Widzieliśmy nowe odcinki „Detektywa”. Podajemy 5 powodów, dla których warto obejrzeć 3. sezon serialu

Fani "Detektywa" pamiętają z pewnością, że pierwszy sezon w 2014 był wielkim hitem, a drugi w 2015 sporym rozczarowaniem. Serialowi groziła kasacja, projekt długo był zawieszony, aż w końcu HBO ogłosiło, że produkcja jest kontynuowana. W Polsce premiera 3. sezonu odbędzie się 14 stycznia. My już teraz zapraszamy na recenzję pierwszych pięciu odcinków (z ośmiu), które widzieliśmy. Unikamy spoilerów!
.get_the_title().

Nic Pizzolatto tym razem jest współscenarzystą, a nie jedynym autorem nowego sezonu. Uspokajamy wątpiących – jest dobrze, sezon trzeci przypomina sezon pierwszy, momentami aż za bardzo. Poniżej nasze powody, dla których serial warto obejrzeć:

1. Mahershala Ali! I dzień, w którym zmarł Steve McQueen

Aktor wciela się w postać tytułowego detektywa – Wayne’a Haysa, który razem z Rolandem Westem (w tej roli Stephen Dorff), partnerem z policji stanowej, w listopadzie 1980 roku (dokładnie 7 listopada, w dniu, kiedy umarł legendarny aktor Steve McQueen) otrzymuje wezwanie do zaginięcia dwójki dzieci – Julie i Willa Purcell – w małym mieście w stanie Arkansas. Sprawa rozwija się dość powoli, podejrzanych jest sporo, ale też nie ma wobec nich żadnych konkretnych dowodów, choć poszlaki są mocne.

Ktoś dał Julie pewną nietypową lalkę podczas Halloween, ktoś obserwował dziewczynkę z garderoby w pokoju jej brata przez dość niepokojąco wyglądającą dziurę w ścianie, a ktoś jeszcze prowadził z Julie tajemniczą korespondencję.

Rodzice zaginionych dzieci nie prowadzą wzorowego trybu życia – Lucy Purcell, czyli matka i jej romanse sprawiają, że rodzina żyje dość tymczasowo. Ojciec z kolei często zagląda do kieliszka.

Ostatni raz dwójkę rodzeństwa widzi ojciec, Tom. Julie i Will mówią, że jadą do parku spotkać się z kolegą, który ma nowego psa. Okazuje się, że to nie jest do końca prawda. Ali gra ponurego policjanta, który za dużo pije, ma za sobą służbę w Wietnamie i jeszcze się z tym nie uporał, ale widać, że zależy mu na odnalezieniu dzieci i sprawcy ich uprowadzenia.

Widzimy go też w kolejnej odsłonie w 1990 roku, gdy zagadkowe zaginięcie wraca na policyjny radar w związku z pojawieniem się nowych dowodów. Hays jest już wówczas mężem i ojcem i nie przypomina zapijaczonego detektywa wspominającego traumę z Wietnamu.

Ostatnia oś czasu, to 2015 rok, kiedy emerytowany już policjant, mający problemy ze zdrowiem i pamięcią, udziela wywiadu mającego być częścią filmu dokumentalnego poświęconego sprawie zaginięcia dzieci. Ekipa dużo wie na ten temat, wydaje się nawet, że młoda dziennikarka wskazuje detektywowi liczne niedociągnięcia, subtelnie go przy tym karcąc. Niesamowicie ogląda się zderzenie tych dwóch postaw – stary detektyw vs. nowe czasy, gdzie technologie i dokładna praca archiwisty wyciąga na światło dzienne amatorszczyznę policyjnej roboty lat 80.

2. Ejtisy, najntisy i czasy współczesne

Ciekawie pokazano jak zmieniały się standardy pracy w policji i obyczajowość tamtego okresu. W latach 80. widzimy policjantów beztrosko pijących na służbie, prowadzących śledztwo i auto na solidnym rauszu. Przesłuchania świadków też pozostawiają wiele do życzenia (wożenie podejrzanego w bagażniku to raczej nie jest powód do zdobycia tytułu „policjanta roku”).

W latach 90. sytuacja wygląda już nieco lepiej, ale najciekawsze są lata współczesne, gdy każdy może być „policjantem”, czego dowodzi dziennikarka z ekipy filmowej, której lektura akt dała lepszy wgląd w śledztwo niż detektywom pracującym nad sprawą. Faktem jest, że wspierają ją technologie, ale nie da się nie zauważyć, że rutyna i pewność siebie zgubiła ekipy śledcze pracujące nad sprawą zaginionego rodzeństwa.

Oczywiście czarnoskóry policjant w amerykańskiej policji lat 80. nie jest traktowany do końca serio. Bohater ma tego świadomość, dlatego często sugeruje koledze, żeby wsparł jego propozycje dalszych kroków w śledztwie, bo wtedy mają większą szanse być potraktowane poważnie przez ich zwierzchników.

Rasizm, którego doświadcza bohater, nie jest wypowiedziany wprost, ale bardziej podskórny, zapisany między wierszami. Budzi przez to większą grozę. Detektyw jest tego świadomy, choć szczególnie z tym nie walczy.

3. Tożsamość i pamięć

W 2015 detektyw Wayne Hays ma już 70 lat i zaczątki demencji, a może nawet Alzheimera, z czym nie chce się pogodzić. Bywają dni, kiedy musi na nowo uczyć się swojej tożsamości. Pomaga mu w tym własny głos nagrany na dyktafon i zawartość szuflady. Nie chce być starcem wożonym przez syna na wizyty lekarskie, nie chce, żeby mówiono o nim w jego obecności jako o niezaradnym emerycie.

Ciągle szuka odpowiedzi na temat zagadki z listopada 1980 i mimo że spotkania z dziennikarką są dla niego uciążliwe, przez jej młodzieńczą werwę i pewność siebie oraz bezceremonialne wskazywanie błędów, to jednak stanowią naturalną konsekwencję jego misji zawodowej i życiowej, czyli zamknięcia sprawy, która pochłonęła 35 lat jego życia. Pomagają mu zrozumieć, czego nie chce pamiętać, a co może stanowić klucz do 7 listopada 1980.

4. Carmen Ejogo

Świetny występ aktorki w roli Amelii, nauczycielki angażującej się w śledztwo. Amelia Reardon znała zaginione dzieci i z czasem coraz więcej czasu poświęca sprawie, pisze na ten temat książkę, a także wiążę się uczuciowo z detektywem Haysem. Obserwowanie tego duetu na ekranie to prawdziwa przyjemność.

Ejogo gra kobietę, która mimo że kocha pracę w szkole, to jednak szuka dla siebie innego pomysłu na życie. Chce pisać. Nie chce wpasować się w życie nudnej przedstawicielki klasy średniej na prowincji. Szuka wyzwań i je znajduje.

5. Scenariusz

Widzowie tak bardzo domagali się sezonu podobnego do pierwszego, że właściwie dokładnie to otrzymali. Historia zaginięcia, trzy osie czasu, tajemnica na prowincji, klimatyczne lata 90. – wszystko to ponownie w serialu znajdziemy.

Scenariusz trzeciego sezonu w dużej mierze zbudowany jest podobnie do pierwszego, ale fani serialu wyraźnie powiedzieli, że lubią melodie, które już dobrze znają, więc to nie powinno stanowić problemu. Historia rozwija się powoli, przeskoki czasowe nie są kłopotliwe, wyraźnie widać, na jakim etapie śledztwa jesteśmy i przez cały czas interesuje nas, dokąd to wszystko zmierza.

Towarzyszymy detektywowi Haysowi na ostatnim odcinku jego życia, ale wciąż jest to podróż bardzo angażująca, bo detektyw mimo pamięci, która odmawia mu posłuszeństwa, nie jest zniedołężniałym seniorem, a właściwie nawet gdy się nim staje, to nie odbiera mu to jego tożsamości detektywa. I wciąż chcemy towarzyszyć mu w jego poszukiwaniu prawdy.

Scenariusz autorstwa Nica Pizzolatto i Davida Milcha dobrze się spisuje i nie powinien rozczarować widzów mimo wrażenia pewnej wtórności. Duża w tym zasługa aktorów i klimatycznej Krainy Ozark, która jak zawsze fenomenalnie wypada na zdjęciach.

Nowy sezon „Detektywa” już 14 stycznia w ofercie HBO i HBO GO.

Tekst: Małgorzata Major

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook