Previous Slide Icon Next Slide Icon
Play Daily Button Pause Daily Button
Exit Daily Button

Czy ostatnia akcja Banksy’ego w Sotheby’s to ustawka?

Dowcip, jaki urządził Banksy w Sotheby nasuwa kilka pytań. Czy Sotheby’s było zamieszane w akcje? Jak taka ustawka świadczy o Banksym? Jak dowcip Banksy’ego odbije się na wiarygodności Sotheby’s? Sprawdziliśmy dla was, co na ten temat sądzą specjaliści od rynku sztuki i osoby znające się na technicznych aspektach związanych z happeningiem.
.get_the_title().

Do bezprecedensowego żartu doszło 10 dni temu – 5 października tuż po tym, jak uderzenie młotka potwierdziło koniec licytacji, niszczarka wbudowana w ramę obrazu rozpoczęła cięcie płótna. Dziewczynka z balonikiem – obraz który w 2017 roku wygrał w brytyjskim plebiscycie na ulubione dzieło sztuki – został do połowy wysunięty z ramy i pocięty na równe paski, po czym niszczarka zatrzymała się. Wkrótce po zakończeniu aukcji Banksy zamieścił na swoim profilu na Instagramie film, na którym widać niszczarkę wmontowywaną w ramę obrazu.

Przedwczoraj Sotheby’s wydało oświadczenie, że na polecenie artysty tytuł dzieła przemianowano na „Love Is in the Bin”.

Kolekcjonerzy szybko uznali, że pocięty obraz jest wart jeszcze więcej niż w całości i stwierdzili, że w tej chwili praca może być warta nawet 2 mln funtów. – Zastanawiamy się, co to oznacza w kontekście aukcji. Nie doświadczyliśmy jeszcze sytuacji, by obraz został zniszczony w taki sposób – we got Banksy’d (Zostaliśmy zbanksowani) – mówi Alex Branczik z Sotheby’s. Czy rzeczywiście zostaliśmy wszyscy zbanksowani?

Opcje są trzy:

1. Banksy zrobił ustawkę z Sotheby’s.
2. Sotheby’s nie zostało poinformowane wcześniej, ale się domyślało.
3. Świetny dowcip – Banksy utrzymuje tytuł największego prankstera na rynku sztuki.

Żeby to rozstrzygnąć, wyjaśnijmy kilka wątpliwości technicznych:

Czy niszczarka naprawdę pocięła obraz?

Niszczarka, którą prezentuje Banksy na swoim Instagramie, wygląda dziwnie, nie jak typowe niszczarki, jakie są dostępne na rynku, nie ma też nic wspólnego z niszczarkami, jakie można zrobić samemu według tutoriali DIY zamieszczonych chociażby na YouTubie.

Banksy opracował więc swój własny patent na niszczarkę? Brzmi dziwnie, ale okej, tak mogło być. Najwięcej podejrzeń wzbudzają ostrza – jak widać na zdjęciu, są to zwykłe końcówki do skalpeli technicznych, jakie można dostać w sklepie papierniczym. Sytuację komplikuje ich ustawienie – noże są ułożone bokiem do obrazu, a w taki sposób nie są w stanie nic przeciąć. W najlepszym przypadku porozrywałyby obraz, ale na pewno nie zobaczylibyśmy równo pociętych kawałków płótna. – Zrozumiałem to dopiero, gdy zacząłem na całą sytuację patrzeć jak na przedstawienie magika. Wtedy wszystko stało się jasne – komentuje Josh Gilbert, artysta z Chicago.

Amerykanin twierdzi, że oryginał obrazu nadal znajduje się w ramie: został zawinięty przy pomocy urządzeń zamontowanych przez Banksy’ego.

Podejrzenia o istnieniu dwóch obrazów – pociętej kopii i oryginału zrolowanego w całości w ramie – wydają się trochę naciągane. Przecież ktoś mógłby rozkręcić ramę i odkryć mistyfikację. Zagadką pozostaje jednak to, jak tego ostrza skierowane w bok miałyby przeciąć płótno na równe paski.

Czy baterie mogą działać po 12 latach?

Klasyczne paluszki umieszczone np. w aparacie, który kontaktuje się ze stacją bazową po aktualizację instrukcji mogą działać 10 lat, jeśli urządzenie jest w stanie spoczynku. Ciężko powiedzieć, czy baterie wytrzymałaby 12 lat w urządzeniu własnej roboty, bo takie zużywają na ogół więcej energii, ale generalnie jest to możliwe.

Czy dom aukcyjny nie sprawdza prac?

Wydaje się niemożliwe, żeby eksperci oceniający przyjmowane na aukcje prace nie odkryli, co kryje się w ramie obrazu.
Ramy zdejmowane są zwykle do wykonania zdjęć katalogowych. Sotheby’s tłumaczy się, że na prośbę o zdemontowanie ram dostali odpowiedź z biura reprezentującego Banksy’ego (Pest Control), że rama jest integralną częścią obrazu i nie może być zdjęta. Sotheby’s dodaje, że zdarza im się dostawać prace w ramach artystycznych z adnotacją o zakazie demontażu. Można te tłumaczenia uznać za prawdziwe, aczkolwiek brzmią podejrzanie.

Co natomiast ze szparą przez którą wysunęło się pocięte płótno? Czy nie wzbudziła ona podejrzeń ekspertów? I co z wagą ramy, która na pewno różni się znacząco od innych ram w tym rozmiarze?

Na stronie domu aukcyjnego w opisie obrazu Banksy’ego wspomniano nawet o specjalnej ramie, którą wybrał sam artysta.

Czy Sotheby’s mogło być zamieszane w akcję?

Analiza na portalu Artnet, bardzo zresztą szczegółowa, uwzględniająca liczenie ostrzy i nacięć na obrazie, zwraca uwagę, że Sotheby’s mogło wiedzieć lub przynajmniej mieć podejrzenia, że sprzedaż obrazu Banksy’ego nie będzie przebiegać w standardowy sposób. Pojawiają się wątpliwości, co by się stało, gdyby aukcją Banksy’ego nie była ostatnia. 5 października odbyło się 67 aukcji.

Jeśli aukcja „Dziewczynki z balonikiem” byłaby dziesiąta albo trzydziesta, dość głośny happening mógłby przeszkodzić w pozostałych aukcjach, co odbiłoby się zarówno na zyskach, jak i reputacji Sotheby’s.

Podobnego zdania są polscy specjaliści. – Przede wszystkim obraz z takim mechanizmem waży zdecydowanie więcej. To musiało wzbudzić podejrzenia. Po drugie – przy przyjmowaniu na licytacje zawsze otwiera się ramę i sprawdza każdy aspekt dzieła. Z tyłu mogą znajdować się podpisy, pieczęcie. W sytuacji sprzedaży dzieła za duże pieniądze takie sprawy zawsze są sprawdzane – twierdzi Adam Chełstowski, ekspert sztuki i biegły sądowy.

Czy Banksy mógł zrobić ustawkę z Sotheby’s?

Ta opcja byłaby najsmutniejsza. Przesłanie prac Banksy’ego ściśle związanych ze street artem jest skierowane przeciw elitom, także ciężko wyobrazić sobie go jako artystę, który umawia się na coś z Sotheby’s.Na swojej oficjalnej stronie Banksy odcina się od praktyk marszandów i domów aukcyjnych, podkreślając, że prace są skupowane od pierwszych właścicieli, a on nie dostaje z tego tytułu żadnych pieniędzy. Na swojej stronie zamieścił nawet rysunek przedstawiający licytację obrazu podczas aukcji. Na obrazie widnieje napis: „I can’t believe you morons actually buy this shit” („Nie mogę uwierzyć, debile, że naprawdę kupujecie to gówno<"). Teraz tym bardziej coś nie gra. Dlaczego Banksy nadał pociętej pracy nowy tytuł? Dlaczego nie wybrał innej metody na unicestwienie dzieła? Przecież obraz mógł zostać naprawdę zniszczony, a nie pocięty do połowy. Można było przewidzieć, że pocięty do połowy w równe paski wcale nie starci na wartości. Czy Sotheby’s mogło być tylko trochę zaangażowane w sprawę?

Nawet jeśli nie byli w zmowie z artystą, mogli przecież tylko podejrzewać, co się wydarzy, odgrywać scenariusz „niespodzianki” jak w teatrze i zaplanować aukcję obrazu jako ostatnią, aby zminimalizować ryzyko potencjalnej dezorganizacji.

Ciężko jednak wyjaśnić chęć przystąpienia do takiej akcji ze strony domu aukcyjnego. Wiarygodność i reputacja instytucji z tak długą tradycją została mocno nadszarpnięta.

Przecież w ramę równie dobrze mogło zostać wmontowane jakieś niebezpieczne urządzenie. Czy dom aukcyjny zdecydowałby się z premedytacją na taką skazę wizerunkową przed swoimi klientami, ubezpieczycielami i kontrahentami? Pewnie wiele z tych pytań pozostaje bez odpowiedzi, a przede wszystkim to najważniejsze i chyba najczęściej pojawiające się przy Banksym pytanie: jak do diabła on to zrobił?

Tekst: DL

TU I TERAZ