę krzywdzić ludzi” czy instalacja wizualizująca liczbę osób sygnalizujących na Twitterze, że chcą się zabić.

Wystawa „Nic, oprócz kwiatów”, fot. materiały własne

My wyszliśmy z wystawy trochę przestraszeni, ale taki chyba był cel. Autorka prawdopodobnie chciała udowodnić, że jesteśmy tak uzależnieni o technologii, że podobnie jak bohater znanego kawałka Talking Heads, nie poradzilibyśmy sobie, gdyby na świecie nie pozostało „nic, oprócz kwiatów”. Na kolejnej wystawie – „Co-Creativity with Machines” – mogliśmy natomiast poznać rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, które mogą ułatwić pracę projektantom i artystom, ale w dłuższej perspektywie czasowej być może także ich zastąpić. Na dokładkę można było zobaczyć jeszcze bardzo dobrą wystawę „The Glass Room Experience”, która pokazywała m.in., jak dużo informacji na swój temat udostępniamy dobrowolnie takim firmom jak Google czy Facebook.

3. Młodzi eksperymentują z materiałami

SCOBY: opakowania, które żyją; proj. Róża Rutkowska (Roza Janusz), Wystawa „make me! 2018”

Na Łódź Design Festival tradycyjnie można było też zobaczyć wystawę make me!, na której znalazły się prace finalistów konkursu dla młodych projektantów o tej samej nazwie.

Tegoroczna edycja make me! była wyjątkowo międzynarodowa i pełna projektów odważnie eksperymentujących z materiałami.

Doceniło to też jury, bo wszystkie trzy zwycięskie prace miały właśnie taki charakter – zarówno drukowana w 3D proteza piersi „Simpla”, ekologiczne opakowania „SCOBY”, jak i dopasowujące się do wzrostu dziecka ubranie Petit Pli (więcej na temat tych projektów możecie przeczytać tutaj).

„Simpla” – zewnętrzne protezy piersi; proj.: Małgorzata Załuska, laureatka Paradyż Award na make me! 2018

Szkoda tylko, że projekt ekspozycji, a szczególnie opisów sprawił, że część projektów była niezrozumiała dla odwiedzających, ale o tym za chwilę. 

4. Projektowanie informacji do poprawki

Nieczytelne oznaczenie projektów na wystawie make me! 2018

Jeżeli na festiwalu są pokazywane projekty, za którymi stoi coś więcej niż tylko atrakcyjna forma, to naprawdę powinny być dobrze opisane.

Tymczasem ci, którzy byli na wystawie make me! wiedzą, że było zupełnie inaczej. Projekty były nieczytelnie ponumerowane (tak, wiemy, że to miało wyglądać jak tagi w licealnej toalecie), a ich opisy znajdowały się w pewnej odległości, więc odwiedzający chodzili w kółko, często nie wiedząc o co chodzi. Ten problem nie dotyczył zresztą tylko wystawy make me!, bo wpadki tego typu zdarzały się też na innych ekspozycjach, a wystawa „The Glass Room Experience” nie została nawet przetłumaczona (czytanie o big data, prywatności i branży IT po angielsku naprawdę nie należy do najłatwiejszych zadań). Rozumiemy, że organizatorzy w tym roku mieli mniej czasu na przygotowanie festiwalu, ale na przyszłość powinni się bardziej pochylić nad kwestią projektowania informacji.

5. Patriotyzm nie musi być nadęty

Wystawa „Przytul Polskę”, fot. Aleksandra Pawłowska

W Polsce patriotyzm wciąż kojarzy się większości z napuszonymi uroczystościami państwowymi oraz z wewnętrznymi podziałami ujawniającymi się chociażby przy okazji Święta Niepodległości. Grupa Mamy Projekt (Pola Amber, Joanna Studzińska i Małgorzata Żmijska) postanowiła pokazać, że może być inaczej, organizując w ramach Łódź Design Festival rewelacyjną wystawę „Przytul Polskę”.

Kuratorki udowodniły, że o naszym kraju można myśleć jednocześnie z sympatią i dystansem, a patriotyzm to doskonały kontekst do zabawy, nie tylko z dziećmi.

Wystawa „Przytul Polskę”, fot. Aleksandra Pawłowska

Na ekspozycji można było m.in. zrobić sobie zdjęcie w czapce wyglądającej jak skocznia narciarska, zagrać w narodowe skojarzenia i oczywiście przytulić poduszkę w kształcie Polski. Bardzo potrzebna wystawa, szczególnie w kontekście jubileuszu 100-lecia odzyskania niepodległości, który będzie pełen typowych, nadętych obchodów.

Tekst: Michał Bachowski

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook